Wszystkie aktualności

Amerykanie w Europie: McKennie błyszczy, Agyemang i Tillman w formie

1 lutego 2026 22:00 1 lutego 2026 22:00
Amerykanie w Europie: McKennie błyszczy, Agyemang i Tillman w formie
Źródło: goal.com

Weston McKennie zachwyca w Juventusie, Patrick Agyemang rozgrzewa formę, a Malik Tillman dominuje na boiskach Europy. Sprawdź, jak radzili sobie Amerykanie za oceanem w miniony weekend.

Powrót do formy, która budzi podziw, a czasem i lekkie zaniepokojenie. Weston McKennie, Patrick Agyemang i Malik Tillman udowodnili, że potrafią grać na najwyższym poziomie, dostarczając emocji i bramek w europejskich ligach. Czy to początek nowej ery dla amerykańskich piłkarzy za oceanem?

McKennie jak dyrygent – nie tylko w ataku

Luciano Spalletti, menedżer Juventusu, rzucił odważną teorię, sugerując, że Weston McKennie mógłby sprawdzić się jako napastnik. Dla wielu fanów reprezentacji USA taka koncepcja mogła brzmieć niepokojąco. W końcu McKennie to zawodnik, który często jest przesuwany na różne pozycje, zawsze gotów wypełnić swoje obowiązki. Pomysł dodania mu kolejnej roli wydawał się lekko absurdalny. Na szczęście, Spalletti szybko wycofał się z tego eksperymentu, a w zamian postawił na rozwiązanie, które przyniosło natychmiastowe efekty. McKennie rozegrał fantastyczne spotkanie na pozycji numer 10, będąc wszędzie na boisku i strzelając przepiękną bramkę, która zwieńczyła jego znakomity występ. To pokazuje, jak wszechstronnym graczem jest ten Amerykanin, zdolnym do adaptacji i błyszczenia w niemal każdej roli.

Jestem bardzo szczęśliwy z tego wyniku
– mógłby powiedzieć każdy, kto widział jego grę.

Gorączka złota – kto rozgrzewa boiska?

Ale to nie tylko McKennie zasłużył na pochwały. Patrick Agyemang, choć może nie jest pierwszym nazwiskiem na listach selekcjonerskich na nadchodzący Mundial, udowodnił, że potrafi strzelać bramki. Jego trafienie przeciwko Bristol City było przykładem jego rosnącej formy. Z kolei Malik Tillman zaliczył dublet dla Bayeru Leverkusen, dominując na boisku. Nawet Folarin Balogun dołączył do grona strzelców, notując asystę w pogromie Monaco nad Rennes.

Agyemang, po relatywnie spokojnym początku swojej europejskiej przygody, teraz w pełni odnalazł swoje miejsce w angielskiej Championship. Od momentu transferu z Charlotte FC, zawodnik ten znacząco poprawił swoją skuteczność. Jego ostatni gol, zdobyty głową, był tylko kolejnym dowodem na to, że doskonale czuje się w Anglii. W sumie Agyemang ma na koncie dziewięć goli i trzy asysty w niecałych 2000 minutach gry, co daje mu średnio jeden bezpośredni udział przy bramce co 160 minut. Te liczby stale rosną, a plotki transferowe już krążą wokół jego osoby, co świadczy o jego rosnącym znaczeniu. Derby, jego obecny klub, zajmują siódme miejsce w tabeli i wciąż pną się w górę, a potencjał Agyemanga wydaje się wciąż nie w pełni wykorzystany.

Tillman – amerykańska siła w Bundeslidze

Jeśli myśleliśmy, że Agyemang jest w świetnej formie, to Malik Tillman jest obecnie w jeszcze lepszej. Jego ostatni tydzień był prawdopodobnie najlepszym w jego dotychczasowej karierze. Po dwóch bramkach w Lidze Mistrzów w środku tygodnia, Tillman dołożył kolejne trafienie w sobotę, prowadząc Bayer Leverkusen do zwycięstwa 3:1 nad Eintrachtem Frankfurt. Podobnie jak Agyemang, Tillman potrzebował czasu na aklimatyzację w nowym klubie, ale teraz w pełni odnalazł się w grze na najwyższym poziomie. Jego liczby mogłyby być jeszcze lepsze, jednak cztery bramki w Bundeslidze, a zwłaszcza pierwsza od końca listopada, sugerują, że może to być punkt zwrotny w jego sezonie. Pewność siebie po dublecie przeciwko Villarreal najwyraźniej przeniosła się na ligowe boiska. Celem Tillmana jest teraz utrzymanie tej dyspozycji aż do Mistrzostw Świata, a jego forma bramkowa z pewnością pomoże mu w walce o miejsce w podstawowym składzie.

Balogun wreszcie błyszczy w Monaco

Monaco miało wysokie oczekiwania na początku sezonu, zwłaszcza po awansie do Ligi Mistrzów. Rzeczywistość okazała się jednak inna, z problemami zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Bezbarwny remis z Juventusem w środku tygodnia pozwolił im awansować do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, ale prawdziwy przełom nastąpił w sobotnim meczu. Monaco zaprezentowało się jak drużyna, którą powinni być, pokonując Rennes 4:0. Kluczową rolę odegrał Folarin Balogun, który mimo nierównej formy w tym sezonie, zanotował asystę przy pierwszej bramce i brał udział przy budowaniu kolejnych akcji. Choć jego dorobek bramkowy w Ligue 1 (cztery trafienia) może nie jest imponujący, jego zaangażowanie w grę jest niepodważalne.

Nawet jeśli Spalletti na chwilę rozważał rolę napastnika dla McKennie, to jego prawdziwa siła drzemie w środku pola. Jego ostatnia forma jest znakomita, co wynika z kilku czynników. Po pierwsze, Spalletti wreszcie pozwolił mu grać na preferowanej pozycji ofensywnego pomocnika. Po drugie, powrócił jego instynkt strzelecki – cokolwiek teraz robi, przynosi efekty dla Juventusu. W niedzielnym meczu McKennie był w życiowej formie, grając jako numer 10, tworząc zgrany duet z Jonathanem Davidem. Choć mógł być nieco szczęśliwy, że uniknął czerwonej kartki za późny faul, jego występ był imponujący.

Nie było radości dla Aaronsona i jego Leeds, którzy zostali rozgromieni 4:0 przez Arsenal. Joe Scally rozegrał solidne spotkanie, ale Borussia Mönchengladbach straciła prowadzenie w doliczonym czasie gry. Gio Reyna nie znalazł się w kadrze meczowej. Alex Freeman znalazł się na ławce rezerwowych Villarreal, ale nie pojawił się na boisku. Aidan Morris zaprezentował się dobrze w środku pola, pomagając Middlesbrough w zwycięstwie 1:0 nad Norwich. Haji Wright wszedł z ławki, ale nie zdołał uratować Coventry przed porażką 2:1. Johnny Cardoso był jednym z lepszych zawodników Atletico Madryt w bezbramkowym remisie. Marseille ledwo utrzymało prowadzenie 2:1 nad Paris FC. Noahkai Banks powrócił do wyjściowego składu Augsburga, który pokonał drużynę Jamesa Sandsa. Gianluca Busio strzelił bramkę dla Venezii, która umocniła się na pozycji lidera Serie B.

Źródło: goal.com

Zobacz również