Czy to déjà vu na Anfield? Nowy napastnik Liverpoolu, Hugo Ekitike, zdobył bramkę, która wywołała falę nostalgii i gorących dyskusji wśród kibiców. Jego drugie trafienie w meczu z Newcastle było niemal lustrzanym odbiciem legendarnego gola Fernando Torresa, który zapoczątkował erę „El Nino” na Wyspach. Czy to początek nowej legendy, czy tylko zbieg okoliczności?
Gol, który zapisał się w historii
Liverpool rozgromił Newcastle na własnym stadionie, a Hugo Ekitike dołożył swoją cegiełkę, zdobywając kluczową bramkę, która podniosła jego dorobek do 15 trafień we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. Jednak to właśnie jego drugie trafienie wzbudziło szmer rozpoznania wśród fanów zgromadzonych na trybunach. Ekitike popędził za prostopadłym podaniem, wykorzystując swoją niesamowitą szybkość, by zostawić obronę Newcastle daleko w tyle. Następnie, z niemal zadziorną precyzją, minął bramkarza, posyłając piłkę do siatki technicznym „palcem”. Ten gol był niemal klatka po klatce odtworzeniem pierwszego gola Fernando Torresa dla Liverpoolu, strzelonego przeciwko Chelsea w 2007 roku. Tamto trafienie było zapowiedzią „El Nino” dla Premier League.
Klubowa machina marketingowa podkręca atmosferę
Podobieństwa nie umknęły uwadze klubowych mediów. Po zwycięstwie, oficjalne konto Liverpoolu w mediach społecznościowych podsyciło porównania, publikując wideo zestawiające oba gole. Klip wyraźnie ukazuje identyczny sposób biegu, pozycję ciała i to charakterystyczne wykończenie, które definiowało wybuchowy debiutancki sezon Torresa w barwach klubu.
Pomyśleliśmy, że ten gol wygląda znajomo, podpisał klub swoje nagranie.
Na trybunach TNT Sports, w studiu, zasiadał człowiek, który doskonale wiedział, jak to jest dostarczać amunicję dla Torresa. Steven Gerrard, którego telepatyczne partnerstwo z Hiszpanem zaowocowało jednymi z najbardziej niszczycielskich akcji ofensywnych w historii Liverpoolu, nie szczędził pochwał 23-latkowi.
To jest jak z Torresem. On po prostu odnosi piłkę od swoich stóp i to jest ten czubek buta. On przypomina mi Torresa, ten zawodnik, za każdym razem, gdy na niego patrzę, mówił Gerrard podczas analizy pomeczowej.
Strzela podobne gole, gdzie jeśli dasz mu przestrzeń w kanale, on po prostu po niej biegnie, jest zbyt szybki, nie możesz go dogonić, a on jest zabójczy. Jest wiele podobieństw, szybkość, siła, potrafi strzelać, potrafi asystować.
Dla Ekitike, który przybył z pokaźnym bagażem oczekiwań i presji, takie uznanie ze strony prawdopodobnie najwybitniejszego gracza w historii klubu będzie ogromnym zastrzykiem pewności siebie, gdy zespół Arne Slota będzie starał się umocnić swoją pozycję w czołowej czwórce. Mimo tych wysokich porównań, Ekitike starał się tonować nastroje po tym, jak skomentowano mu wypowiedź Gerrarda. W uroczo szczerym wywiadzie, napastnik przyznał, że jego wiedza na temat najlepszych lat Torresa pochodzi nie z transmisji na żywo, ale z internetu, powołując się na skromny budżet domowy podczas dzieciństwa we Francji.
Kiedyś, szczerze mówiąc, nie mogłem oglądać Premier League, mama nie płaciła, więc nie mogłem widzieć! Oglądałem niektóre klipy na YouTube, przyznał Ekitike z uśmiechem.
Nigdy nie postawię siebie na tym poziomie. On był niesamowitym graczem. Jeśli osiągnę jego poziom, będzie wspaniale. Muszę dalej pracować. Choć młody napastnik pragnie pisać własną historię na Anfield, jeśli będzie nadal powtarzał formę Torresa, kibice z pewnością będą zadowoleni z kontynuowania tych porównań.
Hugo Ekitike, strzelając bramkę w stylu Fernando Torresa, przyciągnął uwagę nie tylko mediów, ale i Stevena Gerrarda, który widzi w nim cechy legendy Liverpoolu.


