Steven Gerrard, ikona Liverpoolu, nie szczędził pochwał młodemu Hugo Ekitike, porównując go do legendarnego Fernando Torresa. Młody napastnik, po tym jak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w meczu przeciwko Newcastle, wywołał lawinę komentarzy. Jak sam zainteresowany odnosi się do tych porównań? Czy czuje presję, słysząc takie słowa od tak uznanej postaci?
Hugo Ekitike, po fantastycznym występie przeciwko Newcastle, stał się bohaterem dnia. To właśnie jego dwa trafienia zapewniły Liverpoolowi zwycięstwo, choć początkowo to goście wyszli na prowadzenie. Francuz najpierw z zimną krwią wykończył akcję zapoczątkowaną przez Floriana Wirtza, który zdołał minąć kilku obrońców i dograć piłkę w pole karne. Chwilę później Ekitike popisał się czymś więcej, wykorzystując szybkie wznowienie od Alissona Beckera. Po błyskawicznej akcji, która zaskoczyła defensywę Newcastle, młody napastnik przechytrzył śpiących obrońców i umieścił piłkę w siatce, zdobywając drugiego gola wieczoru.
Druga połowa przyniosła kolejne bramki autorstwa Wirtza i powracającego po kontuzji Ibryhima Konate, co przypieczętowało imponujące zwycięstwo Liverpoolu. Po niedawnym, bolesnym remisie w ostatniej minucie z Bournemouth (2:3), drużyna pokazała charakter i potrafiła zareagować w najlepszy możliwy sposób. Wcześniej, w fazie grupowej Ligi Mistrzów, Liverpool rozgromił Qarabag 6:0, potwierdzając swoją siłę.
Steven Gerrard, komentując spotkanie dla TNT Sports, odważył się na odważne porównanie. Nazwał styl gry Ekitike „podobnym do Torresa”, podkreślając jego sposób wyprowadzania piłki i „zwody z palców”.
On przypomina mi Torresa, tego piłkarza, za każdym razem, gdy go oglądam, powiedział Gerrard.
Strzela podobne bramki, gdzie jeśli dasz mu przestrzeń w kanale, on pobiegnie, jest zbyt szybki, nie możesz go dogonić i jest zabójczy. Jest wiele podobieństw, szybkość, siła, potrafi strzelać, potrafi asystować. Te słowa z pewnością robią wrażenie, biorąc pod uwagę, że Fernando Torres zdobył 81 bramek w 142 meczach dla Liverpoolu między 2007 a 2011 rokiem.
Zapytany o te porównania, Ekitike przyznał, że jako dziecko nie miał możliwości oglądania meczów Liverpoolu, ale jest świadomy dziedzictwa Torresa.
Kiedyś, szczerze mówiąc, nie mogłem oglądać Premier League, moja mama nie płaciła za to, więc nie mogłem oglądać! Obejrzałem kilka klipów na YouTube. Nigdy nie postawię siebie na tym samym poziomie. Był niesamowitym piłkarzem. Gdybym osiągnął jego poziom, byłoby wspaniale. Muszę dalej pracować. Jego odpowiedź świadczy o ogromnej pokorze i świadomości własnego miejsca w hierarchii.
Ekitike ma już na swoim koncie 15 bramek we wszystkich rozgrywkach dla Liverpoolu od momentu przejścia z Eintrachtu Frankfurt latem ubiegłego roku. Zapytany o cel strzelecki na koniec sezonu, odpowiedział:
To trudne pytanie, oczywiście chcę strzelać dużo bramek, chciałbym być królem strzelców klubu, ale nie myślę o konkretnej liczbie, po prostu chcę pomagać drużynie wygrywać. Uwielbiam też asystować, tak jak Flo. Przyszedłem tutaj z pewnością siebie, ale myślę, że dzisiaj liczył się też duch drużyny. Wszyscy dzisiaj biegali wszędzie. Warto pamiętać, że zwycięstwo w sobotę pozwoliło Liverpoolowi awansować na piąte miejsce w tabeli Premier League, wyprzedzając o punkt Chelsea i o jeden punkt Manchester United przed niedzielnym spotkaniem z Fulham. Kolejnym wyzwaniem dla „The Reds” będzie starcie z Manchesterem City w przyszły weekend na Anfield.


