Wszystkie aktualności

Man City gubi punkty z Tottenhamem – przewaga Arsenalu rośnie!

1 lutego 2026 19:00 1 lutego 2026 19:00
Man City gubi punkty z Tottenhamem – przewaga Arsenalu rośnie!
Źródło: goal.com

Erling Haaland znów zawodzi, a City marnuje przewagę. Czy to już koniec marzeń o tytule? Spurs zdominowali drugą połowę.

Manchester City znów potknął się w starciu z Tottenhamem, a kibice na Etihad Stadium przecierali oczy ze zdumienia. To był mecz, w którym The Citizens mieli wszystko w swoich rękach, a ostatecznie podzielili się punktami, co daje wyraźną przewagę odwiecznym rywalom z północy Londynu, czyli Arsenalowi. Erling Haaland kolejny raz nie błysnął, a defensywa City pokazała się z fatalnej strony, pozwalając rywalom na odrobienie strat. Czy to już definitywny koniec marzeń o mistrzostwie?

City wstrzeliło pierwszego gola, ale potem posypało się wszystko

Początek spotkania dla Manchesteru City był wręcz idealny. Już w 11. minucie Bernardo Silva odebrał piłkę Yvesowi Bissoumie, a Erling Haaland zagrał ją do Rayana Cherkiego. Ten, rozpędzony w kierunku pola karnego Tottenhamu, precyzyjnym strzałem w dolny róg otworzył wynik meczu. Cherki był bliski podwyższenia prowadzenia, kiedy zdołał minąć Cristian Romero i Bissoumę, ale jego strzał wybronił Guglielmo Vicario. City jednak zdołało podwyższyć wynik tuż przed przerwą. Bezmyślne podanie Radu Dragusi na środek pola zostało przechwycone przez Rodriego, który podał do Bernardo Silvy, a ten zagrał do Antoine'a Semenyo, który nie pomylił się z bliska.

Po przerwie obraz gry zaczął się zmieniać. Gianluigi Donnarumma musiał interweniować po mocnym strzale swojego rodaka, Destiny'ego Udogie, który szukał kontaktu z bramką. Tottenham zaczął naciskać, a ich wysiłki przyniosły efekt w postaci wyrównującej bramki. Dominic Solanke, po podaniu od Xaviego Simona, znalazł się sam na sam z bramkarzem i pewnie wykończył akcję. Powtórki pokazały, że choć Solanke był minimalnie na spalonym w fazie budowania akcji, to piłka przeszła przez łydkę Marca Guehiego, co wywołało protesty zawodników City, którzy domagali się odgwizdania faulu.

Cudowny gol i katastrofalna defensywa

Na dwadzieścia minut przed końcem meczu Tottenham doprowadził do remisu w spektakularny sposób. Conor Gallagher przejął piłkę po tym, jak główka Guehiego trafiła w Nico Gonzaleza, a były pomocnik Chelsea zagrał w pole karne do Solanke. Ten, wykonując niewiarygodnego "strzała skorpionem", pokonał Donnarummę, który zdołał jedynie lekko dotknąć piłki rękawicą. Donnarumma po raz kolejny pokazał klasę, broniąc strzały Simona i Wilsona Odoberta w kolejnych minutach. Tijjani Reijnders dwukrotnie strzelał głową obok słupka, ale żadnej ze stron nie udało się zdobyć zwycięskiego gola, a punkty zostały podzielone.

W obronie City znów błysnął Donnarumma, ratując zespół w sytuacjach, gdy obrona była bezradna. Tymczasem Bernardo Silva, który w ostatnich dwóch oknach transferowych odrzucał oferty z Tottenhamu, powrócił, by zemścić się na gospodarzach efektownym golem. Niestety, po jego zejściu z boiska, gra City zaczęła się sypać. Erling Haaland kolejny raz zaliczył "no-show", nie potrafiąc znaleźć sposobu na defensywę rywali, a jego bilans ośmiu meczów Premier League bez bramki z gry (nie licząc karnych) staje się coraz bardziej niepokojący. Piłkarze City mieli mecz wygrany, powinni go zamknąć, ale ich defensywna indolencja sprawiła, że stracili kolejne punkty w wyścigu o tytuł. Dominic Solanke, inspirując Tottenham, pokazał, że nawet w słabszym dniu można odwrócić losy spotkania.

Źródło: goal.com

Zobacz również