Wszystkie aktualności

Nico Paz: Czy to nowy James Rodríguez na Mundialu?

5 lutego 2026 22:00 5 lutego 2026 22:00
Nico Paz: Czy to nowy James Rodríguez na Mundialu?
Źródło: goal.com

W świecie futbolu, gdzie talent jest na wyciągnięcie ręki, pojawia się pytanie: czy argentyński Nico Paz powtórzy spektakularny sukces Jamesa Rodrígueza z 2014 roku?

Kiedy James Rodríguez w 2014 roku strzelał swojego gola na Mistrzostwach Świata, było to świadectwo czystej wiary we własne umiejętności. Większość graczy nie odważyłaby się na taki ruch. Gdybyś cofnął się do tamtej akcji, zobaczyłbyś, że istniało co najmniej trzy prostsze rozwiązania. Mógł podać piłkę do lepiej ustawionych napastników, mógł odegrać ją do obrońcy, a nawet mógł ją przyjąć, zrobić jeszcze jeden kontakt i dopiero wtedy rozegrać. Ale James? Nie, on z gracją zamachnął się lewą nogą i posłał piłkę w samo okienko. Ten gol, uhonorowany nagrodą Puskása, idealnie podsumował jeden z najlepszych indywidualnych turniejów w historii Mistrzostw Świata – gracza dysponującego nie tylko ogromnym talentem, ale i absolutnym brakiem strachu. Nikt nie mógł mu dyktować, co ma robić, a Kolumbia na tym skorzystała.

W ciągu zaledwie sześciu tygodni ten ofensywny pomocnik znalazł się na pokładzie samolotu do Madrytu. Nie byłoby jednak prawdą twierdzenie, że Rodríguez pojawił się znikąd. W tamtym czasie był obiecującym 20-latkiem grającym w niezłym zespole Monaco. Poprzedniego lata przeniósł się tam za 45 milionów euro. Większość wiedziała, że ten zawodnik ma potencjał. Ale sześć goli na mundialu i transfer do Realu Madryt w ciągu kilku tygodni, to było coś więcej niż tylko „dobry”. W tamtych czasach, przed erą mediów społecznościowych, niewielki procent fanów śledził kariery mniej znanych graczy.

Od tamtej pory trwa nieustanne poszukiwanie następnego takiego talentu. Następnego zawodnika z magicznym uderzeniem i hipnotyzującą, nieprzewidywalną obecnością na boisku. To niezwykle trudne zadanie. Obecnie, w zglobalizowanym świecie futbolu, gdzie talent jest widoczny gołym okiem, a kibice doskonale znają nie tylko największe gwiazdy, ale i tych, którzy mogą stać się przyszłymi liderami, ukrycie się jest prawie niemożliwe. I właśnie tutaj na scenę wkracza argentyński Nico Paz, który może okazać się kolejnym Jamesem Rodríguezem, dwanaście lat później.

Nowa era, nowe wyzwania dla talentów

Świat futbolu zmienił się diametralnie od czasu, gdy Rodríguez zadebiutował na wielkiej scenie. Bardzo mało jest nieznanych zawodników, którzy podpisują kontrakty z topowymi klubami wyłącznie na podstawie występów w dużych turniejach. Niektórzy z tych, którzy w ostatnich latach zrobili głośne transfery – Sofyan Amrabat, Aleksandr Golovin, Randal Kolo Muani, Cody Gakpo – nie w pełni spełnili oczekiwania. W efekcie, bycie Jamesem Rodríguezem w 2026 roku jest niezwykle trudne.

Jednak wciąż mamy takie postacie jak Moisés Caicedo, Alexis Mac Allister, Enzo Fernández czy Aurélien Tchouaméni. Wszyscy oni ugruntowali swoją pozycję jako czołowi europejscy talentu na przestrzeni lat. Wszyscy odegrali kluczową rolę w Mistrzostwach Świata 2022 i teraz grają na najwyższym poziomie w zespołach zdobywających trofea. Wyjątki od reguły wciąż istnieją.

Prawdą jest również, że drużyny mogą być ostrożne wobec zawodników, których forma jest jednorazowa. Niektórzy gracze po prostu trafiają z formą w odpowiednim momencie lub świetnie radzą sobie w konkretnych pojedynkach. Inni, jak Anglik Jordan Pickford, potrafią błyszczeć w reprezentacji przez krótkie okresy, czego nie potrafią w swoich klubach. Nie ma pewnego sposobu, aby przewidzieć, czy taka forma się utrzyma.

Przypadek Rodrígueza był jednak wysoce specyficzny. Mieliśmy do czynienia z graczem, który potrafił przejąć kontrolę nad meczem, zachwycić tłumy i przyciągnąć uwagę widza, który po raz pierwszy włączył mecz piłkarski. Można sobie wyobrazić, jak w dziesiątkach języków na całym świecie ludzie zastanawiają się: „kto to jest?”. Mówiąc prościej: Rodríguez był niezwykle przyjemny do oglądania. I wygrywał.

Inni nie byli aż tak efektowni. Fernández strzelił doskonałego gola w fazie grupowej, ale jest przede wszystkim rozgrywającym tempo gry. Mac Allister, Tchouaméni i Caicedo to bardziej waleczni, pracowici piłkarze, choć ich indywidualna jakość również nie może być niedoceniana.

Niemniej jednak, dla celów tej analizy, potrzebujemy kogoś, kto potrafi zdominować mecz lub przynajmniej wywrzeć na nim znaczący wpływ. Potrzebujemy goli, asyst i momentów „wow”. Ten zawodnik musi przyciągać uwagę w sposób, w jaki niewielu na boisku to potrafi. Problem? W dzisiejszym świecie mediów społecznościowych i zaawansowanego skautingu, większość wartych uwagi graczy jest już znana. Nie pozostawia się już żadnych kamieni nieodkrytych.

Paz: Czy to brakujące ogniwo Argentyny?

Paz jest jednak wart uwagi. Pasuje do archetypu. Przede wszystkim jest lewonożnym ofensywnym pomocnikiem, który w przeciętnej drużynie potrafi sprawić, że zespół gra powyżej swoich możliwości.

Pomocnik Como zaimponował w swoim pierwszym sezonie w Serie A, strzelając sześć goli i notując osiem asyst w 2700 minutach. W tym roku powtórzył te liczby w 1800 minut. Potrafi zarówno kreować, jak i trafiać do siatki w równym stopniu, a co najważniejsze, potrafi strzelać z dystansu. Połowa jego goli padła zza pola karnego, a tylko jeden z nich był z rzutu wolnego. W ostatnim meczu Como, przekonującym zwycięstwie nad Lazio, Paz zdobył dwie bramki, w tym jeden wspaniały strzał z okolic pola karnego.

Ale potrafi więcej niż tylko strzelać. Liczby Paz w dryblingu są obiecujące. Znajduje się w 88. percentylu wśród pomocników pod względem udanych dryblingów. Jest również w 30. percentylu pod względem liczby strat piłki, co wskazuje, że potrafi utrzymać się przy piłce po znalezieniu odpowiedniej pozycji. Profil wygląda więc obiecująco.

Jest jednak potencjalny problem, a mianowicie jego narodowość. Gra dla reprezentacji Argentyny, gdzie wielu bystrych obserwatorów sportu zauważyło, że jest to również kraj Lionela Messiego. Jest tu miejsce tylko dla jednego ekscentrycznego supergwiazdy, a on jest tym z ośmioma Złotymi Piłkami. Albiceleste zazwyczaj wymaga grupy zawodników, którzy będą ciężko pracować dla dobra kapitana.

I chociaż może to być prawda, jest również miejsce na kreatywność w innych obszarach tej drużyny. Ángel Di María był kluczową częścią zespołu, który zdobył Mistrzostwa Świata 2022, a po triumfie w Copa América 2024 zakończył karierę reprezentacyjną. Julián Álvarez również wywarł wpływ na drużynę u boku Messiego, lub w bardziej ofensywnych rolach. A Paz w krótkich epizodach pokazał, że potrafi dzielić boisko z Messim w podobny sposób. Obaj skutecznie współpracowali w meczach towarzyskich, a Paz był również chętny do biegania, gdy był potrzebny jako bardziej pracowity zawodnik.

Oczywiście, wszystko to zakłada, że Messi nadal będzie grał dla Argentyny w nadchodzących Mistrzostwach Świata

Źródło: goal.com

Zobacz również