Stamford Bridge po raz kolejny stało się areną piłkarskich emocji, które tym razem przerodziły się w coś znacznie bardziej niepokojącego niż zwykła rywalizacja. Ostatnie chwile zaciętego starcia pomiędzy Chelsea a West Ham United, które miało być piłkarskim klasykiem, zostały przyćmione przez skandaliczną bójkę z udziałem piłkarzy obu drużyn. Szybka reakcja Angielskiej Federacji Piłki Nożnej (FA) nie pozostawia wątpliwości – kluby trafiły na dywanik.
Co się właściwie stało na murawie?
FA postawiła obu londyńskim klubom zarzuty naruszenia Zasad E20.1, dotyczących niezapewnienia przez zawodników odpowiedniego zachowania podczas 95. minuty spotkania. Choć Chelsea została obarczona odpowiedzialnością za niedostateczne zapobieganie "niewłaściwym i/lub prowokacyjnym" zachowaniom, to na West Ham spadła nieco cięższa odpowiedzialność. "Młoty" oskarżono o niepowstrzymanie swoich graczy przed zachowaniem "niewłaściwym i/lub prowokacyjnym i/lub agresywnym", co jasno wskazuje na większy udział ich zawodników w fizycznej agresji. Obie ekipy mają czas do piątku na przedstawienie swoich wyjaśnień. Biorąc pod uwagę rozgłos całego incydentu i niepodważalne dowody wideo, można spodziewać się znaczących kar finansowych dla obu stron.
Iskrą zapalną stała się sytuacja w doliczonym czasie gry, gdy Chelsea próbowała utrzymać skromne prowadzenie 3-2. Napięcie, które narastało przez całą drugą połowę, w końcu eksplodowało, gdy skrzydłowy West Ham, Adama Traoré, wszedł w fizyczną przepychankę z obrońcą Chelsea, Marciem Cucurellą. Przysunięcie Traoré na Hiszpana wywołało natychmiastową reakcję napastnika Chelsea, Joao Pedro, co zapoczątkowało istną lawinę, w którą wciągnięci zostali piłkarze i rezerwowi z obu drużyn.
W trakcie tej narastającej konfrontacji, środkowy obrońca West Ham, Jean-Clair Todibo, stracił panowanie nad sobą. Sędzia Anthony Taylor początkowo próbował rozdzielić tłum, ale został poinformowany przez system VAR o konieczności ponownego przyjrzenia się konkretnemu incydentowi na monitorze przy linii bocznej. Powtórki wideo bezsprzecznie pokazały, jak Todibo chwyta Pedro za szyję w duszącym uchwycie. Taylor, wracając na murawę, ogłosił swoją decyzję, informując: "
Po analizie, zawodnik West Ham numer 25 chwycił zawodnika Chelsea numer 20 za gardło w sposób agresywny. W związku z tym moja ostateczna decyzja to czerwona kartka za agresywne zachowanie". To wyrzucenie z boiska przypieczętowało fatalne popołudnie dla "Młotów", które mimo ambitnej postawy, opuściły boisko bez punktów i z zawieszonym kluczowym obrońcą.
Trenerzy o kontrowersjach i zmęczeniu
Menadżer West Ham, Nuno Espirito Santo, w pomeczowej konferencji prasowej wyrażał swoje rozczarowanie nie tylko wynikiem, ale także sposobem, w jaki rozstrzygano incydenty podczas bójki. Choć nie bronił bezpośrednio działania Todibo, portugalski szkoleniowiec wyraził zdziwienie, że w zamieszaniu, w którym brało udział kilkunastu zawodników, ukarano tylko jednego gracza. "
To dziwne, patrząc na całe to zamieszanie, dać tylko jedną żółtą i jedną czerwoną kartkę" – zauważył Nuno, sugerując, że gracze Chelsea mogli wyjść z tej sytuacji zbyt lekko. "
Muszę to jeszcze raz obejrzeć, ale czuję, że to było niekonsekwentne". Nuno żałował również, że jego drużyna nie potrafiła utrzymać kontroli nad meczem po odrobieniu strat. "
To frustrujące i smutne, że ten mecz wymknął nam się spod kontroli" – dodał. "
Zaczęliśmy drugą połowę z inicjatywą. Po reakcji Chelsea, nie byliśmy w stanie tego opanować. Dośrodkowania sprawiały nam wiele problemów". Teraz Nuno będzie musiał zmierzyć się z problemami w defensywie w nadchodzących meczach, ponieważ Todibo będzie musiał pauzować przez trzy spotkania za agresywne zachowanie.
W przeciwległym narożniku, menadżer Chelsea, Liam Rosenior, odetchnął z ulgą po zdobyciu trzech punktów, tłumacząc nerwowe zakończenie meczu ekstremalnym zmęczeniem swoich zawodników. "The Blues" wrócili do Londynu o 5 rano w czwartek po wyczerpującym europejskim starciu z Napoli, co pozostawiło im niewiele czasu na regenerację przed derbowym pojedynkiem. Rosenior ujawnił, że jego zmiany taktyczne były podyktowane koniecznością, a nie strategią. "
Dokonałem wczesnych zmian. To nie jest brak szacunku dla zawodników, którzy zeszli – oni są dla nas kluczowi w dalszych planach – ale musiałem coś zmienić, bo nie byliśmy wystarczająco dobrzy" – wyjaśnił szkoleniowiec Chelsea. "
Drużyna była zmęczona, pokonywaliśmy duże odległości przeciwko Napoli, bo prosiłem ich o pressowanie w inny sposób. Na wczorajszym treningu starałem się utrzymać zawodników w lekkiej aktywności, żeby mieli energię w nogach. Ja też się uczę, nie jestem idealnym menadżerem".
Todibo został ostatecznie zdyskwalifikowany za swoje agresywne zachowanie.


