Porażka, która boli podwójnie, zwłaszcza tuż przed starciem z europejskim gigantem. Czy AEK Ateny zdoła otrząsnąć się po ligowej wpadce i stawić czoła Realowi Madryt?
Niedzielny derbowy pojedynek z odwiecznym rywalem, Panathinaikosem, okazał się dla AEK Ateny bolesną lekcją futbolu. Nie dość, że drużyna doznała pierwszej porażki w sezonie greckiej ligi, to jeszcze stało się to w najmniej odpowiednim momencie, tuż przed kluczowym starciem w Lidze Mistrzów. Ta nieoczekiwana przegrana, zakończona wynikiem 2-0, stanowiła gorzkie zakończenie pozytywnej serii trzech ligowych zwycięstw, pozostawiając zespół z niczym, a co gorsza, z siedmiopunktową stratą do prowadzącego Panathinaikosu.
Derby, które odebrały oddech
Od pierwszego gwizdka arbitra, gospodarze dali AEK Ateny jasno do zrozumienia, że nie będzie to łatwe popołudnie. Już w pierwszej minucie Andreas Tetey wpisał się na listę strzelców, od razu kładąc na gościach ogromną presję. Ten wczesny gol, jak się później okazało, był tylko zapowiedzią dalszych kłopotów. Po przerwie, Santino Andino podwyższył prowadzenie, czyniąc powrót do meczu dla AEK niemal niemożliwym. Mimo usilnych prób odrobienia strat, mimo wykreowania kilku sytuacji, które mogły odmienić losy spotkania, żaden z ataków nie zakończył się bramką. Nawet grając przez ostatnie dwadzieścia minut w przewadze jednego zawodnika, drużyna nie zdołała przełamać defensywy rywala. Porażka z odwiecznym wrogiem smakowała wyjątkowo gorzko.
Wyzwanie przed Ligą Mistrzów
Teraz przed AEK Ateny stoi ogromne wyzwanie – szybkie podniesienie się po ligowej klapie. Czasu na analizę błędów i wprowadzenie korekt jest niewiele, a na przeciwko stanie sam Real Madryt. Mecz z hiszpańskim potentatem wymaga bezwzględnego skupienia i żelaznej dyscypliny taktycznej. Królewscy przybywają do Aten z apetytem na przedłużenie swojej zwycięskiej passy, co tylko komplikuje zadanie dla drużyny z Grecji. Pytanie brzmi, czy AEK potrafi odnaleźć w sobie siłę i determinację, by stawić czoła tak wymagającemu przeciwnikowi, po tak bolesnym ligowym rozczarowaniu.
Musimy jak najszybciej zapomnieć o tej porażce i skupić się na wtorkowym meczu– takie słowa mogłyby paść z szatni, choć ich brak tylko potęguje atmosferę niepewności.
W pierwszej minucie meczu z Panathinaikosem padł gol.


