Wielu amerykańskich piłkarzy wciąż czeka na rozpoczęcie swoich sezonów, ale niektórzy weterani mundialu już zdążyli pokazać się na boiskach. To był weekend pełen emocji, a jeden debiut szczególnie przykuł uwagę, dając nowej ulubionej drużynie Ameryki pewny impuls przed startem rozgrywek.
Berhalter na MIddlesbrough: Bojowy debiut godny mistrza
Sebastian Berhalter i Max Arfsten, nowi zawodnicy Middlesbrough, od razu zaznaczyli swoją obecność. Berhalter zanotował kluczową asystę w pierwszym meczu dla klubu, która przesądziła o zwycięstwie nad Wrexham w ramach EFL Cup. To był spektakularny początek, który pokazuje, dlaczego Boro postawili na tych zawodników. Fani już ochrzcili Berhaltera mianem "
cholernie świetnego". Jego wpływ na grę był odczuwalny nie tylko przez tę jedną kluczową podanie. Stworzył cztery okazje bramkowe, więcej niż ktokolwiek inny na boisku, zanotował dwa odbiory, dwie przechwyty i posłał jedenaście piłek w pole karne. Jego dośrodkowania, choć nie zawsze trafiały do celu, demonstrowały jego umiejętność uderzenia piłki i tworzenia zagrożenia. Arfsten, grający na lewej obronie, również zaliczył solidny występ, spędzając na boisku 67 minut i skutecznie odpierając ataki przeciwnika. Z perspektywy Boro, jeśli Berhalter utrzyma ten poziom, sezon w Championship zapowiada się obiecująco.
Pepi i Kochen: Trudne początki w nowych realiach
Nie wszystkie amerykańskie historie z weekendu miały tak pozytywny wydźwięk. Ricardo Pepi i Diego Kochen mieli zdecydowanie trudniejsze chwile w swoich ligach. Kochen, wypożyczony do duńskiego Lyngby, rozpoczął swój trzeci kolejny mecz, ale jego drużyna nadal pozostaje bez zwycięstwa. Ostatnia porażka 2:0 z Randers utrzymała ich niechlubną serię tracenia wielu bramek w każdym meczu. Choć wyniki mogą nie być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę pierwszy sezon Lyngby w duńskiej ekstraklasie, to dla młodego bramkarza jest to z pewnością okres nauki i adaptacji. Podobnie Ricardo Pepi, mimo że był aktywny w ataku PSV w meczu otwarcia Eredivisie, nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Jego cztery strzały nie przyniosły bramki, co przyczyniło się do rozczarowującego remisu 2:2 z Fortuną Sittard. PSV straciło prowadzenie w ostatnich minutach, co stanowi niepokojący sygnał na początku obrony tytułu. Pepi, mimo że miał najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym spośród wszystkich zawodników, był ograniczony do zaledwie 17 dotknięć, co pokazuje, jak trudno było mu się przebić przez obronę rywali. Mimo tych trudności, obie drużyny i zawodnicy mają potencjał, by poprawić swoje wyniki w dalszej części sezonu.
Cameron Carter-Vickers, po długiej przerwie spowodowanej kontuzją, wrócił do gry w barwach Celtiku i od razu zaznaczył swoją obecność. Jego powrót do pełnej sprawności jest kluczowy dla szkockiego zespołu, który liczy na jego doświadczenie w obronie w nadchodzącym sezonie.


