Wszystkie aktualności

Andy Robertson w Tottenhamie: Więcej niż w Liverpoolu? Analiza letnich transferów 2026

15 czerwca 2026 10:00 3 godz. temu

Czy Andy Robertson odnajdzie się w Tottenhamie lepiej niż w Liverpoolu? Analizujemy największe transfery lata 2026 i oceniamy, kto zyskał, a kto stracił.

Lato 2026 przyniosło prawdziwy cyrk na rynku transferowym, a niektóre ruchy zawodników budzą zdziwienie i rodzą pytania. Czy Andy Robertson, ikona Liverpoolu, naprawdę zagra więcej w barwach Tottenhamu niż na Anfield? Przyjrzyjmy się bliżej temu i innym głośnym transferom, oceniając ich zasadność i potencjalne skutki.

Czy Robertson odnajdzie się w północnym Londynie?

Decyzja o odejściu Andy'ego Robertsona z Liverpoolu była dla wielu szokiem, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego status w klubie. Przez lata był filarem defensywy, kluczową postacią ery Jurgena Kloppa, a jego transfer z Hull City za zaledwie 8 milionów funtów w 2017 roku okazał się strzałem w dziesiątkę. W szczytowej formie był bez wątpienia najlepszym lewym obrońcą na świecie. Jednakże, wiek zaczął dawać o sobie znać, co skłoniło Liverpool do wcześniejszego sprowadzenia Milosa Kerkeza. Co więcej, klub był gotów sprzedać Robertsona zimą, gdyby tylko udało się odzyskać Kostasa Tsimikasa z Romy. Obecnie Liverpool boryka się z problemami na lewej obronie, a odejście Robertsona, podobnie jak Mohameda Salaha, budzi obawy o spadek poziomu gry w nadchodzącym sezonie. Jego doświadczenie, determinacja i charyzma będą z pewnością brakować na Merseyside.

Dla Tottenhamu transfer Robertsona również jest sporym zaskoczeniem. Klub próbował sprowadzić Szkota już w styczniu, ale trudno było zrozumieć motywację. Choć zespół potrzebował wzmocnień, lewa obrona nie była priorytetem. Ben Davies był kontuzjowany, ale przecież istnieli jeszcze Destiny Udogie i wszechstronny Djed Spence, a do tego doszedł młody Brazylijczyk Souza. Argumentowano, że Robertson mógłby pomóc w budowaniu nowej kultury zaangażowania pod wodzą nowego trenera Roberto De Zerbiego. Fakt, że trafił do klubu za darmo, jest miłym bonusem, ale powszechne jest wrażenie, że Tottenham niekoniecznie potrzebował takiego zawodnika.

Sam Robertson podjął, zdaniem wielu, zagadkową decyzję. Można zrozumieć jego chęć odejścia z Liverpoolu, gdzie był zmiennikiem, i poszukiwanie regularnej gry przed potencjalnymi Mistrzostwami Świata. Choć w drugiej połowie sezonu rozegrał więcej meczów niż się spodziewał, a Liverpool nie zaoferował mu przedłużenia kontraktu, istniały inne opcje, w tym Juventus. Dziwi zatem wybór klubu, który ledwo uniknął spadku do Championship. Jednakże, wizja pracy z De Zerbim mogła okazać się na tyle kusząca, że Tottenham stał się bardziej atrakcyjny niż w styczniu. Mimo wszystko, wątpliwe jest, czy Robertson faktycznie zagra w Londynie więcej niż w minionym sezonie na Anfield.

Atalanta niezmiennie błyszczy, United stawia na rozsądek

Atalanta ponownie udowodniła swój genialny model biznesowy, sprzedając Edersona do Manchesteru United. Klub pozyskał go z Salernitany za około 23 miliony euro, a teraz może niemal podwoić tę kwotę, jeśli wszystkie klauzule zostaną spełnione. Po czterech latach znakomitej gry, w tym historycznym triumfie w Lidze Europy, zastąpienie Brazylijczyka będzie trudne, ale to właśnie potrafi Atalanta – odkrywać perełki i sprzedawać je z zyskiem. Nawet Atletico Madryt było zainteresowane, ale Atalanta trzymała się ceny, a United ostatecznie zapłaciło żądaną kwotę za zawodnika z rocznym kontraktem. Kolejny dowód na doskonałą pracę zespołu rekrutacyjnego.

Manchester United, klub znany z nierozważnych transferów, tym razem postawił na rozsądek. Po odejściu Casemiro, potrzebowali nowego pomocnika, a Ederson, brazylijski piłkarz odzyskujący i utrzymujący posiadanie piłki, wydaje się być sensownym zamiennikiem. Choć jego forma w ostatnim roku spadła, co częściowo wynikało ze zmiany trenera w Atalancie, w przeszłości był kluczowym elementem drużyny, która pokonała Xabi Alonso. Jeśli odzyska dawną dyspozycję, może stworzyć groźny duet z Kobbie Mainoo. Ederson ma wszystko, by zrobić duży impact na Old Trafford, co z pewnością pomogłoby mu wrócić do kadry Brazylii.

Dla samego Edersona to wymarzony ruch. Zawsze chciał grać w Premier League, a teraz będzie miał ku temu okazję. Jest doskonały w przechwytach i utrzymywaniu piłki, a także stanowi zagrożenie w polu karnym. Choć można argumentować, że lepszym wyborem byłoby Atletico Madryt, Michael Carrick zdaje się przywracać stabilność na Old Trafford, które wcześniej było postrzegane jako niebezpieczne miejsce dla młodych talentów. Ederson ma szansę zabłysnąć na "Teatrze Marzeń".

Źródło: goal.com

Zobacz również