Pierwszy mecz półfinału Ligi Mistrzów na Metropolitano to była prawdziwa szarża, w której Arsenal wyszarpał cenny remis, choć momentami wisiał na włosku. Viktor Gyokeres przypomniał, dlaczego jest jednym z najgorętszych nazwisk na rynku transferowym, a Declan Rice udowodnił, że jest sercem i płucami tej drużyny. Ale czy to wystarczy, by awansować dalej?
Gyokeres Show i Błąd "Białego Rycerza"
Pierwsza połowa toczyła się w szachowym tempie, z przewagą przyjezdnych. Goście kontrolowali przebieg gry, a kulminacją ich dominacji było trafienie Gyokeres'a. Szwedzki napastnik, po tym jak został nieporadnie powalony w polu karnym przez Davida Hancko, pewnie wykorzystał jedenastkę. Wcześniej David Raya musiał ratować swój zespół po groźnym strzale Alvareza, a u rywali Noni Madueke próbował zaskoczyć strzałem z dystansu, ale generalnie była to część gry obfitująca w nieliczne okazje.
Po przerwie obraz gry diametralnie się zmienił. Arsenal oddał kontrolę, a przez pewien czas gospodarze wręcz przygniatali "Kanonierów". Alvarez doprowadził do wyrównania w 10. minucie drugiej połowy, wykorzystując rzut karny podyktowany za zagranie ręką przez Bena White'a. Zaraz potem nastąpiła seria groźnych sytuacji pod bramką Arsenalu, z których najważniejsze to interwencja Raya z bliska po strzale Ademoli Lookmana, niesamowity blok Gabriela Magalhaesa, który powstrzymał Antoine'a Griezmanna, a także uderzenie Francuza w obramowanie bramki. Arsenal myślał, że zdobędzie decydującą bramkę w 80. minucie, gdy po faulu Hancko na Eberechim Eze sędzia początkowo podyktował trzeci rzut karny tego wieczoru. Jednak po analizie VAR decyzja została kontrowersyjnie zmieniona. Frustracja mogła się pogłębić w doliczonym czasie gry, ale na szczęście strzał Nahuela Moline poleciał tuż nad poprzeczką, co pozwoliło Arsenalowi cieszyć się z zasłużonego remisu w pierwszym meczu.
Piłkarz po Piłkarzu: Kto Zasłużył na Pochwały?
David Raya: Bez niego mogło być znacznie gorzej dla Arsenalu. Bramkarz wykonał kluczowe interwencje po strzałach Alvareza i Lookmana, choć przy rzucie karnym był bezradny.
Można było ponieść porażkę bez niego- tak można podsumować jego występ.
Ben White: Przez sporą część meczu był przyparty do własnej bramki przez groźnego Lookmana, momentami gubił krycie. Ostatecznie został ukarany za zagranie ręką.
William Saliba: Kilkukrotnie sam wprowadzał się w kłopoty, ale poza tym prezentował solidną postawę i zaliczył kilka ważnych interwencji.
Gabriel Magalhaes: Początkowo nieco nieporadny z piłką przy nodze, ale dokonał cudownego bloku, który powstrzymał Griezmanna z bliskiej odległości.
Takehiro Tomiyasu: Pokazał się w kilku dobrych pozycjach ofensywnych, ale miał tendencję do spowalniania gry. W defensywie solidny.
Declan Rice: W intensywnej atmosferze czuł się jak ryba w wodzie, pojawiał się dosłownie wszędzie. Wykonał kluczowe interwencje defensywne, a także inicjował ataki.
Był wszędzie, absolutnie wszędzie- tak opisywano jego zaangażowanie.
Martin Ødegaard: Miał kilka udanych zagrań łączących środek pola z atakiem, ale nie był w stanie stworzyć tyle, ile by chciał. Został zmieniony dość wcześnie na rzecz Eze.
Bukayo Saka: Był bliski otwarcia wyniku spotkania potężnym strzałem, ale potem jego gra wyraźnie osłabła i został zmieniony.
Viktor Gyokeres: Wykazał się dużą pracowitością na początku, był sprytny przy wywalczeniu rzutu karnego, który następnie pewnie wykorzystał. W drugiej połowie został jednak znacznie przyćmiony.
Gabriel Jesus: Nigdy tak naprawdę nie włączył się do gry i został nieodwołalnie zdjęty z boiska, gdy Atletico przejęło kontrolę.
Eberechi Eze: Wniósł znacznie więcej niż Ødegaard i prawdopodobnie zasłużył na rzut karny po kilku sprytnych zagraniach.
Leandro Trossard: Wszedł na boisko i od razu zaczął sprawiać problemy swoją fizycznością, chociaż nie miał żadnych klarownych okazji.
Kai Havertz: Niesienie większego zagrożenia niż Madueke, choć brakowało mu zwykłego, decydującego podania.
Oleksandr Zinchenko: Kręcił się po półprzestrzeniach, ale często był otoczony przez obrońców Atletico, zanim zdążył oddać podanie lub strzelić.
Mikel Arteta: Nie będzie zadowolony ze sposobu, w jaki jego drużyna oddała kontrolę w drugiej połowie, ale prawdopodobnie przed meczem zgodziłby się na taki wynik, a profesjonalizm jego zespołu w pierwszej części gry był imponujący.


