Złota Piłka zbliża się wielkimi krokami, a lista 30 nominowanych wywołała lawinę spekulacji i, co tu dużo mówić, sporo zdziwienia. Czy tegoroczna selekcja ma sens? Czy w ogóle można traktować poważnie tak obszerną listę kandydatów do najbardziej prestiżowej indywidualnej nagrody w futbolu? Dyskusja trwa, a my postanowiliśmy przyjrzeć się jej bliżej.
Czy 30 nominowanych to nie przesada?
Zacznijmy od oczywistości – 30 nazwisk na liście nominowanych do Złotej Piłki to po prostu zbyt wiele. Jasne, świat futbolu pełen jest wybitnych talentów, ale czy naprawdę każdy z nich zasługuje na miejsce obok graczy, którzy realnie liczą się w walce o najwyższe laury? Problem potęguje fakt, że mamy rok po Mistrzostwach Świata, a oceny bywają wypaczane przez pryzmat pojedynczych, spektakularnych występów na wielkiej scenie. Prowadzi to do sytuacji, gdzie nominację otrzymuje Sadio Mané, a brakuje Raphinhi. Ferran Torres, ze swoim "autobusem" z finału mundialu, również wydaje się być nieco na wyrost.
Trzydziestu graczy to po prostu za dużo, żeby można było poważnie ocenić całokształt pracy, zauważa Tom Hindle. Jak można stawiać w jednej lidze, na tym samym poziomie, Juliana Quinonesa, króla strzelców ligi saudyjskiej, obok Lamine'a Yamala, który poprowadził Barcelonę do mistrzostwa? Jeśli lista liczyłaby 15 nazwisk, gdzie wszyscy byliby w podobnej klasie, to tak, ale w obecnej formie, to raczej „meh”. Ryan Tolmich dodaje, że
trzydzieści to liczba wystarczająco duża, by czuć, że każdy powinien być uwzględniony, ale jednocześnie na tyle mała, że pojawiają się irytujące pominięcia.
Kto naprawdę zasługuje na szansę? Kane, Rodri i inni
Poza dyskusją o samej liczbie nominowanych, pojawia się pytanie o tych, którzy faktycznie mają szansę wygrać. Harry Kane, po imponującym sezonie w barwach Bayernu Monachium, gdzie strzelał jak na zawołanie, wydaje się być jednym z głównych kandydatów.
Kane ma szansę stać się pierwszym Anglikiem od 25 lat, który wygra Złotą Piłkę, sugeruje artykuł. Jego gra w reprezentacji Anglii również zasługuje na uznanie, choć ostatnie wyniki na mundialu mogą być postrzegane jako pewne rozczarowanie.
Nie można zapomnieć o Rodrim. Jego kluczowa rola w triumfie Hiszpanii na Mistrzostwach Świata, gdzie prezentował niesamowitą konsekwencję i klasę, stawia go w gronie faworytów.
Rodri był bohaterem tego lata, co może wpłynąć na głosy wyborców, którzy z pewnością docenią jego znaczenie dla Hiszpanii, przewiduje Ryan Tolmich. Jego występy w Manchesterze City również są nie do przecenienia, choć niektórzy zwracają uwagę na jego chwilową niespójność w barwach klubowych.
Co z innymi? Michael Olise, mimo że nie znajduje się w centrum uwagi, również jest wymieniany jako potencjalny kandydat. Kylian Mbappé, z jego potężną siłą ognia dla Francji i Realu Madryt, oczywiście również jest w grze. Lionel Messi, dzięki swoim mundialowym dokonaniom, wciąż może liczyć na głosy. Jednakże, jak słusznie zauważa Alex Labidou,
bycie najlepszym strzelającym napastnikiem numer dziewięć na świecie nie zawsze gwarantuje trofeum. Wyborcy Złotej Piłki często skłaniają się ku bardziej wszechstronnym atakującym i pomocnikom.
Zaskakujące jest, że żaden bramkarz nie znalazł się na liście nominowanych. Choć David Raya mógł mieć mocne argumenty, brak gry na mundialu i brak sukcesów z Athletikiem Bilbao u Unaia Simona mogły wpłynąć na tę decyzję.
Ważne jest, aby okazywać szacunek wszystkim pozycjom, a bramkarze tym razem nie otrzymali żadnego uznania, podkreśla Tolmich.
Lamine Yamal, mimo młodego wieku, również zasłużył na uznanie po poprowadzeniu Barcelony do mistrzostwa La Liga. Jego kombinacja gry klubowej i reprezentacyjnej, choć nie pozbawiona wad, może okazać się decydująca. Ostatecznie, wybór faworyta w tym roku jest trudny, ponieważ brakuje jednego, dominującego gracza, który błyszczałby na wszystkich frontach. Harry Kane, ze względu na liczbę zdobytych bramek, jest mocnym kandydatem, ale czy to wystarczy, aby przełamać dominację innych typów zawodników? Czy Rodri udowodni, że jego mundialowa forma jest kluczem do sukcesu?


