Bayern Monachium w ostatnich miesiącach przeżywał prawdziwy rollercoaster w poszukiwaniu nowego szkoleniowca. Po wielu miesiącach poszukiwań i rozczarowaniach, klub zdecydował się na Vincenta Kompany'ego, co dla wielu było sporym zaskoczeniem, zwłaszcza po jego ostatnim sezonie w Burnley zakończonym spadkiem. Jednak to właśnie rekomendacja od kogoś tak bliskiego klubowi, jak Pep Guardiola, okazała się decydującym czynnikiem.
Sekretna Broń Bayernu: Telefon do Guardioli
Dyrektor sportowy Bayernu, Max Eberl, nie ukrywa, że droga do zatrudnienia Kompany'ego w 2024 roku była wyboista. Jak sam przyznał, klub zwrócił się o opinię do swojego byłego menedżera, Pepa Guardioli, aby uzyskać referencje dotyczące charakteru Belga. Po trudnym sezonie w Premier League, który zakończył się degradacją Burnley, w Monachium pojawiły się naturalne wątpliwości. Eberl zdradził w rozmowie z niemiecką stacją ZDF kluczowy moment, który przypieczętował angaż 40-latka.
Kiedy pojawiło się pytanie, czy jesteśmy naprawdę pewni, powiedziałem do Kalle [Karl-Heinz Rummenigge, były prezes Bayernu]: Kalle, jesteś tak blisko Pepa, prawda? Zadzwoń do niego i zapytaj, co myśli o Kompanym. To był przełom, wyznał Eberl.
Kompany: Ryzykowny Hazard czy Geniusz?
Zatrudnienie Kompany'ego wielu postrzegało jako ryzykowny krok. Eberl otwarcie przyznał, że Belg nie był pierwszym wyborem klubu do zastąpienia Thomasa Tuchela. Bayern spędził miesiące na poszukiwaniach, otrzymując odmowy od głośnych nazwisk, zanim ponownie zainteresował się 40-latkiem, którego menedżerskie osiągnięcia w Niemczech nadal budziły pytania.
Miałem wrażenie, że początkowo pojawiło się kilka znaków zapytania i zdziwienie, gdy zaproponowałem nazwisko [Kompanyego], przyznał Eberl.
Oczywiście, wcześniej otrzymaliśmy odmowy. Nie jest tajemnicą, że Julian Nagelsmann był możliwością, że rozmawialiśmy z Ralfem Rangnickiem, że rozmawialiśmy z Oliverem Glasnerem. Niektórzy też chcieli z powrotem Hansiego Flicka. Nie ma co owijać w bawełnę. Jak już mówiłem: Vincent Kompany rzeczywiście był już na naszej liście. Ale szczerze mówiąc – i jestem w tym całkowicie otwarty – nie odważyłem się zaproponować Vincenta Kompanyego jako pierwszego. Zamiast tego najpierw zwróciliśmy się do czołowych trenerów z nazwiskiem i renomą.
Decyzja ta została jednak szybko potwierdzona sukcesami i odnowionym poczuciem odporności w zespole. Kompany poprowadził Bayern do kolejnych tytułów mistrza Bundesligi i Superpucharu Niemiec, a obecnie znajduje się w półfinale Ligi Mistrzów i finale Pucharu Niemiec. Jego zdolność do zarządzania silnymi osobowościami była niedawno widoczna podczas dramatycznego odwrócenia losów meczu z Mainz. Pomocnik Leon Goretzka podkreślił niedawno stanowczy charakter trenera, ujawniając, że w przerwie dostali solidne kazanie po stracie trzech bramek. Sam Kompany zauważył znaczenie pasji nad systemami w takich momentach, wyjaśniając, że powrót do gry o takiej skali napędzany jest równie mocno przez emocje, co przez strategię.
Doświadczyłem takich momentów w mojej karierze, byłem w tej szatni, gdy przegrywaliśmy 3-0 do przerwy, i czuliśmy, że mecz jest skończony. Ale trzeba przekierować gniew, odmówić przyjęcia porażki, a potem dać z siebie wszystko i wywierać presję na przeciwniku do ostatniej minuty. Dokładnie to zrobili chłopcy.
Z tytułem mistrza kraju już zabezpieczonym, uwaga Kompany'ego skupiła się na Lidze Mistrzów. Bayern dotarł do półfinału, gdzie czeka go starcie gigantów z Paris Saint-Germain. Zwycięzca tej pary zmierzy się w finale z Arsenalem lub Atletico Madryt, co daje Kompanemu szansę udowodnienia swoich elitarnych kwalifikacji na największej scenie świata zaledwie trzy lata po prowadzeniu drużyny w Championship. Ostatecznie, ufając słowom jednego z największych menedżerów w historii futbolu, Eberl znalazł idealnego kandydata do poprowadzenia nowej generacji Bayernu, skutecznie zamieniając początkowe znaki zapytania w erę odnowionej dominacji.


