Nikt nie spodziewał się takiego zwrotu akcji, a jednak stało się! Belgia, która przez długi czas wyglądała na zagubioną na boisku, dokonała czegoś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, odwracając losy meczu z Senegalem w spektakularnym stylu. Mimo że obie drużyny zmierzały do tego spotkania po imponujących wynikach, to właśnie Senegalczycy zdołali przenieść rozpęd na pierwszą połowę, dominując i zasługując na prowadzenie.
Senegal na fali, Belgia w opałach
Senegalczycy od początku narzucili swój styl gry, sprawiając Belgom mnóstwo problemów. Już w pierwszych minutach Ismaila Sarr mógł otworzyć wynik spotkania, ale jego strzał trafił w słupek. Podobnie było w połowie pierwszej połowy, kiedy po kolejnym uderzeniu Sarrra, piłka ponownie zatrzymała się na poprzeczce. Habib Diarra był jednak na miejscu, by dobić odbitą piłkę i wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Lwy Terangi zasłużenie prowadziły do przerwy, a jedyną groźną akcją Belgów była próba Maxim De Cuypera, która zmusiła Mory'ego Diawa do efektownej interwencji.
Rudi Garcia próbował odmienić losy meczu wprowadzając Romelu Lukaku w przerwie, ale ta zmiana nie przyniosła natychmiastowego efektu. Senegal podwyższył prowadzenie, gdy Sarr wykorzystał podanie za linię obrony i pewnie pokonał Thibaut Courtois. Nawet symboliczne zmiany, jak ściągnięcie z boiska Kevina De Bruyne i Jeremy'ego Doku, nie wstrząsnęły resztą drużyny Belgów. Dopiero interwencja Courtoisa po strzale Sadio Mané dała im iskierkę nadziei.
Cudowne odwrócenie losów i bohaterstwo Tielemansa
Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, Belgia zdobyła kontaktowego gola. Lukaku w zamieszaniu podbramkowym skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu Thomasa Meuniera. Trzy minuty później nastąpił prawdziwy dramat dla Senegalu i euforia dla Belgów. Diaw nie poradził sobie z dośrodkowaniem Leandro Trossarda, a Youri Tielemans głową skierował piłkę do pustej bramki, doprowadzając do wyrównania.
W dogrywce obie drużyny miały swoje okazje, ale to Belgia wyszła z tej konfrontacji zwycięsko. W doliczonym czasie gry, po interwencji VAR, sędzia podyktował rzut karny dla Belgów za faul na Tielemansie. Pomocnik Aston Villi pewnie wykorzystał jedenastkę, posyłając Diawa w inną stronę i zapewniając swojej drużynie historyczne, niewiarygodne zwycięstwo.
To było coś niezwykłego, czego nie zapomnimy do końca życia– powiedział jeden z belgijskich zawodników tuż po meczu. Belgia udowodniła, że w futbolu nigdy nie można się poddawać, nawet gdy sytuacja wydaje się beznadziejna.