Początek kampanii Ligi Mistrzów okazał się dla Feyenoordu bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. 5:1 na Camp Nou to wynik, który budzi uzasadnione pytania, a największym kozłem ofiarnym stał się młody bramkarz, Tjark Ernst. Czy faktycznie cała wina spada na jego barki, czy to tylko wygodny pretekst do wyrażenia ogólnego rozczarowania?
Ernst pod ostrzałem: czy to jego wina?
Po spotkaniu z Barceloną, internetowe fora kibiców Feyenoordu, jak FR12, rozgorzały od krytyki pod adresem Tjarka Ernsta. Niemiecki golkiper wpuścił cztery bramki, a choć nie wszystkie można przypisać wyłącznie jemu, wielu fanów straciło cierpliwość.
Ten bramkarz nie obronił ani jednej piłki, która sprawiałaby wrażenie, że nam pomaga– brzmi jeden z ostrych werdyktów. Inny kibic dodał:
Każdy strzał celny to gol. Co to za parodia bramkarza?. Ernst, sprowadzony latem jako następca Timona Wellenreuthera, ewidentnie nie przekonał do siebie w pierwszych miesiącach.
Ernst, znowu to nie twoja wina, ale kiedy wreszcie obronisz jakiś trudny strzał?– pytał jeden z fanów, na co inny odpowiedział z cynicznym uśmiechem:
Czy Ernst wie już, że może używać rąk?. Takie komentarze pokazują skalę frustracji i braku zaufania, jaki narasta wobec młodego zawodnika.
Inni bohaterowie i antybohaterowie wieczoru
Jednak nie wszyscy podzielają tę ostrą krytykę. Pojawiają się głosy wskazujące na inne problemy w defensywie.
Ludzie obwiniający znowu Ernsta: co on może z tym zrobić? Watanabe znowu śpi– kontrował jeden z użytkowników forum, odnosząc się do trzeciej bramki dla Barcelony, strzelonej przez Raphinhę. Brazylijczyk po prostu zgubił Watanabe w tej akcji. Inna odpowiedź brzmiała:
Watanabe jest zamieszany w dwa stracone gole. Rozgrywa wyjątkowo słaby mecz, a jeszcze inny stwierdził:
Watanabe jest kompletnie wyłączony z gry w tym meczu. Wskazuje to, że problemy Feyenoordu są bardziej złożone niż tylko błędy jednego zawodnika.
Nie zabrakło jednak pozytywnych akcentów. Luciano Valente zwrócił na siebie uwagę opanowaniem przy piłce i przede wszystkim podaniami, w tym jednym, które otworzyło drogę do bramki, a które Nacho Ferri uważał za zdobycie gola.
Valente gra niesamowicie dobrze. Prawie bezbłędny mecz– napisał jeden z fanów, a inny podsumował krótko, ale mocno:
Valente jest absolutnie wart swojej wagi w złocie. Doceniono również Gjivai Zechiëla. Pomocnik nie wykazywał strachu w starciu z Barceloną, często szukał gry do przodu i w pierwszej połowie posłał strzał w boczną siatkę.
Ten Zechiël to taki boss– brzmiała jedna z reakcji, a inny fan był pod wrażeniem jego pewności siebie:
Genialnie, jak Zechiël gra bez żadnego wahania.
W obliczu tak druzgocącej porażki, debata nad formą bramkarza Ernsta jest tylko wierzchołkiem góry lodowej problemów, z jakimi musi mierzyć się Feyenoord.


