Kevin De Bruyne nie gryzie się w język, dzieląc się swoimi odczuciami po burzliwym pierwszym sezonie w barwach Napoli. Choć sam przyznaje, że początki były obiecujące, szybko pojawiły się zgrzyty, a kulminacją był trudny do opisania dla doświadczonego Belga styl gry narzucony przez włoskiego szkoleniowca. To właśnie te różnice w koncepcji doprowadziły do pewnej frustracji, która teraz znajduje swoje ujście w szczerych wypowiedziach.
Koszmar w stylu Conte: Dlaczego De Bruyne cierpiał w Napoli?
Relacja między kreatywnym geniuszem a defensywnym dyscyplinarystą to pole minowe, a czas De Bruyne'a pod wodzą Antonio Conte nie był wyjątkiem. Belgijski pomocnik dołączył do Napoli latem 2025 roku na zasadzie wolnego transferu, po dekadzie spędzonej w Manchesterze City, gdzie zdobył wszystko, co możliwe, w tym sześć tytułów Premier League i upragnioną Ligę Mistrzów. W rozmowie z belgijską gazetą "Het Nieuwsblad", rozgrywający Napoli nie szczędził słów, wyjaśniając, dlaczego w swoim pierwszym roku w Serie A nie był w stanie powtórzyć swoich światowej klasy osiągnięć.
Szczerze mówiąc, na początku myślałem, że jest całkiem nieźle, a nawet kiedy wróciłem, to był całkiem dobry poziom, powiedział De Bruyne.
Oczywiście, było to dla mnie trudne, ponieważ Conte ma zupełnie inną wizję futbolu niż ja; nie ma co owijać w bawełnę.
Główna pretensja De Bruyne'a koncentrowała się na jego roli w zespole i ogólnym, negatywnym podejściu byłego szkoleniowca Chelsea i Tottenhamu. Jego indywidualne talenty zostały mocno stłamszone przez system, który priorytetowo traktował solidność defensywną ponad kreatywną ekspresję, ograniczając go do zaledwie 21 występów we wszystkich rozgrywkach. Kampania została dodatkowo utrudniona przez nawracającą kontuzję mięśnia dwugłowego uda, która na długo wykluczyła go z gry. Mimo że udało mu się zdobyć pięć bramek i zanotować cztery asysty, był to dla niego osobiście bardzo frustrujący sezon.
34-latek czuł, że nigdy nie był wykorzystywany na swojej najefektywniejszej pozycji, stwierdzając:
Nigdy tak naprawdę nie mogłem grać na swojej pozycji. Trudno, stało się. Zawsze dawałem z siebie wszystko. Grałem dość dużo, nawet po kontuzji, więc dla mnie wszystko jest w porządku.Dodał:
Gramy bardzo defensywnie. Jeśli strzelasz jednego gola na mecz w systemie 5-4-1... To nie jest zbyt wspaniałe. Na początku roku graliśmy też naprawdę, naprawdę głęboko. Nasz najlepszy strzelec ma 10 goli, więc statystyki same mówią za siebie, ale pod względem poziomu i gry w piłkę, myślałem, że było całkiem nieźle.
Koniec ery Conte: Czy De Bruyne odzyska radość z gry?
Teraz, gdy Conte opuszcza "Partenopei" za obopólną zgodą po zakończeniu sezonu, prowadząc klub do drugiego miejsca, De Bruyne nie ukrywa swoich uczuć związanych ze zmianą na stanowisku trenera. Weteran wydaje się ożywiony perspektywą nowego kierunku taktycznego dla klubu, co w zasadzie potwierdza, że atmosfera za kulisami stała się trudna dla gracza jego kalibru. Zapytany wprost, czy cieszy się z odejścia selekcjonera, De Bruyne udzielił szczerej oceny sytuacji.
Czy cieszę się, że Conte odchodzi? Dla mnie tak. Z mojej perspektywy, nie musiał zostawać, powiedział.
Pomimo zmiany zarządzania, przyszłość De Bruyne'a w Neapolu pozostaje przedmiotem intensywnych spekulacji. Z rokiem pozostałym do końca obecnego kontraktu, reprezentant Belgii szuka jasności ze strony kierownictwa klubu, zanim zaangażuje się w kolejny sezon we Włoszech, zwłaszcza biorąc pod uwagę swoje doświadczenia z ostatnich 12 miesięcy. Dyskutując o swoich kolejnych krokach i możliwości przedłużenia kontraktu, De Bruyne wyraził pewną ostrożność, opartą na poprzednich doświadczeniach z klubem.
Czy zostanę? Myślę, że ważne jest, aby odbyć rozmowę na temat stylu gry, dodał.
Zauważyłem w tym roku, że styl gry jest dla mnie dość ważny. Musi być też przyjemnie, a tego niestety trochę mi brakowało. Mam jeszcze rok kontraktu, ale chcę porozmawiać. W zeszłym roku też padły pewne słowa. Będziemy grać w określony sposób i będziemy robić to i tamto, ale niewiele z tego wyszło, i to jest oczywiście szkoda.


