Yan Diomande, młody gwiazdor RB Lipsk, znalazł się w centrum uwagi, a jego błyskotliwe występy w Bundeslidze, okraszone ośmioma golami i czterema asystami, podsycają spekulacje o jego letnim transferze. Choć media łączą go z takimi gigantami jak Liverpool, sam zawodnik studzi nastroje, ujawniając zaskakujące powody swoich decyzji. Co skłoniło go do odrzucenia propozycji z Anglii i jakie marzenia kierują jego karierą?
Liverpool – klub taty, nie mój priorytet
Plotki o potencjalnym zastąpieniu Mohameda Salaha w Liverpoolu przez Diomande zdają się mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością. Sam zawodnik w rozmowie z niemieckim magazynem Bild zaznaczył, że choć darzy The Reds ogromnym szacunkiem, to jego osobiste aspiracje kierują go gdzie indziej.
Ludzie przedstawiali to jako mój wymarzony klub. Ale przede wszystkim jest to ulubiony klub mojego taty. Zawsze był to jego wielkie życzenie, by zobaczyć mnie tam pewnego dnia, ponieważ kocha atmosferę na Anfield. Zawsze zachwycał się Stevenem Gerrardem. Byłem za młody, by go oglądać. Przez długi czas nie mieliśmy nawet telewizora w domu. Mam wielki szacunek dla Liverpoolu, ale moim wymarzonym klubem w tej chwili jest Lipsk.To szczere wyznanie rzuca nowe światło na jego motywacje i pokazuje, jak bardzo kieruje się własnymi przekonaniami, a nie presją otoczenia czy rodzinnymi sympatiami.
Chelsea – pieniądze czy rozwój? Kluczowa decyzja
Diomande ujawnił również, że jego droga do futbolowej elity mogła potoczyć się zupełnie inaczej. W przeszłości miał okazję przejść testy w angielskich klubach, w tym w Chelsea, Crystal Palace i Rangers. Ostatecznie jednak odrzucił propozycję przenosin na Stamford Bridge, decydując się na grę w hiszpańskiej La Liga.
To był trudny czas. Czułem, że dla wielu ludzi chodziło tylko o pieniądze. Wiele osób mówiło mi, że absolutnie muszę grać dla Chelsea. Potem wszystko zatrzymałem i podjąłem decyzję sam. Znałem prezydenta Leganes; pomógł mi w moim przeniesieniu do USA. Nagle stanąłem przed wyborem: Leganes czy Chelsea? To było ryzykowne, ale na szczęście była to właściwa decyzja.Ta odważna decyzja pokazuje dojrzałość młodego piłkarza, który przedłożył szansę na regularną grę i rozwój nad kuszącą, ale potencjalnie ograniczającą ścieżkę kariery.
Myślę, że cierpliwość jest bardzo ważna w piłce nożnej. Nie chodzi zawsze tylko o pieniądze. Jeśli grasz dobrze, to przyjdzie naturalnie. Jestem młody; muszę grać, aby zwiększyć moją wartość sportową, aby się poprawić. A tego nie dostałbym na ławce.To podejście z pewnością procentuje, pozwalając mu na ciągłe podnoszenie swoich umiejętności i budowanie sportowej wartości.
Diomande ostatecznie podpisał kontrakt z Leganes, by następnie, latem ubiegłego roku, przenieść się do Lipska na pięcioletnią umowę. Obecnie mówi się o potencjalnej klauzuli wykupu w wysokości 100 milionów euro, ale sam zawodnik przyznaje, że jego odejście z klubu jest prawdopodobne w przyszłości.
On jest szefem. I zawsze jest wielu ludzi zaangażowanych w transfer – kluby, agenci, rodzina, zawodnicy. Więc nie podejmuję tych decyzji sam. Jedno mogę obiecać: nigdy nie będę spierał się z moim klubem! Oczywiście, prawdopodobnie nie zakończę tutaj kariery. Kiedy nadejdzie czas, będziemy rozmawiać. Ale jeśli zostanę tutaj tego lata, będę absolutnie szczęśliwy.Jasne komunikowanie swoich planów i otwartość na dialog z klubem to cechy, które z pewnością docenią zarówno kibice, jak i zarząd RB Lipsk. Diomande, inspirowany grą takich zawodników jak Vinicius Junior, którego poznał osobiście i od którego otrzymał cenne rady dotyczące czerpania radości z gry, konsekwentnie realizuje swoją wizję kariery, stawiając na rozwój i regularną grę.


