Wszystkie aktualności

Facebólowy gol: Jak piłka trafiła do bramki po uderzeniu w twarz?

13 kwietnia 2026 13:00 2 godz. temu
Facebólowy gol: Jak piłka trafiła do bramki po uderzeniu w twarz?
Źródło: goal.com

Niezwykły zwrot akcji w paragwajskiej lidze! Piłkarz strzelił bramkę… własną twarzą. Zobaczcie, jak doszło do tego kuriozalnego gola.

Nigdy nie uwierzysz, jak padł ten gol! W paragwajskiej lidze doszło do zdarzenia, które na długo zapisze się w annałach futbolu, budząc jednocześnie śmiech i niedowierzanie. To nie był zwykły mecz, to była prawdziwa komedia pomyłek, która zakończyła się jednym z najbardziej absurdalnych trafień, jakie widzieliśmy od dawna.

Twarz, która strzeliła bramkę? Paragwajski futbol na głowie!

Wczesnym poniedziałkowym porankiem, w Ciudad del Este, drużyna Rubio Nuevo podejmowała Olimpia. Sędzia, po chwili wahania, wskazał na jedenasty metr, przyznając gościom rzut karny. Do piłki podszedł Sebastián Ferreira, napastnik, którego zadaniem było pokonanie bramkarza. Franco Farrageda stanął na wysokości zadania, udanie broniąc strzał. Wydawało się, że sytuacja jest już opanowana, piłka poszła w boczną strefę boiska. Jednak los chciał inaczej. Obrońca Chaba Martínez, próbując z całej siły wybić futbolówkę z dala od własnej bramki, sprawił, że ta, ku zdumieniu wszystkich, trafiła prosto w twarz... właśnie w Ferreirę. Od tego momentu wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. Piłka, po tym niefortunnym, ale jakże skutecznym zderzeniu, odbiła się i wylądowała w siatce. Tak, dobrze czytasz. Strzelcem gola, choć niezamierzonym, okazał się napastnik, który chwilę wcześniej sam wykonywał rzut karny. Czy to był przypadek, czy może nowa taktyka?

Bohater czy ofiara? Sportowy duch mimo bólu

Mimo niezwykłego charakteru tego trafienia, Sebastián Ferreira wykazał się godną podziwu postawą. Po meczu, z uśmiechem, który tylko częściowo maskował widoczny ból, opowiedział o całym zdarzeniu. "Ból był tak silny, że przez chwilę nie mogłem otworzyć oczu, ale wygląda na to, że moja twarz postanowiła tym razem pomóc" – powiedział z rozbawieniem w wywiadzie pomeczowym. Dodał również, że "moja twarz była dzisiaj twarda, na szczęście, bo to już drugi rzut karny, który spudłowałem w tym sezonie, więc muszę poprawić swoją skuteczność". Takie podejście pokazuje, że w futbolu liczy się nie tylko strzelanie bramek nogami. "Napastnik żyje dla goli" – podsumował, "ale przyczynianie się do sukcesu drużyny pochodzi z każdej pozycji, czy to nogą, czy twarzą". To pokazuje, że nawet w najbardziej absurdalnych sytuacjach można znaleźć pozytywne aspekty i lekcje. Piłka nożna potrafi zaskakiwać na najróżniejsze sposoby, a ten mecz z pewnością zapisał się w historii jako jeden z najbardziej komicznych i zarazem niezwykłych.

Źródło: goal.com

Zobacz również