Czy wiesz, że Sir Alex Ferguson, legenda Manchesteru United, miał na oku jednego z najbardziej obiecujących menedżerów Premier League jako swojego potencjalnego następcę? David O'Leary, człowiek, który poprowadził Leeds United do półfinału Ligi Mistrzów, ujawnia kulisy rozmów, które mogły na zawsze zmienić jego karierę. To historia, która pokazuje, jak blisko można być wielkiej szansy, a jednocześnie jak wiele zależy od jednego, nieoczekiwanego zwrotu akcji.
Ferguson widział we mnie następcę. Opowiada O'Leary.
David O'Leary, w czasach swojego największego blasku na przełomie tysiącleci, był jednym z najbardziej cenionych młodych szkoleniowców na Wyspach. Jego praca w Leeds United, zwłaszcza historyczny awans do półfinału Ligi Mistrzów, nie umknęła uwadze Sir Alexa Fergusona. Legendarny Szkot, przygotowując się do planowanej emerytury, szukał godnego następcy, a nazwisko O'Leary'ego pojawiło się w tym kontekście.
Sam O'Leary, w rozmowie z "The Overlap's 'Stick to Football'", potwierdził, że jego kandydatura była brana pod uwagę.
Mój prawnik, Michael Kennedy, zajmował się tym, tak, rzeczywiście– powiedział 68-letni szkoleniowiec, zapytany, czy United kontaktowało się z nim.
Alex polecił około trzech osób, czy coś w tym stylu. Sprawa nigdy nie posunęła się dalej. Byłem jednym z wybranych, tak.To mocne słowa, które rzucają nowe światło na historię Czerwonych Diabłów.
Choć O'Leary znajdował się na krótkiej liście, jego marzenie o Old Trafford nigdy się nie spełniło. Ferguson, znany ze swojej nieprzewidywalności, ostatecznie zmienił zdanie dotyczące odejścia z klubu. Zamiast zakończyć karierę w 2002 roku, Szkot pozostał na ławce trenerskiej przez kolejne 11 lat, zdobywając swój 13. tytuł mistrza Premier League w 2013 roku. To właśnie ta decyzja Fergusona zamknęła drzwi przed O'Leary'm.
Kariera po nieudanym podejściu do United
Po tym, jak gra w Manchesterze United stała się niemożliwa, kariera O'Leary'ego potoczyła się inaczej. W 2002 roku, zaledwie rok po europejskich sukcesach, został zwolniony z Leeds. Klub pogrążał się wówczas w coraz większych problemach finansowych. Mimo że nie udało mu się poprowadzić Czerwonych Diabłów, Irlandczyk pozostaje znaczącą postacią w historii rywalizacji między tymi dwoma klubami.
Dyskusja naturalnie skierowała się na obecną sytuację w Manchesterze United, gdzie tymczasowy menedżer Michael Carrick zdobywa coraz większe uznanie. O'Leary dostrzegł podobieństwa między jego własnym rozwojem w Leeds a ścieżką kariery Carricka. Pamiętajmy, że O'Leary sam zaczynał jako asystent George'a Grahama, a po jego odejściu przejął obowiązki tymczasowego menedżera, by ostatecznie przejąć stanowisko na stałe. Wyciągając wnioski z tamtego doświadczenia, ostrzegł przed ogromem wyzwania, jakim jest prowadzenie klubu tej rangi, gdy tymczasowy status przestaje obowiązywać.
Co do Michaela, nie sądzę, żeby mieli mu dać tę posadę, bo myśleli, że on po prostu przyjdzie, wykona dla nas robotę, a my znajdziemy kogoś innego. Ale teraz ta sytuacja zmieniła się nie do poznania– zauważył O'Leary.
Były menedżer Leeds podkreślił, że zarządzanie klubem o tak wielkim prestiżu wymaga innego poziomu determinacji niż tymczasowe obowiązki. O'Leary zaznaczył, że codzienne wymagania i nieustanny harmonogram europejskich i krajowych rozgrywek mogą być szokiem nawet dla najlepiej przygotowanych kandydatów.
Ale powiedziałbym teraz Michaelowi, że bez względu na to, jak bardzo myśli, że jest menedżerem Manchesteru United, kiedy dostaniesz to oficjalnie i usłyszysz to, a potem musisz grać mecze w środku tygodnia i podejmować wszystkie te inne decyzje, to jest to większa sprawa. A Manchester United, nie ma wiele większych od tego klubu– podsumował O'Leary. Ferguson faktycznie miał nosa, rekomendując O'Leary'ego, jednak okoliczności potoczyły się inaczej.


