Po największej katastrofie, jaka mogła sobie wyobrazić w maju, czyli szokującym spadku do 3. Ligi, Fortuna Düsseldorf kilka dni temu była bliska euforii. Sprzedano prawie 20 000 karnetów, pozyskano 20 nowych zawodników, wielu z nich z bogatym doświadczeniem w Bundeslidze. Jednak dwie porażki na starcie sezonu, z Waldhof Mannheim i rezerwami TSG Hoffenheim, ponownie przerodziły tę nadzieję w czyste rozczarowanie. Szczególnie druzgocąca była przegrana 2:0 z rezerwową drużyną z Kraichgau w sobotę, która pogrążyła klub w szoku.
Czy stare demony powróciły na Esprit Arena?
Niedawna katastrofalna postawa nowo złożonego zespołu przywodziła na myśl koszmarne występy poprzedniej drużyny, która na papierze była utalentowana, ale całkowicie dysfunkcyjna, co ostatecznie doprowadziło do dramatycznego spadku. Jak krótki jest lont wśród kibiców z Düsseldorfu, naznaczonych bliznami przez niedawną przeszłość, stało się jasne już po około 140 minutach sezonu. Podczas sobotniego pierwszego meczu domowego sezonu, w tle transmisji radiowej ARD Sportschau, już w przerwie dało się słyszeć powtarzające się wezwania kibica Fortuny do zwolnienia trenera Alexandra Ende.
Ende out!rozbrzmiewało dla słuchaczy. I ten pogląd najwyraźniej nie ogranicza się do jednego anonimowego fana Fortuny.
"Frakcja Funkla" kontra nowy trener?
W niedzielę, po żałosnym otwarciu sezonu u siebie przeciwko rezerwom Hoffenheim, portal Bild ujawnił elektryzujący raport. W klubie podobno istnieje tak zwana
frakcja Funkla, która rzekomo
gorączkowopodważa pozycję Ende od wewnątrz. Tło tej sytuacji jest następujące: kiedy Fortuna w końcu pożegnała się w zeszłym sezonie z wysoce nieudanym trenerem Markusem Anfangiem, ówczesny dyrektor sportowy Sven Mislintat mianował 46-letniego Ende i wręczył mu dwuletni kontrakt. W ten sposób najwyraźniej działał wbrew woli części rady nadzorczej, której postępowanie już wcześniej budziło poważne wątpliwości, a która wolałaby przywrócić kultowego trenera Friedhelma Funkla jako "strażaka", mimo że faktycznie wypadł on z łask kibiców Fortuny. Funkel prowadził Fortunę w latach 2016-2020, nadzorował ostatni awans klubu do Bundesligi i utrzymał go tam w sezonie 2018/19, zajmując imponujące 10. miejsce. Relacje między Funklem a kierownictwem sportowym zaczęły się psuć w kolejnym sezonie. Zaledwie kilka tygodni po przedłużeniu kontraktu Funkla w grudniu 2019 roku, klub zwolnił legendę trenerską. Funkel zakończył wtedy swoją karierę mocnymi słowami.
Nie będę już pracował jako trener, ponieważ Fortuna Düsseldorf dała mi tak wiele. Ponieważ nie wierzę, że będę miał tak wspaniały czas w innym klubie, powiedział wówczas w programie Aktuelles Sportstudio ZDF. Rok później Funkel jednak powrócił do trenowania i, co ciekawe, utrzymał 1. FC Köln w lidze wiosną 2021 roku. Było to afront dla kibiców z Düsseldorfu. W 2024 roku jako tymczasowy trener poprowadził 1. FC Kaiserslautern do finału Pucharu Niemiec i utrzymał "Czerwone Diabły" w 2. Lidze, zanim ponownie został zatrudniony jako "strażak" w Kolonii i zapewnił awans do Bundesligi w 2025 roku. Nawet z taką historią, ponowny powrót Funkla jako wybawcy był bardzo realny w kwietniu. Sam Funkel potwierdził "nieoficjalne" podejście ze strony klubu w czerwcu:
Zapytano mnie, czy byłbym gotów przejąć stanowisko następcy Markusa Ananga, ujawnił Funkel kilka miesięcy temu w formacie rozmowy "Bit im Büdchen":
Wtedy powiedziałem: tak, zrobiłbym to, ponieważ byłem przekonany, że uda nam się – sztabowi szkoleniowemu, zespołowi, mnie i kibicom – utrzymać się w 2. Lidze.
Mislintat sprowadził jednak Ende, który nie zapobiegł spadkowi. Teraz Mislintat jest już dawno w przeszłości, a Samir Arabi nadzoruje sprawy sportowe w upadającym klubie z tradycjami. Przez pewien czas naprawdę wydawało się, że sprawy idą w dobrym kierunku. Arabi, zahartowany w bojach przez kryzysy, dał Ende na nowy sezon skład, który jest faktycznie skrojony na miarę wizji byłego, odnoszącego sukcesy trenera Preußen Münster. Pozyskał trzech byłych zawodników Münster: Marcela Bengera, Yassine'a Bouchamę i Jorrita Hendrixa, którzy od dawna zinternalizowali system Ende, i uzupełnił ich, jak na standardy 3. Ligi, czołowymi transferami, takimi jak Philipp Förster, Fabian Schleusener, Dominique Heintz i Andreas Müller.
Mimo to, start sezonu poszedł całkowicie nie tak, a Ende z pewnością miał w tym swój udział, podejmując kilka kontrowersyjnych decyzji dotyczących wyjściowego składu. Czwórka obrońców, która została zgrana podczas przedsezonowych przygotowań, ani razu nie wystąpiła razem. W Mannheim na otwarcie sezonu, przekonujący Felix Meiser niespodziewanie znalazł się na ławce rezerwowych, podobnie jak obiecujący gracze, tacy jak zwycięzca przedsezonowych gier Elias Arden. Na lewej obronie, momentami całkowicie przytłoczony Kaden Amaniampong grał pełne 90 minut, podczas gdy podstawowy zawodnik Sascha Risch pozostał na ławce. Według klubu, nowy nabytek z Drezna zmaga się obecnie z trudną sytuacją, która nie ma charakteru sportowego. Następnie, przeciwko Hoffenheim, Ende wystawił Stevena van der Sloota jako zastępczego lewego obrońcę, a jako prawonożny zawodnik, grając po niewłaściwej stronie, zaprezentował się niezwykle słabo. Jednocześnie Ende zdegradował Heintza, który faktycznie został sprowadzony jako lider, zdejmując go po zaledwie 45 minutach w Mannheim, a następnie pozostawiając na ławce tydzień później na pierwszym meczu domowym.
Obecnie w nowo powstałej Fortunie prawie nic nie działa. Bezpośrednio po zasłużonej porażce z Hoffenheim powiedział drużynie, że mieli
zebrali się z bardzo jasną wizją, z frustracją powiedział Ende w sobotę:
Dziś nic z tej wizji nie było widać i musimy zadać sobie pytanie, jakie kroki teraz podejmiemy?. Tymczasem tak zwana
frakcja Funklabędzie z orlim wzrokiem obserwować te kroki. Na razie, według Bilda, jest ona nadal w klubie w pozycji przegranej. Ende wcale nie jest zagrożony. Osoby odpowiedzialne wokół Arabiego podobno odnotowały anty-Ende nastroje na tak wczesnym etapie sezonu
ze zdumieniem. Gazeta podaje, że podczas meczu z Hoffenheim już rozprzestrzeniane były plotki, że Ende zostanie zwolniony w przypadku kolejnej porażki. Ponadto rzekomo wyciekły wewnętrzne sprawy z szatni. Bild mówi o
trującej atmosferze, która jest daleka od sprzyjającej sukcesowi nowo zebranego zespołu. Kibice z Düsseldorfu również odegrali swoją rolę w tej *„trującej atmosferze”


