Erling Haaland, norweski dynamit, postanowił zrzucić cały ciężar oczekiwań na barki Anglików przed nadchodzącym ćwierćfinałem. Mimo imponującej postawy swojej drużyny, napastnik nie waha się wskazywać na podopiecznych Thomasa Tuchela jako tych, od których więcej się wymaga. Czy to tylko psychologiczna zagrywka, czy może szczere przyznanie, że jego zespół nie ma nic do stracenia?
Niespodzianka w Miami? Haaland stawia wszystko na Anglię
Po efektownym zwycięstwie nad Brazylią, Norwegowie znaleźli się w sytuacji, o której wielu mogło tylko pomarzyć. Jednak sam Haaland nie daje się ponieść euforii. W rozmowie z dziennikarzami przed kluczowym starciem, wyraźnie podkreślał, że to nie jego drużyna jest w centrum uwagi mediów i kibiców.
Prawdopodobieństwo, że wygramy, jest bardzo niskie. Myślę, że wszyscy powinniście wywrzeć całą presję na Anglię– powiedział otwarcie, cytowany przez NRK. Te słowa z pewnością dodają pikanterii nadchodzącemu meczowi, który już sam w sobie zapowiada się niezwykle emocjonująco. Dla Haalanda to spotkanie ma dodatkowy wymiar – stanie naprzeciw klubowych kolegów z Manchesteru City, Johna Stonesa i Marca Guehiego.
To trochę dziwne. Jesteś z nimi częściej niż z kimkolwiek innym w życiu. Marc Guehi i John Stones to ludzie, z którymi zadzieram od wielu lat, więc to trochę dziwne. To trochę specjalne– przyznał, co zostało odnotowane przez Nettavisen. Mimo osobistych relacji, jego cel jest jasny: pomóc Norwegii w kolejnej, być może największej, niespodziance turnieju.
Sekret formy: Ciało i umysł w idealnej harmonii
Jednym z kluczowych czynników sukcesu Norwegii, obok oczywiście genialnej formy Haalanda, jest jego nieprzeciętna kondycja fizyczna. Mimo napiętego terminarza rozgrywek, napastnik wydaje się być w życiowej formie. Dostęp do najlepszej opieki medycznej w klubie i reprezentacji, a także jego własna świadomość potrzeb organizmu, pozwoliły na osiągnięcie tego stanu. Haaland podkreśla, że to efekt długofalowej pracy i współpracy.
Wiem o tym od dawna. Muszę po prostu oddać hołd Stale i City– stwierdził, nawiązując do trenera reprezentacji oraz sztabu medycznego klubu.
To działa dobrze, i jak właśnie powiedziałem; to nie chodzi tylko o granie tylu meczów. Musisz przygotować się w nieco inny sposób, tak to jest. Chodzi o to, żeby wiedzieć, czego potrzebujesz, a ja to robię. Znam swoje ciało, nie byłem kontuzjowany zbyt często i to jest dobry znak. Ta samowiedza i dbałość o siebie to coś, czego mogliby pozazdrościć mu liczni koledzy po fachu, którzy często borykają się z problemami zdrowotnymi. Haaland udowadnia, że szczyt formy to nie tylko talent, ale przede wszystkim ciężka praca i mądre podejście do swojego fizycznego i mentalnego dobrostanu.
Teraz przed Norwegią stoi zadanie pokonania Anglii i awansu do półfinału Mistrzostw Świata, a Haaland będzie musiał udowodnić, że jego słowa o niskim prawdopodobieństwie zwycięstwa były tylko taktycznym zagraniem.