Koniec dogrywki, a na tablicy wciąż remis? W świecie piłki nożnej, to często moment, w którym adrenalina sięga zenitu, a szala zwycięstwa przechyla się na stronę psychicznej wytrzymałości. Właśnie w takich sytuacjach, podczas fazy pucharowej mistrzostw świata, gdzie każdy błąd może kosztować odpadnięciem, umiejętność skutecznego egzekwowania rzutów karnych staje się nieoceniona. Czy reprezentacja Anglii, pod wodzą nowego sztabu, jest gotowa na ten ostateczny sprawdzian?
Karne to nie tylko technika, to wojna nerwów
W kontekście potencjalnych dogrywek i konkursów jedenastek, które są niemal nieuniknione w turniejach tej rangi, selekcjoner Tuchel i jego zespół doskonale zdają sobie sprawę z wagi tego elementu gry. Historia pokazuje, że pod wodzą poprzedniego trenera, Garetha Southgate'a, Anglicy niejednokrotnie udowadniali swoją wartość w rzutach karnych. Trzy zwycięstwa na cztery próby, w tym pamiętne triumfy nad Kolumbią w 2018 roku i dwukrotne pokonanie Szwajcarii, świadczą o ich mentalnej sile. Porażka z Włochami w finale Euro 2020 pozostaje jednak bolesnym przypomnieniem, że nawet najlepsi mogą ulec presji.
Jednym z kluczowych wyborów Tuchela było powołanie Ivana Toneya, napastnika Al-Ahli, znanego ze swoich umiejętności w wykonywaniu rzutów karnych. Ale to nie jedyny as w rękawie. Drużyna może pochwalić się całą plejadą ekspertów od "jedenastek", na czele z kapitanem, Harrym Kane'em. Choć Kane niezmiennie pozostaje pierwszym wyborem do wykonywania rzutów karnych, to doświadczenia innych zawodników również nabierają znaczenia. Declan Rice, pomocnik Arsenalu, sam niedawno pokazał klasę, trafiając do bramki w serii rzutów karnych przeciwko Paris Saint-Germain. Jak sam przyznaje, pewność siebie w tym elemencie gry przychodzi z czasem i doświadczeniem.
Rice opisuje swoje podejście do wykonywania jedenastek jako swoistą grę umysłów.
Nie wiem, co to było, po prostu mam swój proces, wiedziałem, gdzie mam zamiar uderzyć. Studiowałem bramkarza, gdzie myślał, że uderzę, bo moje ostatnie parę karnych poszło w drugą stronę. Chodziło o tę grę psychologiczną, która się toczyła. To pokazuje, jak ważna jest analiza przeciwnika i umiejętność czytania jego intencji. Co ciekawe, Rice otwarcie mówi o swojej wcześniejszej walce z tremą.
Czułem się naprawdę spokojny. Byłem już zdenerwowany przy karnych. Graliśmy wcześniej w tym sezonie z [Crystal] Palace, byłem tak zdenerwowany, żeby strzelić karnego. Strzeliłem. Ale nie czułem się tak zdenerwowany, kiedy zrobiłem to w tamtym finale. To dowód na to, że nawet najbardziej utalentowani gracze muszą pracować nad swoją psychiką.
Siła w kolektywie – Anglicy budują potęgę
Oceniając swoich kolegów z reprezentacji, Rice nie kryje podziwu.
Patrzę na tę grupę teraz. Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby Anglia miała kiedykolwiek lepszą grupę wykonawców rzutów karnych. Wymieniając z nazwiska takich graczy jak Harry Kane, Ivan Toney, Marcus Rashford, Anthony Gordon, Bukayo Saka czy Jude Bellingham, podkreśla wszechstronność i głębię talentu, jaką dysponuje zespół. Oczywiście, wobec tak utytułowanego zawodnika jak Kane, nie ma potrzeby udzielania rad.
Nie mogę podejść do Kanea i mówić mu o karnych, bo on jest najlepszym wykonawcą rzutów karnych. Mentalność każdego, nie musimy nic mówić, to po prostu nieustępliwość. Miejmy nadzieję, że bramkarze będą potrafili kilka obronić. Ta pewność siebie, poparta umiejętnościami, może okazać się kluczowa.
Teraz cała uwaga Anglików skupiona jest na nadchodzącym meczu z DR Kongiem, który ma zadecydować o ich awansie do 1/8 finału. Trener Tuchel wykorzysta ostatnie sesje treningowe do dopracowania taktyki i upewnienia się, że wyznaczeni wykonawcy rzutów karnych są w pełni gotowi. W przypadku, gdyby mecz po dogrywce nadal pozostawał nierozstrzygnięty, zespół z pewnością posiada niezbędną siłę mentalną i umiejętności techniczne, by zwyciężyć w decydującym konkursie jedenastek. Konkurs rzutów karnych jest swoistą loterią, gdzie nawet najwięksi mistrzowie mogą polec, ale Anglicy wydają się być przygotowani jak nigdy dotąd.