Porażka, która boli, a słowa, które szokują. Holandia, jedna z faworytek mistrzostw, odpadła w sposób, który trudno nazwać inaczej niż spektakularną klapą. Po meczu, który zapamiętamy głównie z kuriozalnych wypowiedzi kapitana, Virgil van Dijk, zamiast przyznać się do błędu, zasugerował, że… plan zadziałał. Serio? Czy na pewno mówimy o tym samym spotkaniu, które zakończyło marzenia Oranje o dalszej grze?
Kompromitacja w dogrywce, czyli jak zepsuć wszystko w ostatniej chwili
Cody Gakpo w 72. minucie dał Holendrom prowadzenie, które miało być przepustką do kolejnej fazy turnieju. A potem? Potem przyszła doliczona część gry i gol Issy Diopa, który odwrócił losy meczu, a wraz z nim całą dynamikę. To, co działo się potem, przypominało koszmar. Europejczycy, którzy ponoć słyną z techniki i ofensywnej gry, w dogrywce osiągnęli żenujące 17 procent posiadania piłki. Trzy niewykorzystane jedenastki w konkursie rzutów karnych przypieczętowały ich los. 3:2 dla Maroka, a Holandia pakuje walizki.
"Plan zadziałał"? Analiza słów van Dijka
Po pierwszym gwizdku, kiedy emocje powinny jeszcze buzować, 34-letni kapitan Holendrów, Virgil van Dijk, zachował się w sposób zadziwiająco opanowany. Zamiast analizować rażący brak ofensywnej ambicji, skupił się na… dyscyplinie taktycznej.
Bardzo trudno mi to teraz przeanalizować. Intensywny mecz. Myślę, że byliśmy solidni defensywnie. Nie mogli naprawdę znaleźć wolnego zawodnika między liniami, więc plan zadziałał, oczywiście. Myślę, że strzeliliśmy dobrego gola. Ostatecznie, w doliczonym czasie gry, zostaliśmy przyparci do muru. Potem przeszło to do rzutów karnych i niestety, jesteśmy poza turniejem– powiedział w wywiadzie dla NOS.
Oranje po raz pierwszy od 32 meczów zaskoczyli, porzucając swój tradycyjny ofensywny styl na rzecz pięcioosobowej linii obronnej. Choć krytycy nie szczędzili gorzkich słów na temat tej "negatywnej" taktyki, Van Dijk upierał się, że głęboka obrona stała się koniecznością w dzisiejszym, nowoczesnym futbolu.
Jeśli spojrzysz na prawie wszystkie wielkie drużyny na Mistrzostwach Świata, one również cofają się głęboko i czekają na odpowiedni moment do pressingu. Trenowaliśmy to ciężko przez dwa dni i momentami szło dobrze. Oczywiście, zawsze można coś poprawić, ale cóż, to nam teraz nie pomoże– dodał.
Zapytany o emocjonalne obciążenie związane z oglądaniem serii rzutów karnych z centrum boiska, przyznał:
Intensywne, oczywiście. Trenujesz tyle na to, i na końcu odpadasz. Zamiast wskazywać palcem na zawodników, którzy nie trafili z jedenastu metrów, kapitan szybko zamknął szeregi:
Teraz chcę jak najszybciej znaleźć się w środku, żeby być z chłopakami. To moja jedyna myśl w tej chwili.
Holenderska drużyna powtórzyła niechlubny rekord, tracąc trzy karne w regulaminowym czasie gry po raz pierwszy od Euro 2000. Podczas gdy Maroko z triumfem awansuje do kolejnej rundy, europejski potentat wraca do domu, by stawić czoła wewnętrznej analizie dotyczącej swojej tożsamości i przywództwa na boisku. Ronald Koeman rozważa swoją przyszłość po przedwczesnej eliminacji.
