Po sześciu latach pełnych rozczarowań, Juventus wreszcie zrywa z Arthurem Melo. Brazylijczyk, który miał być gwiazdą, okazał się jednym z najdroższych niewypałów w historii klubu. Operacja jego odejścia, jak sam klub przyznał, przyniesie „negatywny efekt ekonomiczny w wysokości około sześciu milionów euro”. Czy to wysoka cena za uwolnienie się od zawodnika, który nigdy nie spełnił pokładanych w nim nadziei?
Kosmiczna kwota za marzenia, które się nie spełniły
Pamiętacie ten transfer? Rok 2020, Juventus, Barcelona, a w centrum uwagi Miralem Pjanić i Arthur Melo. W ramach kontrowersyjnej wymiany, Brazylijczyk trafił do Turynu za kwotę, która dziś wydaje się wręcz absurdalna – 80 milionów euro. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ta inwestycja okaże się tak spektakularną klapą. Melo, który miał być sercem pomocy Starej Damy, nigdy nie zbliżył się nawet do uzasadnienia tej astronomicznej sumy. Jego przygoda w Juventusie to historia niewykorzystanego potencjału, licznych wypożyczeń i ogromnego obciążenia finansowego dla klubu.
Wypożyczenia jako symbol niespełnienia
Juventus próbował ratować sytuację na wszelkie możliwe sposoby. Melo przez lata był wysyłany na wypożyczenia, niczym zawodnik, który potrzebuje „oddechu” albo „nowego impulsu”. Liverpool, Fiorentina, Girona, a na końcu brazylijski Gremio – lista klubów, które miały dać mu szansę na odbudowanie kariery, jest długa. Niestety, z wyjątkiem krótkiego epizodu we Florencji, żaden z tych epizodów nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Wysoka pensja, która podobno wynosiła około pięciu milionów euro netto rocznie, tylko potęgowała frustrację zarządu i kibiców. To była sytuacja patowa – klub płacił ogromne pieniądze za zawodnika, który nie grał, a jeśli już grał, to nie przekonywał.
Przez sześć lat spędzonych w Turynie, 22-krotny reprezentant Brazylii wystąpił w zaledwie 63 oficjalnych meczach, strzelając przy tym jednego gola. Jego ostatni występ w barwach Juventusu miał miejsce w finale Pucharu Włoch 11 maja 2022 roku. Teraz Arthur Melo jest wolnym zawodnikiem, a jego nazwisko jest synonimem jednego z najbardziej rozczarowujących transferów w historii Juventusu. To pokazuje, jak ryzykowny bywa rynek transferowy i jak łatwo można przepłacić za zawodnika, który nie pasuje do systemu.


