To był dzień, w którym padły łzy, a serca kibiców Barcelony zabiły mocniej. Robert Lewandowski, nasz rodak, kapitan reprezentacji, po raz ostatni stanął na murawie ukochanego Camp Nou, żegnając się z klubem, który przez lata był jego domem. Atmosfera była gęsta od emocji, a każdy gest, każde spojrzenie, zdawało się mówić więcej niż tysiąc słów.
Pożegnanie godne legendy
Hansi Flick, szkoleniowiec Barcelony, zadbał o to, by Robert Lewandowski otrzymał należny mu szacunek. W meczu z Realem Betis Polak wyszedł w pierwszym składzie, a w 83. minucie został zmieniony, by mógł przejść samotną ścieżkę honorową. Nawet jeśli nie wpisał się na listę strzelców w tym spotkaniu, które Barcelona wygrała 3:1, trybuny Camp Nou zapełniły się długo po ostatnim gwizdku. Kibice nie chcieli opuszczać stadionu, domagając się ostatniego spojrzenia na swojego numer dziewięć. To był widok, który zapada w pamięć – Lewandowski ze łzami w oczach, dziękujący wspierającej go publiczności po raz ostatni na własnej ziemi.
Po meczu, w towarzystwie żony i dzieci, Lewandowski wyszedł na środek boiska, by osobiście zwrócić się do fanów. Już wcześniej potwierdził swoje odejście po zakończeniu sezonu, stwierdzając, że czuje, iż jego misja w Hiszpanii została wypełniona, a siedem zdobytych trofeów to dowód na to. Jego przemówienie było szczerym podziękowaniem dla miasta, które przyjęło go z otwartymi ramionami w burzliwym okresie dla klubu.
Dla mnie to bardzo emocjonalny i trudny dzień. Kiedy przyjechałem do Barcelony, wiedziałem, że ten klub jest ogromny, ale wasze wsparcie było niesamowite. Od samego początku czułem się tutaj jak w domu. Nigdy nie zapomnę, jak śpiewaliście moje imię. Dziękuję moim kolegom z drużyny, trenerom i wszystkim pracownikom klubu. To był zaszczyt grać dla Barcy. Przeżyliśmy wspaniałe chwile przez te cztery lata. Jestem bardzo dumny ze wszystkiego, co osiągnęliśmy. Dziś żegnam się z tym stadionem, ale Barca zawsze pozostanie w moim sercu. Visca el Barca i Visca Catalunya.
Profesjonalizm ponad wszystko
Hansi Flick wielokrotnie podkreślał swoje uznanie dla Lewandowskiego, którego trenował już w Bayernie Monachium. Niemiecki szkoleniowiec opisał Polaka jako
prawdziwego profesjonalistę i wzór do naśladowaniadla młodszych zawodników w kadrze. Flick przyznał, że choć klub musi patrzeć w przyszłość, zastąpienie zawodnika o takim kalibrze będzie niemal niemożliwe dla działu skautingu.
Rozmowa przebiegła dobrze. Mówił z drużyną i pożegnał się. To był wspaniały okres. Powiedziałem mu, że z nim wygrałem wszystko. To dziewięć tytułów łącznie. Praca z nim była przywilejem; jest prawdziwym profesjonalistą. Jest wzorem, dba o siebie, dlatego gra na tym poziomie. Teraz chce zmian, chce odejść. To dobrze dla niego i dla klubu. Jest wspaniałą osobą i wspaniałym graczem.Flick dodał także:
Nie będzie łatwo zastąpić Lewandowskiego. Był najlepszym napastnikiem ostatniej dekady. W ogóle nie będzie łatwo go zastąpić. Zobaczymy, czy podpiszemy nowego zawodnika, ale łatwo nie będzie.
Robert Lewandowski opuszcza Barcelonę, zapewniając sobie trwałe miejsce w historii klubu. Z 119 golami zajmuje 14. miejsce na liście najlepszych strzelców wszech czasów. Poza trofeum Pichichi i tytułami mistrza Hiszpanii, jego obecność zapewniła drużynie potrzebne doświadczenie i przywództwo, które pomogło w rozwoju młodej kadry. Kiedy przechodził przez ostatni szpaler utworzony przez kolegów z drużyny, wzajemny szacunek między zawodnikiem a instytucją był oczywisty dla wszystkich obecnych. Jego następny cel pozostaje przedmiotem intensywnych spekulacji, z doniesieniami o ogromnych ofertach z Arabii Saudyjskiej i zainteresowaniu ze strony MLS, ale jego wpływ na Katalonię jest niezaprzeczalny. Noc zakończyła się tradycyjnym podrzucaniem go w powietrze przez kolegów z zespołu na środku boiska, celebrując cztery lata, które przywróciły Barcelonę na szczyt hiszpańskiej piłki.


