Czy to już ten moment, w którym Arne Slot może zacząć pakować walizki? Kolejny fatalny występ Liverpoolu, tym razem przeciwko Aston Villi, stawia pod znakiem zapytania jego przyszłość na Anfield. Zawodnicy zdawali się nie mieć żadnej odpowiedzi na intensywność gry rywali, co doprowadziło do druzgocącej porażki.
Villa nie daje wytchnienia, Liverpool w rozsypce
Od pierwszego gwizdka sędziego to goście z Birmingham dyktowali warunki gry. Po krótkim okresie odrodzenia ze strony Liverpoolu, to Aston Villa objęła prowadzenie tuż przed przerwą. Morgan Rogers popisał się pięknym strzałem po sprytnie rozegranym rzucie rożnym. Niestety dla The Reds, radość nie trwała długo. Wyrównanie przyszło w drugiej połowie dzięki łatwemu trafieniu Virgila van Dijka głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.
Niestety, to nie okazało się punktem zwrotnym, jakiego można by oczekiwać. Unai Emery i jego podopieczni szybko odzyskali przewagę. Kilka chwil po tym, jak imponujący Rio Ngumoha trafił w słupek po efektownej akcji, Dominik Szoboszlai popełnił fatalny błąd. Jego poślizgnięcie zostało bezlitośnie wykorzystane przez duet Rogers-Watkins, a ten drugi zdołał wcisnąć piłkę do siatki. Chwilę później Emi Buendia uderzył w obramowanie bramki, ale Villa nie musiała długo czekać na kolejnego gola. Watkins był najszybszy w zamieszaniu pod bramką, dobijając strzał, który wcześniej odbił się od Giorgiego Mamardashvili.
Angielski napastnik w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry zamienił się w asystenta, podając piłkę Johnowi McGinnowi. Ten ostatni miał mnóstwo swobody na skraju pola karnego, by precyzyjnie umieścić ją w górnym rogu bramki, przypieczętowując kolejny ponury wieczór dla mistrzów. Nawet drugie trafienie van Dijka głową, które padło jeszcze w doliczonym czasie gry, było jedynie pocieszeniem. Wynik ten pozwolił Aston Villi wyprzedzić Liverpool w tabeli i umocnić się na czwartym miejscu, zapewniając sobie kwalifikację do Ligi Mistrzów. Dla drużyny Slota wciąż jest sporo pracy do wykonania.
Oto oceny poszczególnych zawodników Liverpoolu z meczu na Villa Park:
Bramkarz niemal dał się zaskoczyć, zbyt szybko wychodząc z bramki, co nie budowało pewności. Mógł lepiej zachować się przy pierwszej i trzeciej bramce dla Villi, jeśli mielibyśmy być surowi.
Nie wygrał ani jednego pojedynku naziemnego i niewiele wniósł z prawej obrony w aspekcie ofensywnym.
Watkins bezlitośnie wykorzystywał jego skrzydło, wchodząc do środka i szarżując do przodu. Nie był szczególnie skuteczny na żadnym etapie gry. Fatalna obrona przy bramce McGinna pod koniec meczu.
Nietypowo niepewny przy grze na tyłach. Strzelił dwa proste gole głową, ale kapitan ogólnie sprawiał wrażenie sfrustrowanego.
Zagrożenie ze strony Villi często przychodziło jego skrzydłem, gdy schodził do środka lub szarżował do przodu. Nie był szczególnie efektywny na żadnym etapie. Fatalna obrona przy bramce McGinna pod koniec meczu.
Nie miał żadnej kontroli nad przebiegiem gry, ale przynajmniej wspomagał w defensywie. Kilka żenujących symulacji tuż przed trzecią bramką dla Villi.
Pasywny w środku pola, łatwo wypychany z pojedynków i szczęśliwy, że nie został ukarany po złym podaniu. Zmieniony na długo przed końcem meczu.
Testował Emi Martineza swoim firmowym, zakręconym strzałem z dystansu. Zanotował asysty przy obu golach van Dijka, ale jego fatalne poślizgnięcie zostało brutalnie wykorzystane przez rywala.
Zmuszony do schodzenia głębiej po piłkę, ale wnosił trochę dynamiki. Cofnięcie go na prawą obronę stłumiło jego zapędy.
Nie był wystarczająco szybki, by zatrzymać Rogersa przy pierwszej bramce. Serwis nie był najlepszy, ale był pasażerem w ataku.
Ponownie najjaśniejszy punkt Liverpoolu w ofensywie. Zawsze stanowił zagrożenie i był fatalnie pechowy, trafiając w słupek.
Wyglądał na zaangażowanego, ale nie potrafił zrobić decydującej różnicy.
Nie był w stanie w ogóle wejść do gry.
To samo co Wirtz - nie przyniósł pożądanego efektu.
Mogło być usłyszane, że pozycja Slota jest bezpieczna, ale to był kolejny fatalny wieczór, podczas którego jego zawodnicy nie potrafili zareagować na intensywność przeciwników. To był rodzaj występu, który może wpłynąć na decyzje kierownictwa dotyczące przyszłości menedżera.
Virgil van Dijk strzelił dwa gole głową, co jest rzadkością dla obrońcy.


