Wszystkie aktualności

MLS: Niespodziewani bohaterowie i powroty gwiazd

20 września 2026 04:00 2 godz. temu
MLS: Niespodziewani bohaterowie i powroty gwiazd
Źródło: goal.com

Zapomnij o przewidywalności! MLS znowu udowadnia, że jest ligą nieobliczalną, gdzie młode talenty błyszczą, a weterani przypominają o swojej klasie.

Czy czuliście to w powietrzu? Ta sobota w MLS była jak jazda bez trzymanki, gdzie nawet zające na boisku wydają się mniej szalone niż to, co działo się na murawach! Zapomnijcie o nudnych remisach i przewidywalnych wynikach. Ta liga potrafi zaskoczyć, a ostatnie wydarzenia są tego najlepszym dowodem. Czy to czas na rewolucję, czy tylko kolejny epizod w tej niekończącej się telenoweli?

Młodość kontra doświadczenie: Kto wygrał tę bitwę?

Niektórzy mówią, że MLS bywa "pijana", a ostatnia sobota dostarczyła materiału na niejeden film dokumentalny. Zacznijmy od Kansas City, gdzie Sporting KC, po początkowym olśnieniu Andre Luiza, który w 20 minut niemal w pojedynkę rozbił Philadelphię Union, zdobywając dwie bramki i biegając po boisku niczym rozwścieczony byk, został brutalnie sprowadzony na ziemię. Wynik 3-0 do przerwy wydawał się bezpieczną zaliczką, ale wtedy nastąpiło coś nieprawdopodobnego.

Philadelphia Union, z nowymi twarzami w kadrze USMNT, Cavanem Sullivanem i Frankie Westerfieldem, którzy mieli swój udział przy bramkach, odwróciła losy meczu. Cztery gole w dziewięć minut – to nie jest przypadek, to jest pokaz siły! Neil Pierre również zagrał kluczową rolę w tym spektakularnym powrocie. Ta drużyna jest teraz przerażająco dobra, a Sporting KC, mimo początkowych sukcesów, musi szukać odpowiedzi. Pamiętajcie, można pokonać tylko tych, których się ma naprzeciwko, a Union zrobił to z impetem.

Bouanga pisze historię, ale LAFC wciąż szuka stabilności

Obiecujący duet Son Heung-Min i Denis Bouanga miał być siłą napędową LAFC, która miała zapewnić im mistrzostwo. W poprzednim sezonie, kiedy Son olśniewał, a Bouanga złapał rytm, wydawało się, że są oni w stanie samodzielnie pociągnąć drużynę do tytułu. Jednak ten sezon przyniósł rozczarowanie. Bramki Son’a wyschły, a defensywa LAFC stała się dziurawa jak szwajcarski ser.

Sobotni mecz pokazał zarówno to, co najlepsze, jak i najgorsze w zespole Marca Dos Santosa. Son zdobył bramkę, ale niedługo potem Aaron Long otrzymał czerwoną kartkę. W tym samym czasie Bouanga strzelił gola, stając się tym samym rekordzistą klubu w liczbie bramek w sezonie zasadniczym. Ale potem przyszły problemy. LAFC rozpadło się w końcówce, tracąc dwie bramki w ostatnich 20 minutach przeciwko słabnącemu San Jose. To był demoralizujący remis 2-2, który pokazał potencjał tej drużyny, ale jednocześnie brutalnie przypomniał o ich ograniczeniach.

Marco Reus, mimo swoich 37 lat, udowodnił, że wciąż ma magię w nogach, prowadząc Galaxy do zwycięstwa nad Minnesota United. Jego występ był kluczowy, zdobył bramkę, asystował i stworzył najwięcej okazji. W międzyczasie młody Peyton Miller z New England Revolution, z dwoma wspaniałymi golami, niemal sam rozbił Orlando City w meczu, który zakończył się wynikiem 4-2. Jego forma jest tym bardziej potrzebna, że Jack Harrison, znaczące wzmocnienie, jest kontuzjowany. St. Louis CITY SC kontynuuje swoją niesamowitą serię 16 zwycięstw z rzędu, umacniając się na pozycji pretendenta do tytułu po wygranej 3-1 z Toronto FC. A w Nowym Jorku, Julian Hall zapewnił Red Bulls zwycięstwo nad rywalami, dając zespołowi potrzebny impuls po serii słabszych wyników.

Denis Bouanga stał się najlepszym strzelcem LAFC w historii sezonu zasadniczego.

Źródło: goal.com

Zobacz również