Po międzynarodowej przerwie Jose Mourinho stoi przed wyzwaniami, które mogą całkowicie odmienić oblicze Realu Madryt. Wiele wskazuje na to, że portugalski szkoleniowiec będzie musiał podjąć kluczowe decyzje dotyczące czerech strategicznych obszarów boiska, a gazeta "Sport" wskazuje na prawą obronę, środek defensywy, podwójny pivot oraz linię ataku jako te, które budzą największe wątpliwości.
Kto na prawej obronie, gdy liczy się fizyczność?
Pierwszym z problemów, który z pewnością zaprząta głowę Mourinho, jest obsada prawej strony defensywy. Na papierze, Dumfries wydaje się mieć lekką przewagę nad Arnoldem. Holender, znany ze swojej siły fizycznej, idealnie wpisuje się w filozofię gry preferowaną przez portugalskiego trenera. Dodatkowo, jego dobra postawa w barwach narodowych po powrocie z przerwy z pewnością działa na jego korzyść. Arnold z kolei oferuje inne, bardziej zorientowane na budowanie gry od tyłu opcje. Niestety, jego ciągłe błędy w defensywie stanowią poważny argument przeciwko niemu, zwłaszcza w oczach Mourinho, który ceni sobie szczelność formacji.
Jego niedopilnowanie w kluczowych momentach może kosztować drużynę bardzo drogo.
Środek obrony – powrót Militao, czy nowe otwarcie?
W środku obrony, obok decyzji menedżera, dużą rolę odgrywają okoliczności. Konate i Huijsen wydają się być naturalnym wyborem na pierwszą parę, jednak kontuzje i zawieszenia mogą pokrzyżować te plany. Szczególnie niepewna jest forma, w jakiej powróci Militao. Brazylijczyk rozpoczął już treningi z zespołem i jest coraz bliżej powrotu na boisko, co może całkowicie zmienić hierarchię na tej pozycji.
Jeśli odzyska swoją dawną dyspozycję, nie ma wątpliwości, że jest najlepszym środkowym obrońcą w drużynie, jak podkreśla "Sport". Jego obecność na boisku to gwarancja stabilności i pewności w defensywie.
Podwójny pivot – bezpieczeństwo czy brak polotu?
Kwestia podwójnego pivotu również budzi kolejne wątpliwości. Para Valverde i Tchouameni zapewnia drużynie solidne pokrycie i bezpieczeństwo w defensywie, jednak może to być równoznaczne z utratą kreatywności w rozegraniu piłki. Jest to problem, z którym Real Madryt boryka się od kilku sezonów i jest ściśle powiązany z obecnością francusko-urugwajskiego duetu. Bernardo Silva mógłby wnieść potrzebną jakość do środka pola, choć jego rola wciąż jest daleka od oczekiwań, a ograniczone występy w reprezentacji Portugalii sugerują, że nie jest on w najlepszej fizycznej dyspozycji.
Brak polotu w środku pola może być zabójczy w starciu z silniejszymi rywalami.
Atak – Guler i Diomande pukają do drzwi
Najbardziej intrygująca jest jednak sytuacja w linii ataku. Dwóch młodych graczy, Arda Guler i Diomande, coraz głośniej domaga się miejsca w pierwszym składzie. Guler stał się nieocenionym źródłem kreatywności, a Diomande udowadnia, że potrafi dostarczyć drużynie to, czego potrzebuje. Minuty spędzone na boisku w derbach Madrytu, przynajmniej, dają kibicom "Królewskich" nadzieję. Problem polega na tym, że wystawienie obu tych zawodników wymagałoby rezygnacji z kogoś innego, a tu pojawiają się nazwiska, których nie można ruszać. Z czysto piłkarskiego punktu widzenia, uwaga skupia się na Viniciusie, który rozpoczął sezon daleko poniżej swojego zwykłego poziomu. Mourinho publicznie go bronił, zapewniając, że odzyskanie instynktu strzeleckiego to kwestia czasu. Rzeczywistość jest taka, że wszystkie oczy zwrócone są na Brazylijczyka.
Trudny październik, biorąc pod uwagę siłę rywali, pomoże wyjaśnić kierunek, w którym zmierza Real Madryt pod wodzą Mourinho.


