Jose Mourinho nie krył frustracji po nerwowym, późnym zwycięstwie Realu Madryt. Portugalczyk ostro skrytykował swoich zawodników, sugerując, że jego zespół stracił kontrolę nad meczem i otworzył przeciwnikowi drogę do odrobienia strat. Jak sam przyznał, wciąż jest wiele do poprawy.
Czy Real Madryt zasłużył na zwycięstwo?
Madrid wydawał się zmierzać po pewne zwycięstwo nad ostatnią drużyną w tabeli La Liga, Elche. Nic bardziej mylnego. Mecz na Estadio Manuel Martinez Valero zakończył się wynikiem 3-2, ale droga do tych trzech punktów była daleka od łatwej. Ta męcząca wygrana pozostawiła kibiców z niepokojem przed zbliżającym się derbowym starciem z Atletico Madryt.
"Tylko trzy punkty," powiedział Mourinho dziennikarzom, cytowany przez Marce. "Oczywiście, po pierwszej połowie czuliśmy, że strzelimy trzy, cztery, może pięć goli w drugiej części gry, ale obniżyliśmy intensywność i oddaliśmy przeciwnikom mnóstwo przestrzeni." Dodał: "Próbowałem uspokoić środek pola, wprowadzając Jude'a Bellinghama i Brahima Diaza, ale oni strzelili bramkę, a na takich stadionach, przy takiej atmosferze, zespół, który wygląda na martwy, potrafi ożyć."
Mourinho wyjaśnił decyzje personalne w końcowych minutach: "Mamy mnóstwo talentu i podjęliśmy maksymalne ryzyko, a zawodnicy czuli, że nie możemy przegrać. Rozegraliśmy bardzo dobre ostatnie minuty." Pochwalił mentalność zespołu, ale zaznaczył problem, który wciąż go dręczy. "Zawodnicy są zjednoczeni i pełni entuzjazmu, panuje przyjaźń i zaangażowanie. Moja jedyna krytyka polega na tym, że potrafimy zabijać mecze i tego nie robimy, dając szansę na powrót do życia zespołowi, który wyglądał na martwy."
Kto ponosi winę za luki w grze?
Zapytany o rotację w obliczu napiętego harmonogramu, Mourinho odparł: "Dokonaliśmy zmian i tylko Kylian Mbappe oraz Ibrahima Konate rozegrali pełne mecze przeciwko Interowi, Rayo i Elche." Dodał: "Teraz musimy odpocząć, a potem zacząć przygotowania do czwartkowego meczu." Portugalczyk odniósł się do momentów, gdy jego zespół tracił koncentrację. "Problem wydaje mi się jasny. Są mecze, które wyglądają na zakończone, ale wcale tak nie jest." Kontynuował: "Jedynym wytłumaczeniem, jakie znajduję, jest to, że uważamy je za łatwe mecze i ich nie kończymy. Są spotkania, których nie rozstrzygamy, a potem przechodzimy od poczucia łatwości do utraty kontroli."
"Na takich pełnych stadionach, z wspaniałymi kibicami, wszystko staje się trudne," zauważył. "Dobre jest to, że gdy trudność wzrasta, zespół reaguje i wygrywa, a to jest najważniejsze." Podsumował ten wątek żartem: "A dobre jest też to, że w meczach Realu Madryt nikt się nie nudzi, bo są bardzo rozrywkowe."
Carlos Espi strzelił zwycięskiego gola, a Mourinho nie szczędził mu pochwał. "Prezentuje się dobrze i jest zawodnikiem o wielkiej motywacji. Przed nim jest zawodnik, który nie jest normalny (Mbappe), a gra z nimi oboma nie jest łatwa, bo nie mamy tradycyjnych skrzydłowych do systemu 4-4-2." Wyjaśnił: "Ostatecznie zaryzykowaliśmy wszystko, bo remis nam nie służył."
Yan Diomande również zasłużył na uznanie menedżera. "Rozwija się," powiedział Mourinho. "Ma wielką zdolność do pracy i inteligencję, bo niełatwo grać 85 minut z żółtą kartką. Wykonał świetną robotę i jestem z niego zadowolony."
Real Madryt stracił bramkę w każdym z ostatnich meczów, a Mourinho zapytano o przyczynę. "Bardzo lubię, gdy mój zespół strzela gole, ale lubię też kontrolować mecze. Nie lubię, gdy obdarowujemy przeciwników szansami." Dodał: "Możemy stracić bramkę w sytuacji, która nie ma nic wspólnego z kontekstem meczu, ale dzisiaj bramki padły, bo straciliśmy kontrolę nad grą."
Mourinho nie zamierzał traktować Ardy Gülera jako nietykalnego. "Nie ma niepodstawowego zawodnika. Kiedy dokonuję zmian, to dlatego, że traciliśmy kontrolę." Wyjaśnił: "Arda zaczął obniżać swoją intensywność, bo grał na pozycji numer 10, a ta rola wymaga pokrycia całego boiska."
Odnosząc się do środka pola, Mourinho stwierdził: "Kiedy drużyna była dobra, byli bardzo dobrzy. Dobrze wychodziliśmy spod pressingu i z dużą jakością, ale nasz mecz ma dwie twarze." Po czym poprawił się: "A właściwie trzy twarze, żeby być bardziej precyzyjnym, bo zakończenie było proste: albo kończymy mecz, albo umieramy w nim."


