David Moyes nie owija w bawełnę. Choć okno transferowe w Evertonie tętni życiem, szkocki menedżer przyznaje wprost – to wciąż za mało. Drużyna potrzebuje kolejnych wzmocnień, a deadline zbliża się nieubłaganie. Czy Goodison Park doczeka się jeszcze więcej nowych twarzy, czy obecne ruchy to tylko zapowiedź dalszych działań?
Sytuacja w Evertonie, zwłaszcza po ostatnim 13. miejscu w tabeli, wymagała od zarządu i sztabu szkoleniowego zdecydowanych działań. Letnie okno transferowe ruszyło z kopyta, a klub wydał już szacunkowo 74 miliony funtów na nowych zawodników. Wśród nich znaleźli się Tyrique George i Merlin Rohl, których wcześniejsze wypożyczenia okazały się na tyle udane, że postanowiono ich wykupić na stałe. Dołączyli do nich także Hayden Hackney, Christian Norgaard oraz Brennan Johnson, który trafił na Goodison Park w ramach głośnej wymiany za Dwighta McNeila.
Moyes nie kryje zadowolenia z tych nabytków, podkreślając jednak, że niektórzy z nich będą potrzebowali czasu, by w pełni zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu.
Jestem zadowolony z zawodników, których udało nam się pozyskać. Trzeba pamiętać, że dwóch z nich było już tutaj w zeszłym roku, więc po prostu uczyniliśmy ich transfery stałymi. Myślę, że Haydenowi zajmie trochę czasu adaptacja z Championship do Premier League, co często zdarza się z zawodnikami przychodzącymi z tej ligi– analizuje 63-letni szkoleniowiec. Widać, że sztab ma długoterminową wizję, ale też świadomość wyzwań, jakie niesie za sobą przeskok między ligami.
Prawa obrona – odwieczny problem?
Jednym z najbardziej palących problemów Evertonu od dłuższego czasu jest obsada prawej obrony. Moyes od ponad roku desperacko szuka rozwiązania tej kwestii, a mimo zidentyfikowania jej jako priorytetu już zimą, klub wciąż nie znalazł długoterminowego kandydata na tę pozycję. Kiedy zapytany o konkretne obszary, które wciąż wymagają wzmocnień, były menedżer West Hamu i Manchesteru United pozostał tajemniczy. Wolał trzymać swoje karty przy sobie, by nie zdradzić planów rywalom w ostatnich tygodniach mercato.
Nie powiem wam. Ale doskonale wiemy, co jest potrzebne, i ciężko pracujemy, aby to zrealizować– ucina temat.
Grealish w Evertonie? Moyes studzi emocje
W mediach wciąż pojawia się nazwisko Jacka Grealisha, który w sezonie 2025/26 spędził na wypożyczeniu w Evertonie bardzo produktywny okres. Angielski pomocnik niedawno wystąpił w barwach Manchesteru City w meczu o Tarczę Wspólnoty przeciwko Arsenalowi, co naturalnie wywołało pytania o możliwość jego powrotu na Merseyside. Moyes zachował jednak pełną dyscyplinę w tej kwestii, nie dając żadnych podstaw do nadziei na sensacyjny powrót.
Nie, na ten moment nie. To nie moja sprawa, by o tym mówić, Jack jest zawodnikiem Manchesteru City i nie sądzę, by było właściwe mówić o zawodnikach innych klubów– stanowczo stwierdził menedżer. Choć Grealish z pewnością wniósłby do drużyny jakość, priorytety Evertonu wydają się być bardziej strategiczne i związane z budowaniem solidnej podstawy, a nie tylko z pojedynczymi, głośnymi transferami.
Everton wciąż szuka wzmocnień kluczowych pozycji, a presja na osiągnięcie lepszych wyników w nadchodzącym sezonie jest ogromna.


