Choć awans Galatasaray do fazy pucharowej Ligi Mistrzów wydawał się w pewnym momencie niepewny, heroiczną postawą w rewanżowym spotkaniu z Juventusem potwierdzili swoje aspiracje. Po dramatycznym dwumeczu, który zakończył się wynikiem 7-5 na korzyść tureckiej drużyny, przed nimi rysuje się perspektywa starcia z europejskimi potęgami. Wśród potencjalnych rywali pojawiają się Liverpool i Tottenham, a Victor Osimhen, bohater wielu kluczowych momentów, nie ukrywa swoich przemyśleń na temat zbliżających się gier.
Kto wywoła "rewanż"?
Galatasaray udowodniło już, że potrafi rywalizować z najlepszymi. W fazie grupowej pokonali Liverpool 1:0, a decydującego gola strzelił właśnie Osimhen po rzucie karnym, który sam wywalczył. Jednak napastnik doskonale zdaje sobie sprawę, że ponowne spotkanie z "The Reds", zwłaszcza na ich terenie, byłoby zupełnie innym wyzwaniem. Zapytany przez CBS Sports o możliwość zmierzenia się z Liverpoolem lub Tottenhamem, Osimhen był szczery w swoich preferencjach.
Szczerze mówiąc, spotkanie z Liverpoolem teraz byłoby pewnego rodzaju rewanżem, stwierdził napastnik.
Kogo byśmy teraz nie spotkali… Nie powiem wiele, ale wolałbym uniknąć Liverpoolu. Ale jeśli przyjdą, cóż, będziemy walczyć, ale to nie będzie łatwe.
Liga Mistrzów nie wybacza błędów
27-letni napastnik doskonale rozumie, że faza pucharowa Ligi Mistrzów nie pozostawia miejsca na pomyłki. Choć wyraził pragnienie uniknięcia pewnych przeciwników, szybko zaznaczył, że poziom tegorocznych rozgrywek jest niezwykle wysoki, co sprawia, że każdy losowany rywal stanowi trudne zadanie. Osimhen podkreślił zmieniający się krajobraz europejskiej piłki nożnej jako powód do ostrożności.
To jest Liga Mistrzów, żadna drużyna nie jest łatwa, widzimy, jak świetnie radzi sobie Bodo/Glimt w tych rozgrywkach. Jeśli chcesz wygrać, musisz też zmierzyć się z gigantami i zaznaczyć swoją obecność. Spotkaliśmy już Liverpool, ale nie graliśmy na Anfield. Jeśli ich spotkamy, to będzie niesamowity mecz. Myślę, że jesteśmy na to gotowi, oczywiście nie będzie łatwo, ale mamy w sobie walkę, dodał. Fani Galatasaray z niecierpliwością czekają na piątkowe losowanie, zastanawiając się, czy ich drużynie przyjdzie zmierzyć się z kolejnym angielskim gigantem. Turecki zespół już udowodnił, że potrafi sprawiać niespodzianki, ale dwumecz z odrodzonym Liverpoolem, który będzie chciał zrewanżować się za wrześniową porażkę, byłby ich najpoważniejszym testem do tej pory. Osimhen skupia się na duchu zespołowym, który był widoczny w ich odpornej postawie przeciwko Juventusowi. Niezależnie od tego, czy będzie to powrót do północnego Londynu, by zmierzyć się z Tottenhamem, czy historyczna wizyta na Anfield, nigeryjski snajper wierzy, że jego drużyna ma mentalną siłę, by sprawić kolejną wielką sensację na największej scenie.


