Koszmar kontuzji dobiega końca? Ferland Mendy, po długich miesiącach walki, wreszcie stawia pierwsze kroki na boisku z kolegami z Realu Madryt. To moment, na który czekał cały klub, a który wydawał się nieosiągalny jeszcze niedawno.
Z piekła kontuzji na murawę: Wielki powrót Mendy'ego
Jose Mourinho, szkoleniowiec Królewskich, ogłosił radosną nowinę na piątkowej konferencji prasowej:
Mendy po raz pierwszy będzie trenował z nami na boisku. Te słowa brzmią jak muzyka dla uszu kibiców, którzy obserwowali bezradnie, jak francuski obrońca zmaga się z urazem, który okazał się znacznie bardziej skomplikowany, niż początkowo zakładano. Ostatni raz Mendy pojawił się na murawie 3 maja, w meczu przeciwko Espanyolowi. Już po kilku minutach poczuł ostry ból w prawym udzie, który zmusił go do natychmiastowego zejścia z boiska. Diagnoza była brutalna – naderwanie ścięgna mięśnia prostego uda, w tym samym miejscu, gdzie kilka miesięcy wcześniej przeszedł operację. Decyzja o kolejnym zabiegu była nieunikniona.
Wyzwanie na nowo: Konkurencja i rytm meczowy
Pierwotne szacunki mówiły o pięciomiesięcznej przerwie, ale historia kontuzji Mendy'ego i złożoność procesu rekonwalescencji wymusiły zachowanie najwyższej ostrożności. Powrót na boisko pięć miesięcy po operacji nie oznacza jednak natychmiastowej gotowości do gry. Przed Francuzem jeszcze kilka etapów, zanim otrzyma zielone światło od lekarzy i odzyska niezbędny rytm meczowy. Jak donosi hiszpański dziennik "Marca", ten powrót to coś,
czego nikt się nie spodziewał. Mendy wraca do zupełnie innej rzeczywistości niż ta, którą opuścił wiosną. Rywalizacja o pozycję lewego obrońcy, w połączeniu z jego długą historią urazów, sprawia, że jego powrót jest nowym, ogromnym wyzwaniem. Dobra wiadomość jest taka, że tym razem zespół nie musi go pospieszać z powrotem do gry.


