Wszystkie aktualności

Prestianni w ogniu krytyki: kolega z Benfiki stawia ultimatum

25 lutego 2026 10:00 2 godz. temu
Prestianni w ogniu krytyki: kolega z Benfiki stawia ultimatum
Źródło: goal.com

Młody zawodnik oskarżony o rasizm. Kolega z drużyny, Dodi Lukebakio, zabiera głos, stawiając sprawę jasno i bezkompromisowo. Czy to koniec kariery?

Oskarżenia o rasizm krążą wokół Gianluca Prestianniego, młodego talentu Benfiki, a sprawa nabiera tempa. UEFA wszczęła już postępowanie, grożąc zawieszeniem, a atmosfera w szatni staje się coraz gęstsza. Na pierwszy plan wysuwa się głos Dodiego Lukebakio, kolegi z zespołu, który nie gryzie się w język, stawiając sprawę jasno i bezkompromisowo.

Czy prawda wyjdzie na jaw, czy to tylko medialna burza?

Młody, bo zaledwie 19-letni Prestianni, znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak pojawiły się oskarżenia o użycie rasistowskiego języka podczas ważnego meczu europejskich rozgrywek. UEFA nie czekała, nakładając tymczasowe zawieszenie na jeden mecz, podczas gdy trwa dochodzenie. Sprawa podzieliła opinię publiczną, stawiając naprzeciw siebie zeznania hiszpańskiego giganta i początkowe zaprzeczenia ze strony obozu Benfiki. W miarę jak śledztwo wkracza w kluczową fazę, interwencja Lukebakio to pierwszy raz, gdy starszy członek szatni Benfiki publicznie odniósł się do powagi zarzutów, balansując lojalność wobec kolegi z silną postawą moralną wobec dyskryminacji.

W szczerym wywiadzie dla Pickx+ Sports, Lukebakio przyznał, że konsekwencje meczu z Realem Madryt stworzyły trudną atmosferę w zespole.

To szczególna sytuacja. I przyznaję, że nie wiem, jak sobie z nią poradzić. Dużo o tym rozmawiałem w przeszłości z innymi ludźmi, zastanawiając się, jak zareagować, gdyby to mnie kiedyś spotkało, bo zazwyczaj doświadcza się tego z dystansu,
tłumaczył napastnik.

Lukebakio zauważył, że gracze są świadomi szumu wokół sprawy, ale nie znają jeszcze ostatecznych faktów dotyczących wymiany zdań.

Prawdą jest, że ludzie rozmawiają i spekulują. Ale koniec końców, nie wiemy, co on faktycznie powiedział,
dodał, podkreślając brak informacji, który pozwolił kontrowersjom narastać.

Były gracz Sevilli odniósł się także do możliwości wykorzystania incydentu do celów taktycznych lub psychologicznych, sugerując, że prawda może być bardziej złożona, niż sugerują początkowe doniesienia.

Czy to jest prawda, czy zostało wyolbrzymione, żeby na tym skorzystać? Mówię sobie, że jest też możliwe, że Real chciał to obrócić na swoją korzyść,
rozważał Lukebakio. Ta perspektywa wpisuje się w niektóre fragmenty portugalskich mediów, które kwestionowały czas i wagę zarzutów wysuwanych przez obóz madrycki w tak konkurencyjnym starciu.

Bezkompromisowa postawa wobec niesprawiedliwości

Pomimo tych wątpliwości, skrzydłowy nie zaoferował ślepego wsparcia swojemu koledze z drużyny, jasno dając do zrozumienia, że nie ma miejsca na takie zachowanie, jeśli zarzuty zostaną udowodnione. Wewnętrzna presja na Prestiannim rośnie, ponieważ drużyna wydaje się niechętna do zapewnienia jednolitego frontu obrony, dopóki dochodzenie się nie zakończy. Gotowość Lukebakio do rozważenia wielu wersji historii pokazuje niuansową pozycję, w jakiej znaleźli się gracze, rozdarci między solidarnością zawodową a etyką osobistą.

Lukebakio zakończył swoje przemyślenia mocnym przesłaniem, w zasadzie stawiając Prestianniego w stanie ostrzeżenia co do jego przyszłej pozycji w zespole.

Wszystko, czego pragnę, to żeby to, co powiedział, było fałszem. Bo jeśli to prawda, nie mogę tego zaakceptować. Jestem przeciwny niesprawiedliwościom. A każda niesprawiedliwość zasługuje na ponoszenie konsekwencji,
stanowczo stwierdził Belg. To jasny sygnał, że jeśli dochodzenie UEFA uzna Argentyńczyka za winnego, może on znaleźć się w izolacji we własnej szatni, niezależnie od jego statusu jako wschodzącej gwiazdy.

Dla Benfiki sytuacja pozostaje znaczącym rozproszeniem, gdy zespół dąży do dalszych postępów w Lidze Mistrzów. Klub zbudował reputację pielęgnowania młodych talentów, ale ten najnowszy skandal grozi zszarganiem wizerunku jednego z ich najbardziej obiecujących aktywów. Gdy świat futbolu czeka na ostateczną decyzję UEFA, słowa Dodiego Lukebakio służą jako przypomnienie, że w dzisiejszym futbolu obowiązuje polityka zerowej tolerancji dla dyskryminacji, nawet wśród kolegów z drużyny, którzy dzielą te same barwy w sobotnie popołudnie.

Źródło: goal.com

Zobacz również