W emocjonującym ćwierćfinale Ligi Mistrzów między Bayernem Monachium a Realem Madryt doszło do incydentu, który wstrząsnął zawodnikami i fanami. Josip Stanisic, obrońca Bawarczyków, wyszedł z tego starcia z gorzkim posmakiem, kierując poważne oskarżenia pod adresem Antonio Rüdiger, filaru defensywy Królewskich. To był mecz stworzony dla Rüdiger. Czując się jak ryba w wodzie w tej naładowanej emocjami drugiej połowie ćwierćfinału, niemiecki obrońca z pewnością nie spodziewał się tak ostrej reakcji.
Rüdiger przekroczył granicę? Stanisic oskarża o brutalność i wulgaryzm
Tuż przed przerwą Rüdiger wykonał kontrowersyjny, bolesny wślizg na Stanisicu, który wielu uznało za zasługujący na ostrą karę. Incydent pozostawił chorwackiego zawodnika w stanie głębokiego wzburzenia, nawet po zwycięstwie rekordowych mistrzów Niemiec 4:3. Stanisic dryblował, minął Rüdiger i zagrał piłkę do Serge'a Gnabry'ego. Natychmiast po zagraniu, niemiecki środkowy obrońca uderzył łokciem w bok Stanisica, a gdy Chorwat zwijał się z bólu, podobno wykrzyczał wobec niego potok obelg. W następnej akcji Kylian Mbappé zdobył trzecią bramkę dla Realu, podwyższając wynik na 3:2.
"Widzi mnie i po prostu wjeżdża we mnie na pełnej prędkości. Kiedyś po prostu kontynuowało się grę, a jeśli straciło się piłkę, przyznawano rzut wolny. Może sędzia zapomniał o tej zasadzie, nie wiem," powiedział Stanisic, wciąż wyraźnie zdenerwowany w strefie mieszanej po meczu. Poświęcił również uwagę zachowaniu Rüdiger po twardym starciu. "O to, co się działo, gdy leżałem na ziemi, możesz zapytać Toniego. Moim zdaniem takie zachowanie jest absolutnie nie do przyjęcia," wściekał się Stanisic, po czym dodał: "Tylko jedno słowo – użyte dwa razy. Możesz go zapytać sam. Może jest na tyle facetem, by się do tego przyznać!" Gdy reporter zauważył, że Rüdiger odmówił komentarza po meczu, Stanisic spekulował, że 33-latek może poruszyć tę kwestię podczas zgrupowania reprezentacji, dodając: "Nie chcę żadnej złej krwi i nie biorę tego do siebie. To się stało i dla mnie sprawa jest zamknięta. Ale takie zachowanie jest nie do przyjęcia. Nie ma znaczenia, czy gracie przeciwko sobie i znacie się, czy nie."
Zmiana wizerunku Rüdiger a powrót do starych nawyków
Rüdiger niedawno prezentował się jako zmieniony człowiek podczas zgrupowania reprezentacji, wcześniej angażując się w kilka wybuchów i długą zawieszenie za incydent w finale pucharu z zeszłego sezonu przeciwko FC Barcelonie. Powiedział FAZ pod koniec marca, przed meczami towarzyskimi z Ghaną i Szwajcarią, że akceptuje "poważną i obiektywną" krytykę, ponieważ "wie, że brał udział w incydentach, które poszły zdecydowanie za daleko". Dodał, że nie chce już być źródłem niepokoju, ale raczej dąży do "zapewnienia stabilności i bezpieczeństwa". Dyskusje, jak dodał, przypomniały mu, że czasami zawodził swoje obowiązki.
Kontrowersje sędziowskie i reakcja trenera
Krótko po starciu z Rüdiger, mecz był dla Stanisica zakończony: w przerwie menedżer Vincent Kompany zastąpił go Alphonso Daviesem jako środek ostrożności. Stanisic później przyznał, że był ulżony tą decyzją. "To była środek ostrożności z powodu żółtej kartki. Widzieliśmy to również w naszych poprzednich meczach – chce nas chronić w obronie. Ponieważ sędziowie stracili trochę taktu w przypadku dużych meczów. Nawet jeśli nie ma faulu lub uważasz, że nic złego nie zrobiłeś, nadal możesz dostać drugą żółtą kartkę, a potem czerwoną," wyjaśnił, natychmiast wskazując na kontrowersyjne wyrzucenie Eduardo Camavingi, o którym piłkarze Realu wciąż dyskutowali długo po ostatnim gwizdku, a który uznali za decydujący. "Nie sądzę, żeby sędzia wiedział, że już pokazał Camavingze żółtą kartkę. W przeciwnym razie by tego nie zrobił," dodał Stanisic.
Paradoksalnie, Bayern doznał ciosu z własnej strony. Kompany był tak oburzony nieprzyznaniem rzutu wolnego po faulu Rüdiger na niemiecko-chorwackim zawodniku, że sędzia Vincic pokazał mu trzecią żółtą kartkę w tej kampanii dla trenera Bayernu. W rezultacie Belg opuści pierwszy mecz półfinałowy Bayernu z Paris Saint-Germain. Nawet dyrektor sportowy Max Eberl był zaskoczony. "Czy to prawda?" zapytał na DAZN. "Powiedzieliśmy: 'Świetnie, nikt nie jest zawieszony' – a teraz menedżer jest zawieszony? Na Boga!"
W futbolu zdarzają się incydenty, które wywołują burzę, a napięcie między zawodnikami potrafi sięgać zenitu.


