Real Madryt, klub znany z galaktycznych transferów, po raz kolejny udowodnił, że potrafi grać w piłkę nie tylko na boisku, ale i na rynku transferowym. Tym razem jednak nie chodzi o spektakularne zakupy, a o niemal niezauważalne, ale niezwykle lukratywne operacje, które zasiliły klubową kasę kwotą przekraczającą 100 milionów euro, finansując całe letnie okienko transferowe.
Forteca "Królewskich", czyli jak sprzedaż talentów napędza transfery
Na pierwszy rzut oka, przychody transferowe Realu Madryt tego lata wyglądają skromnie – zaledwie 7,5 miliona euro. Fran Garcia przeniósł się do Sevilli za 4 miliony, a Mario Martin, po rocznym wypożyczeniu do Getafe, zasilił klubowych rywali z LaLigi kwotą 3,5 miliona euro. To wszystko, przynajmniej na papierze. Jednak gdy przyjrzeć się bliżej, okazuje się, że wszystkie tegoroczne transakcje, zarówno te przychodzące, jak i wychodzące, zostały sfinansowane z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży własnych zawodników. Bernardo Silva i Ibrahima Konate trafili do klubu za darmo, podczas gdy Real zapłacił 20 milionów euro Interowi za Denzela Dumfriesa i pozyskał Marca Cucurellę z Chelsea za 55 milionów euro. Dodając do tego 15 milionów euro za zwolnienie z kontraktu nowego trenera, Jose Mourinho, z Benfiki, "Królewscy" zainwestowali dotychczas 90 milionów euro.
Klauzule, które zmieniają grę – sekrety Realu Madryt
Co jednak najbardziej zdumiewające, Real Madryt wciąż cieszy się znaczną nadwy


