Wynik 1:6 na wyjeździe z FC Utrecht to dla PSV Eindhoven powód do świętowania, ale nie dla wszystkich. Jeden z najbardziej znanych ekspertów, Wim Kieft, nie kryje swojego rozczarowania postawą Ricardo Pepi. Jego zdaniem, młody Amerykanin jest… po prostu rozczarowujący.
Pepi na plusie? Kieft widzi tylko minusy
Kieft, były napastnik z bogatym doświadczeniem, oglądał niedzielny mecz, który jego byli klubowi koledzy zdominowali po początkowych trudnościach. Po stracie bramki przez Artema Stepanova, PSV szybko odwróciło losy spotkania, a po przerwie wręcz rozbiło rywala, strzelając aż sześć goli. Wśród strzelców znaleźli się Ruben van Bommel, Guus Til, Mauro Júnior, Sven Mijnans i Sergiño Dest. A Pepi? Według Kiefta, jego wkład w grę był… znikomy.
"Myślę, że w pierwszej połowie dotknął piłki może trzy razy. To, że nie wnosi wiele do gry, OK, bo nie sądzę, żeby tam leżała jego jakość," stwierdził były czołowy napastnik. "Ale kiedyś był taki ostry pod bramką. Teraz wszystko jest… trochę nie na miejscu." Kieft nie potrafi zrozumieć, dlaczego Pepi nie osiąga poziomu, który pokazywał wcześniej w Eindhoven.
Gdzie się podział ten Pepi, którego znaliśmy?
Kieft pamięta inną wersję Pepi. "Nie wiem, co się dzieje z Pepi. Oczywiście, miał sporo kontuzji, ale szczególnie myślałem, że był bardzo dobrym zastępcą dla Luuka de Jonga," wspomina były reprezentant. Co więcej, w pewnym momencie, zdaniem Kiefta, można było nawet zastanawiać się, czy Pepi nie powinien wygryźć De Jonga ze składu. "W pewnym momencie myślałem: może powinieneś go wstawić. Potem się kontuzjował. Też nie wiem," dodaje zrezygnowany.
Były napastnik zwraca uwagę na to, że mimo ogromnej różnicy w jakości między zespołami, Pepi nie potrafił jej wykorzystać. To właśnie ta nieskuteczność i brak zaangażowania w kluczowych momentach meczu budzą największe wątpliwości. Analiza Kiefta nie pozostawia złudzeń – obecna forma Ricardo Pepi jest dla niego źródłem głębokiego rozczarowania, które daleko odbiega od oczekiwań.


