Powrót króla! Cristiano Ronaldo udowodnił, że wiek to tylko liczba, serwując rywalom prawdziwy pokaz siły. Dwie bramki, które zaprowadziły Al-Nassr na szczyt Saudi Pro League, to dopiero początek jego kolejnego rozdziału w karierze, udowadniając, że wciąż jest jednym z najlepszych na świecie, nawet jeśli licznik wskazuje 41 lat.
Ronaldo znów błyszczy – jak tego dokonał?
Al-Nassr wchodził do tego meczu jako murowany faworyt, mierząc się z drużyną zajmującą dwunaste miejsce w tabeli Saudi Pro League. Jednak to goście z Al-Hazem jako pierwsi stworzyli klarowną okazję. Omar Al-Somah oddał niegroźny strzał głową prosto w ręce bramkarza Al-Nassr, Bento. Chwilę później João Félix domagał się rzutu karnego po starciu z Abdelmounaimem Boutouilem, lecz po analizie VAR sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
Jednak Al-Nassr szybko wzięło sprawy w swoje ręce. W kolejnej akcji Ronaldo idealnie odnalazł przestrzeń za obroną i z ostrego kąta posłał piłkę w samo okienko. Bramka była majstersztykiem, a tym razem VAR potwierdził trafienie Portugalczyka, anulując początkowy spalony. Jego bieg był perfekcyjnie zgrany, a wykończenie – bezbłędne. W 13. minucie tablica wyników pokazywała 1:0 dla gospodarzy.
Ronaldo miał szansę na drugą bramkę już siedem minut później, ale tym razem zmarnował prostszą sytuację. Po kolejnym podaniu na wolne pole, 41-latek z gracją minął bramkarza, Ibrama Zaieda, lecz na kluczowym etapie stracił równowagę i nie zdołał dobić piłki do pustej bramki. Jego protesty o faul pozostały bez echa.
Dominacja Al-Nassr i spektakl na boisku
Wynik na pół godziny gry został podwyższony. Otóż Coman, który wcześniej asystował przy bramce Ronaldo, tym razem sam wpisał się na listę strzelców po genialnym podaniu Felixa. Francuz pewnie pokonał bramkarza, zdobywając swoją ósmą bramkę w sezonie i podwajając prowadzenie gospodarzy.
Al-Nassr kontynuowało swoją dominację po przerwie. Félix minimalnie chybił, a Youssouf Oumarou zepsuł dobrą okazję po błędzie Mohameda Simakana. Ronaldo szukał swojego drugiego gola, dwukrotnie stając przed szansą, ale Zaied w bramce Al-Hazem spisywał się znakomicie, broniąc kolejne strzały.
Jednak i na niego znalazł się sposób. Brazylijski pomocnik Angelo, po indywidualnej akcji, w której minął czterech rywali, strzelił bramkę, która praktycznie rozstrzygnęła losy spotkania. Ale Ronaldo nie zamierzał pozostawać w cieniu. Kilka chwil później, silnym strzałem z lewej krawędzi pola karnego, przypieczętował wysokie zwycięstwo i zapewnił Al-Nassr powrót na fotel lidera ligi.
Po odpoczynku w rozgrywkach AFC Champions League, Ronaldo wrócił do wyjściowego składu i zrobił to w wielkim stylu. Jego dwie bramki były niemal identyczne – Coman dwukrotnie uruchamiał go podaniem za linię obrony, a portugalski gwiazdor dwukrotnie pokonywał Zaieda, który, mimo dobrej postawy, nie był w stanie powstrzymać legendy. Należy też docenić Comana, który miał udział przy trzech z czterech bramek, ale to był wieczór Ronaldo, jak to często bywa. Goście, mimo porażki, zaprezentowali się przyzwoicie, będąc pokonanymi przez indywidualne błyski geniuszu rywali, a nie przez rażące błędy w obronie.
Mohamed Simakan, obrońca Al-Nassr, miał swoje problemy, dwukrotnie tracąc piłkę w niebezpiecznych sytuacjach, raz w swoim polu karnym, co mogło skończyć się utratą bramki. Otrzymał również żółtą kartkę za faul, który na inny dzień mógłby zakończyć się nawet drugim napomnieniem.


