Czy monumentalne wydatki i transfery europejskich gwiazd w lidze saudyjskiej mogą równać się z błyskawicznym wpływem Lionela Messiego na Inter Miami? To pytanie rozpala dyskusję wśród ekspertów i fanów, a słowa byłego reprezentanta Francji, Franka Leboeufa, rzucają nowe światło na tę odwieczną rywalizację.
Tarcza finansów kontra magiczna metamorfoza
Lionel Messi wkroczył na boiska MLS w lipcu 2023 roku, a jego debiut był spektakularny. W mgnieniu oka poprowadził Inter Miami do zdobycia Leagues Cup, a później dorzucił do kolekcji Supporters' Shield i upragniony MLS Cup. Jego statystyki – 87 bramek i 47 asyst w 101 meczach – mówią same za siebie. Z drugiej strony mamy Cristiano Ronaldo, który zasilił szeregi Al-Nassr w styczniu 2023 roku. Portugalczyk imponuje liczbą 121 goli w 139 występach, ale wciąż czeka na swoje wielkie ligowe zwycięstwo w Arabii Saudyjskiej. Frank Leboeuf jest w tej kwestii bezkompromisowy:
Cokolwiek się stanie, jeśli Al-Nassr podniesie trofeum, to nie będzie zasługa Ronaldo. Nie będzie miał tego kredytu, przynajmniej dla mnie.
Francuz podkreśla kluczową różnicę w kontekście czasowym. Messi, przybywając do klubu pogrążonego w kryzysie, dokonał natychmiastowej transformacji. Leboeuf uważa, że ta szybkość zmian wyznacza standard, którego były piłkarz Manchesteru United nie zdołał dorównać.
Chcesz porównywać? Porównujmy więc. Zwycięstwo Ronaldo w Arabii Saudyjskiej nigdy nie będzie równoznaczne z tym, co zrobił Lionel Messi, zdobywając swoje pierwsze trofeum z Interem Miami. Messi trafił do klubu, który był na dnie tabeli i natychmiast go odmienił. Zrobił to w swoim pierwszym sezonie. Wow.
Potęga transferowa czy indywidualny błysk?
Al-Nassr obecnie prowadzi w ligowej tabeli z 82 punktami, wyprzedzając Al-Hilal o pięć oczek. Jednakże, zdaniem krytyków, ten sukces jest wynikiem potężnych inwestycji, a nie indywidualnych osiągnięć Ronaldo. Leboeuf dodaje:
A Ronaldo? Nie zrobił tego w pierwszym roku. Nie zrobił tego w drugim. Potrzeba było trzech lat i ogromnej fali pomocników, żeby w ogóle zbliżyć się do celu. Potrzebował, żeby klub sprowadził połowę najlepszych zawodników z Europy, specjalnie po to, by go wspierać, zanim mógł zacząć walczyć o tytuł.Francuz konkluduje:
Jeśli wygrają, będzie to wynik wysiłków jego kolegów z drużyny i siły transferowej, a nie indywidualnej wielkości Cristiano Ronaldo. On ich nie poprowadził; to oni w końcu zbudowali wystarczająco dużą bazę, by go udźwignąć.
Al-Nassr czeka teraz kluczowy pojedynek ligowy z Al-Hilal, który może przypieczętować ich tytułowe aspiracje. Oprócz walki o mistrzostwo, klub szykuje się również do finału AFC Champions League Two przeciwko Gamba Osaka. Zwycięstwo w nadchodzących meczach może doprowadzić do historycznego dubletu, kompletnie zmieniając dotychczasową narrację.


