Wszystkie aktualności

Saka: Nasza piękna historia zasługuje na finał Ligi Mistrzów!

6 maja 2026 07:00 1 godz. temu
Saka: Nasza piękna historia zasługuje na finał Ligi Mistrzów!
Źródło: goal.com

Bukayo Saka nie kryje radości po awansie Arsenalu do finału Ligi Mistrzów. Jak sam przyznaje, to dopiero początek ich pięknej historii, która musi mieć szczęśliwe zakończenie.

Wreszcie! Po długich latach oczekiwania Arsenal ponownie zameldował się w finale Ligi Mistrzów, a kluczową postacią tego historycznego sukcesu okazał się Bukayo Saka. Jego gol przypieczętował awans i otworzył drogę do realizacji marzeń, które dla wielu kibiców wydawały się już odległe jak wspomnienie z 2006 roku.

Decydujący moment, który wstrząsnął światem futbolu

Po końcowym gwizdku, gdy emocje sięgały zenitu, a trybuny skandowały nazwisko Saki, młody skrzydłowy musiał na chwilę oderwać się od świętujących kolegów. W wywiadzie dla Prime Video, żartobliwie wyraził swoje niezadowolenie z konieczności opuszczenia tego radosnego tłumu.

Zabieracie mnie z tych obchodów, człowieku! To jest takie piękne. Widzicie, co to dla nas znaczy i co znaczy dla fanów. Wszyscy jesteśmy tacy szczęśliwi
, mówił, wyraźnie chłonąc wagę tego osiągnięcia.
Ten mecz to wysoka presja i znaczy bardzo wiele dla obu stron. Udało nam się to dobrze opanować i dotrzeć do finału, więc jesteśmy szczęśliwi.
Kanonierzy zaprezentowali opanowane i profesjonalne widowisko, kończąc tym samym dwudziestoletnie oczekiwanie na finał europejskiego pucharu. Mimo zaciętej gry, Saka wykorzystał rzadki błąd Oblaka tuż przed przerwą, reagując najszybciej na zagubioną piłkę w polu karnym. Był to jego 81. gol dla klubu, być może najważniejszy do tej pory.

Droga do finału – triumf determinacji i wiary

Odnosząc się do swojego trafienia, Saka przyznał:

Zdecydowanie jest wysoko w tym rankingu. W takich sytuacjach staram się po prostu pozostać czujnym, czasami piłka się dla ciebie odbija, czasami nie, ale musisz tam być. Byłem tam i to dla mnie spadło. Zdobyłem swoją bramkę, więc chwała Bogu i teraz idziemy do finału.
Atmosfera na stadionie stanowiła idealne tło dla tego historycznego zwycięstwa, a Saka podkreślił:
Zaczęło się jeszcze przed meczem, kiedy przyjeżdżaliśmy autokarami, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Oni nas pchali, pchali i pchali. Na koniec mają swój wyjątkowy moment, więc świętujemy to razem.
Arsenal znajduje się w uprzywilejowanej, ale jednocześnie bardzo wymagającej sytuacji w ostatnich tygodnicach kampanii. Po tym, jak wyścig o tytuł mistrza Premier League znów znalazł się w ich rękach, po dramatycznym remisie Manchesteru City z Evertonem, presja na drużynie Artety nigdy nie była tak wysoka. Saka jednak zapewnia, że piłkarze traktują ten szum wokół nich jako motywację, a nie powód do obaw.
Nie ma mowy, żebyś znalazł się w tej sytuacji i nie odczuwał presji
, zauważył Saka, pytany o ciężar oczekiwań.
W półfinale, teraz jesteśmy w finale Ligi Mistrzów. Walczymy o Premier League, więc jak można oczekiwać, że ludzie nie będą o was mówić i was krytykować? Musimy to zignorować i skupić się na wykonaniu zadania. Zrobiliśmy to i to jest kolejny krok naprzód.
Teraz uwaga skupia się na finale, gdzie Arsenal zmierzy się ze zwycięzcą pary Bayern Monachium – Paris Saint-Germain, dążąc do powtórzenia sukcesu z 2006 roku. Z drużyną w świetnej formie i kluczowymi graczami takimi jak Saka odnajdującymi skuteczność w odpowiednich momentach, pewność siebie w obozie Kanonierów jest zrozumiała.
To jest piękna historia i mam nadzieję, że zakończy się dobrze w Budapeszcie
, podsumował. Czy uda im się utrzymać ten impet przez ostatnie tygodnie maja, czas pokaże, ale w noc pełną surowych emocji na Emirates Stadium, Saka i Arsenal udowodnili, że mają charakter na największej scenie.

Źródło: goal.com

Zobacz również