Czuć było w powietrzu napięcie, a na boisku rozegrał się dramat. Zamalek przegrał z odwiecznym rywalem, Al Ahly, 0:2. Ale to nie tylko sportowa porażka budzi gorące emocje. Trener Moatamed Gamal wprost oskarża arbitra o odebranie jego drużynie szans na odwrócenie losów meczu, wskazując na dwa ewidentne błędy sędziowskie, które, jego zdaniem, miały kluczowe znaczenie dla wyniku tego prestiżowego starcia.
Po ostatnim gwizdku, w sali konferencyjnej panowała atmosfera pełna niedopowiedzeń i frustracji. Moatamed Gamal, szkoleniowiec Zamalek, nie szczędził gorzkich słów, próbując wytłumaczyć swoim kibicom, dlaczego ich ukochana drużyna nie zdołała tym razem pokonać Al Ahly. "Szczęście nie było po naszej stronie w pierwszej połowie", rozpoczął swoje wywody, nawiązując do niefortunnego rykoszetu, który przyniósł rywalom pierwszą bramkę. "Zamalek był lepszą drużyną w drugiej części gry, ale nie potrafiliśmy zamienić wypracowanych sytuacji na gole, co skutkowało utratą drugiej bramki. Teraz zamykamy ten rozdział i skupiamy się na nadchodzącym, kluczowym spotkaniu w Afrykańskiej Lidze Mistrzów przeciwko reprezentantowi Rwandy."
Sędziowskie kurioza, które kosztowały zwycięstwo?
Gamal nie ukrywał, że skład drużyny został zmuszony do zmian przez nieprzewidziane absencje i kontuzje. "Zmiany w sposobie gry były koniecznością ze względu na brak kluczowych zawodników, chorobę Odaya Dabbagha po jego powrocie, a także kontuzję Adama Kayeda podczas rozgrzewki przed meczem", wyjaśniał. Jednak to nie brak zawodników był głównym tematem jego wypowiedzi.
Przynajmniej dwa karne należały się Zamalek w dzisiejszym meczu. Nigdy nie wypowiadałem się na temat sędziowania, ale to, co się wydarzyło, było dziwne i mam nadzieję, że wszyscy przyjrzą się dwóm incydentom– powiedział stanowczo, sugerując, że arbiter popełnił błędy, które bezpośrednio wpłynęły na przebieg gry.
Wynik nie odzwierciedlał walki?
Szkoleniowiec przyznał, że utrata dwóch bramek była wynikiem prostych błędów popełnionych przez jego podopiecznych, nad którymi drużyna będzie pracować. Wskazał również na strategię wyjściowego składu, tłumacząc wybór Ahmeda Sherifa jego szybkością, która generowała zagrożenie w pierwszej połowie. Kiedy jeden z dziennikarzy zasugerował, że porażka była "surowa", Gamal zareagował z wyraźnym sprzeciwem.
Nie mów, że wynik był surowy. Mecz był wyrównany, 50 na 50, a wynik nie jest miażdżący– stwierdził. Na koniec, trener złożył szczere przeprosiny fanom Zamalek, wyrażając ubolewanie, że nie udało mu się sprawić im radości zwycięstwem nad Al Ahly. Mecz był wyrównany, 50 na 50, a wynik nie jest miażdżący.


