Sensacyjne potknięcie mistrzyń! Czy wyścig o tytuł w WSL nabrał nowego wymiaru po szokującej porażce Manchesteru City z Brighton? Alex Greenwood i Rebecca Knaak wyglądały na kompletnie zagubione, podczas gdy faworytki doznały druzgocącej klęski, która może zmienić oblicze ligi na finiszu sezonu.
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia ze strony The Citizens. Piłkarki City od początku dominowały w okolicach pola karnego Brighton, co przyniosło efekt już w piątej minucie. Kerolin, po sprytnym rozegraniu, oddała strzał zza szesnastki, który po rykoszecie wpadł do siatki. Chwilę później Khadija Shaw miała idealną okazję, by podwyższyć prowadzenie, ale jej próba zatrzymała się na słupku. Na drugim końcu boiska Maya Yamashita popisała się świetną interwencją, broniąc strzał Fran Kirby z bliskiej odległości.
Po szalonym początku gra nieco się uspokoiła. Kerolin miała kolejną znakomitą szansę, by podwyższyć na 2-0 tuż przed przerwą, po podaniu od Shaw, ale tym razem górą była bramkarka Brighton, Chiamaka Nnadozie. Niewykorzystane okazje zemściły się jednak szybko. W doliczonym czasie pierwszej połowy Madison Haley, amerykańska napastniczka Brighton, doprowadziła do wyrównania, umieszczając piłkę w dolnym rogu bramki.
Odwrócenie losów spotkania nastąpiło wcześnie po przerwie. Kiko Seike zdołała przedrzeć się za plecy Alex Greenwood po lewej stronie boiska i precyzyjnym strzałem pokonała Yamashitę przy bliższym słupku. Bramkarka City szybko wyszła z bramki, by powstrzymać Haley, ale nic nie mogła zrobić w środku drugiej połowy. Po kolejnej udanej interwencji po strzale Haley, napastniczka Brighton najwyżej wyskoczyła do dośrodkowania i głową skierowała piłkę do bramki, kompletując tym samym hat-tricka i dając swojej drużynie prowadzenie.
Manchester City rzucił wszystkie siły do odrabiania strat. Shaw zdołała zdobyć honorowego gola, pokonując Nnadozie strzałem po ziemi, ale ostatecznie to gospodynie okazały się lepsze. Porażka ta sprawia, że The Citizens mają teraz dziewięć punktów przewagi nad drugą Chelsea, która ma jeden mecz rozegrany mniej. Jeszcze bardziej niepokojące dla City jest jednak jedenaście punktów przewagi nad trzecim w tabeli Arsenalem, który ma do rozegrania trzy dodatkowe mecze w ostatnim miesiącu kampanii. Czy to sygnał, że dominacja mistrzyń Anglii dobiega końca?
Alex Greenwood i Rebecca Knaak – Piłkarki, które ucierpiały najbardziej
W tym spotkaniu szczególnie rzucały się w oczy problemy defensywy Manchesteru City. Alex Greenwood, kapitan zespołu, wyglądała na absolutnie zagubioną. Dwukrotnie była kompletnie spóźniona w kryciu, co przełożyło się na stracone bramki w drugiej połowie. Jej gra obronna była fatalna, a do tego wyglądała na zestresowaną przy posiadaniu piłki. Podobnie Rebecca Knaak, choć na początku meczu stanowiła pewne zagrożenie na prawej stronie, szybko straciła impet. Jej dośrodkowania z rzutów wolnych były nieskuteczne, a w obronie często była wyciągana z pozycji, co otwierało przestrzeń dla Haley i Kirby. Brakowało jej tempa, by wrócić na pozycję, przez co była przeraźliwie odsłonięta przy drugiej bramce dla Brighton.
Oceny indywidualne – Kto zawiódł, a kto próbował?
Maya Yamashita:
Wykonała kilka dobrych parad, ratując zespół przed stratą goli z rąk Kirby i Haley (dwukrotnie). Będzie jednak zawiedziona tym, jak dała się pokonać przy bliższym słupku po mocnym strzale Seike.
Khadija Shaw:
Dobrze wywalczyła piłkę i zdobyła bramkę otwierającą wynik. Zmarnowała jednak doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia tuż przed przerwą i po zmianie pozycji na bardziej centralną, miała ograniczony wpływ na grę. Zbyt często była zasłaniana, zanim została zmieniona w drugiej połowie.
Filippa Angeldahl:
Pokazała kilka ciekawych zagrań w okolicach pola karnego Brighton, ale nie potrafiła przejąć kontroli nad grą w środku pola.
Laura Coombs:
Wykonywała kilka dobrych, prostopadłych podań, ale wyglądała coraz bardziej zmęczona, zaczynając gubić piłkę w drugiej połowie.
Alanna Kennedy:
Najbardziej pewna w obronie Manchesteru City, przez większość czasu emanowała spokojem. Dała się jednak oszukać znakomitym przyjęciem piłki przez Kirby, które umożliwiło wyrównanie Haley.
Chloe Casparij:
Stwarzała zagrożenie swoją umiejętnością dryblingu, ale brakowało jej skuteczności pod bramką przeciwniczek.
Jess Park:
Potrafiła dobrze połączyć grę i zawsze stanowiła zagrożenie, gdy biegła za linię obrony, ale jej zazwyczaj niezawodna umiejętność zdobywania bramek była nieobecna, aż do momentu, gdy w końcu strzeliła gola pod koniec meczu.
Jylian Nogueira:
Czasami Brighton nie potrafiło sobie poradzić z jej tempem, a ona posłała kilka znakomitych prostopadłych podań do Shaw, które nie zostały wykorzystane. Mogła też bardziej pomóc w obronie Greenwood.
Jessie Fleming:
Pokazała kilka przebłysków jakości po wejściu na boisko w miejsce Kerolin przed godziną gry, ale nie potrafiła zainspirować zespołu do odrobienia strat.
Deyna Castellanos:
Dostała dwadzieścia minut gry po powrocie na boisko od lutego.


