Wielki zawód w Monachium, czyli jak jeden gwizdek zniszczył marzenia o historycznym triumfie. Czy sędzia Slavko Vincic rzeczywiście odebrał Realowi Madryt szansę na kolejny puchar, kierując się nieświadomością, a może czymś gorszym? Teoria Alvaro Arbeloi rzuca nowe światło na to, co działo się na murawie, i budzi skrajne emocje.
Jak jeden błąd zepsuł całe spotkanie?
Napięty, pełen zwrotów akcji rewanżowy mecz na Allianz Arena zakończył się dla Realu Madryt bolesną porażką 4:3, która przekreśliła szanse na zdobycie szesnastego europejskiego trofeum. Chociaż Earlier Guler błysnął formą, a Kylian Mbappe wpisał się na listę strzelców, losy awansu przechyliły się w dramatycznych okolicznościach. Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Eduardo Camavinga, który wszedł z ławki rezerwowych, otrzymał drugą żółtą kartkę za rzekome marnowanie czasu. Ta decyzja otworzyła drzwi do półfinału dla Bayernu, który wykorzystał osłabienie przeciwnika i dzięki bramkom Luisa Diaza i Michaela Olise przypieczętował swój awans.
Oskarżenia o sędziowską nieświadomość
Madrycki szkoleniowiec nie owijał w bawełnę, oceniając decyzję arbitra. Sugerował, że Vincicowi zabrakło podstawowej wiedzy o tym, którzy zawodnicy już byli napomniani. Twierdził, że sędzia sięgnął po drugą żółtą kartkę dopiero po sugestii graczy gospodarzy, co w praktyce zakończyło rywalizację w kluczowych momentach. Arbeloa, wyrażając swoje oburzenie i gniew, wyznał:
Nikt nie rozumie, jak zawodnik może zostać wyrzucony z boiska za takie zagranie... uczucie jest takie, jakby spotkała nas niesprawiedliwość i gniew. Myślę, że sędzia pokazał mu kartkę, bo nie zorientował się, że już miał żółtą... ponieważ gracze Bayernu musieli podejść i mu powiedzieć, że to jego druga, ale szczerze mówiąc, to nawet nie jest zagranie zasługujące na żółtą kartkę. Albo sędzia nigdy nie grał w piłkę... albo nie wiem, ale myślę, że jest jeszcze gorzej, że nie wiedział, że zawodnik już był na kartce.
Poza kontrowersjami na boisku, eliminacja pozostawiła głębokie emocjonalne blizny w drużynie, która miała wysokie aspiracje. Arbeloa musiał się zmierzyć z pytaniami o swoją przyszłość w klubie, jednak zachował typową dla siebie postawę. Mówiąc o morale swoich podopiecznych i swojej sytuacji zawodowej, Hiszpan dodał:
Szatan jest głęboko zraniony... gratuluję Bayernowi świetnego meczu, ale wolelibyśmy, żeby pokonali nas w inny sposób. Cała praca i wysiłek poszły na marne przez decyzję, którą podjął sędzia. Wcale mnie to nie martwi i doskonale zrozumiem wszelkie decyzje, jakie podejmie klub; jestem człowiekiem klubu.
Real Madryt musi teraz skupić się na La Liga, gdzie w najbliższy wtorek zmierzy się z Deportivo Alaves. Po tej porażce w Monachium, strata do liderującego Barcelony wynosi dziewięć punktów, a do końca sezonu pozostało tylko siedem kolejek. Dodatkowo, Arda Guler również może stanąć w obliczu europejskiej kary po tym, jak został wyrzucony z boiska za konfrontację z sędzią po meczu. Podczas gdy Bayern walczy o potrójną koronę z Harrym Kane'em bijącym kolejne rekordy, drużyna Arbeloi stoi przed ogromnym wyzwaniem, aby podnieść się po tej, jak się wydaje, głęboko odczuwanej "niesprawiedliwości".
Guler otrzymał czerwoną kartkę za konfrontację z arbitrem po zakończeniu spotkania.


