Wszystkie aktualności

Szwajcaria w ćwierćfinale! Vargas bohaterem, Argentyna czeka!

8 lipca 2026 04:00 2 godz. temu

Mecz pełen dramaturgii! Szwajcaria po rzutach karnych pokonuje Kolumbię. Kluczowa bramka Rubena Vargasa otwiera drogę do starcia z Argentyną.

Nuda, która przerodziła się w szaleństwo! Czy ktoś spodziewał się takiego obrotu spraw? Mecz, który śmiało można nazwać anty-futbolowym, dostarczył emocji, których nikt się nie spodziewał, a ostatecznie to Szwajcaria wyszła z niego obronną ręką, zapewniając sobie awans do ćwierćfinału Mistrzostw Świata. To był ten rodzaj spotkania, które każe zastanowić się nad sensem istnienia futbolu, a potem nagle eksploduje nieoczekiwanymi zwrotami akcji.

Zamiast gry – męczarnie w pierwszej połowie

Pierwsze 45 minut to była prawdziwa pustynia emocji. Obie drużyny, jakby na przekór kibicom, ledwo co dotykały piłki w polu karnym przeciwnika, zarządzając zaledwie dziewięcioma łącznymi kontaktami. Można było odnieść wrażenie, że oglądamy trening, a nie starcie na najwyższym światowym poziomie. Druga połowa okazała się być jeszcze bardziej frustrująca. Żadna ze stron nie wykazywała cienia zdolności do zdobycia bramki. Bolesny brak jakości w ostatniej tercji boiska doskonale podsumował Luis Suarez, którego fatalne niecelne uderzenie, przy próbie zrzucenia winy na nierówność boiska, było najlepszym dowodem na to, że po prostu źle trafił w piłkę.

Dogrywka z dreszczykiem, ale bez fajerwerków

Coś drgnęło dopiero w dogrywce, gdy na placu gry pojawili się zmiennicy, zaczynając wywierać swoje piętno. Jhon Lucumi trafił w poprzeczkę po idealnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego od Juana Quintero, który wszedł na boisko za nieskutecznego Jamesa Rodrigueza. Chwilę później Zeki Amdouni zmusił Camilo Vargasa do interwencji tuż po wejściu na murawę. Kolejny rezerwowy, Jaminton Campaz, miał w doliczonym czasie gry idealną okazję, by zapewnić Kolumbii zwycięstwo. Niestety, z zaledwie pięciu minut do końca, posłał piłkę wysoko nad poprzeczką z odległości ośmiu jardów, po tym, jak Szwajcarzy fatalnie wybili piłkę z własnego pola karnego. Ten niewykorzystany moment okazał się niezwykle kosztowny, ponieważ Szwajcarzy minimalnie wygrali w rzutach karnych, zapewniając sobie starcie w ćwierćfinale z Argentyną.

W meczu pozbawionym naprawdę wybitnych indywidualności, wybieramy Rubena Vargasa jako naszego MVP. Dlaczego? Ponieważ z powodu kontuzji nikt nie spodziewał się jego udziału w tym spotkaniu. Nie tylko Vargas wszedł na boisko w 92. minucie, ale także wniósł decydujący wkład, pewnie wykonując rzut karny, który zapewnił Szwajcarii awans do najlepszej ósemki turnieju po raz pierwszy od czasu, gdy sami byli gospodarzami Mistrzostw Świata w 1954 roku.

Trudno nie współczuć Luisowi Diazowi. Skrzydłowy Bayernu Monachium przybył do Ameryki Północnej jako realny kandydat do Złotej Piłki i odegrał swoją rolę w dotarciu Kolumbii do 1/8 finału. Jednak nigdy tak naprawdę nie zobaczyliśmy najlepszej wersji Diaza na tym mundialu. Sporadycznie zagrażał bramce rywali w Vancouver i pewnie wykorzystał swój rzut karny w serii jedenastek, ale można było w pełni zrozumieć, dlaczego po eliminacji Kolumbii wpadł w szloch. To był dokładnie taki mecz, w którym Diaz powinien zdecydować o zwycięstwie swojej drużyny, a on po prostu nie dostarczył, gdy jego kraj potrzebował go najbardziej.

Źródło: goal.com

Zobacz również