Przez blisko godzinę wydawało się, że reprezentacja USA w piłce nożnej mężczyzn jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z silną Belgią. Optymizm sięgał zenitu, a Weston McKennie zdobył bramkę, która podsyciła nadzieje na dobry wynik. Niestety, to, co zaczęło się obiecująco, zakończyło się spektakularnym załamaniem, które z pewnością da Mauricio Pochettino i jego podopiecznym sporo materiału do analizy przed nadchodzącymi, wymagającymi spotkaniami.
Od nadziei do pięciu bramek w siatce
Mecz zakończył się wynikiem 5:2 dla Belgii i było to zasłużone zwycięstwo. Po tym, jak Belgowie zdobyli bramkę kontaktową tuż przed przerwą, strzałem z dystansu Zeno Debasta, w drugiej połowie nastąpił prawdziwy szturm na bramkę USA. Wydawało się, że Amerykanie potrafili znaleźć sposób na stracenie gola na każdy możliwy sposób: zgubieni kryci, rzut karny, zaskakujące podkręcone strzały w dalszy róg. Bramki padały jak na zawołanie, ale po belgijskiej stronie boiska. Dodi Lukebakio dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, najpierw w 68. minucie, a potem w 82. minucie, dokładając wisienkę na torcie. Amadou Onana i Charles De Ketelaere również dołożyli swoje, przy czym pierwszy popisał się potężnym strzałem z dystansu po wolnym, a drugi pewnie wykorzystał rzut karny sześć minut później. Te dwa trafienia były kwintesencją upadku USMNT, a gole Lukebakio przemieniły wstydliwą porażkę w coś na kształt upokorzenia.
Na szczęście dla amerykańskiej drużyny, Patrick Agyemang pojawił się na boisku, aby zakończyć dzień czymś, co przypominało pozytywny akcent, strzelając bramkę w końcówce i nieco poprawiając niekorzystny wynik. Nie ma jednak co owijać w bawełnę, był to ciężki dzień w pracy dla USMNT, który przywołał pewne obawy, które definiowały duże fragmenty 2025 roku.
Ocena poszczególnych zawodników USMNT na Mercedes-Benz Stadium wygląda następująco:
Bramkarz: Nie można go winić za pierwszą bramkę dla Belgii, podobnie jak za większość pozostałych. Kilka dobrych interwencji w międzyczasie, ale każdy mecz, w którym tracisz pięć bramek, nie jest dobrym dniem.
Powrót tego zawodnika do zespołu zrobił ogromną różnicę. Oddał strzał na początku meczu, a potem zanotował asystę przy bramce otwierającej wynik. Łatwo zauważyć, jak lepsza jest ta drużyna z nim na boisku.
Niefortunny wybór przy zagraniu ręką. Nie został tak bardzo "spalony" w kontrataku, jak można było się obawiać, biorąc pod uwagę obawy związane z jego osobą, ale zdecydowanie mógł lepiej spisać się w pozostałych aspektach gry.
W kilku sytuacjach pokazał zbyt wiele przestrzeni Doku, chociaż wielu zawodników mogło lepiej zachować się w tej sekwencji. Poza tym był stosunkowo poprawny.
Został włożony w prawdziwy wir przez Doku kilka razy, ale to przytrafia się większości bocznych obrońców, nie mówiąc już o skrzydłowym przekwalifikowanym na tę pozycję. W tej strefie był widoczny kompromis, ponieważ Pochettino chciał jego ofensywnego zaangażowania pomimo obaw defensywnych. Przeciwko komukolwiek innemu niż Doku, mogło to zadziałać lepiej.
Znacznie lepsza postawa pomocnika Atletico Madryt. Nie uciszy krytyków, ale z pewnością ich nieco przyciszy po kilku dobrych momentach, zwłaszcza w kontekście belgijskich kontrataków.
Dość solidny i dobrze radził sobie z gaszeniem pożarów. Nie jest to występ, który porwie świat, ale taki, który dostarczył nieco więcej dowodów na to, że może rywalizować na wysokim poziomie jako defensywny pomocnik.
Można było dostrzec panikę na jego twarzy, gdy próbował zamknąć drugą bramkę dla Belgii. Dobrze współpracował i miał kilka dobrych momentów w ofensywie, ale nie był wystarczająco dynamiczny.
Cały pierwszy połowę pukał do drzwi, zanim w końcu zdobył bramkę otwierającą wynik. Można śmiało powiedzieć, że dobra forma przeniosła się przez Atlantyk.
Miał kilka dobrych momentów z piłką, ale absolutnie zerowy pożytek. Będzie sfrustrowany, że nie przetestował bramkarza bardziej.
Dobrze biegał po kanałach, ale niewiele widział piłki. W rezultacie był dość nieefektywny jako faktyczny napastnik.
Miał jedną sekwencję, w której wrócił do obrony i wygrał piłkę. Jednak zdecydowanie nie tak dobry jak Cardoso.
Nie wyglądał na zagubionego, ale też nie zrobił nic, aby powstrzymać lawinę.
Wszedł na boisko i natychmiast został "ugotowany" przez Lukebakio. Postawiony w trudnej sytuacji, ale i tak był to trudny moment.
Ostatnia bramka dla Belgii odbiła się od niego. Wywalczył kilka fauli, ale nie zrobił nic spektakularnego.
Kilka razy miał piłkę, ale nie był tak groźny, jak jesienią.
Miał jedną dobrą okazję przed swoim wielkim momentem i dobrze wykorzystał swoją bramkę. Nie była to długa gra, ale z pewnością była to deklaracja.
Zasługuje na uznanie za asystę przy bramce Agyemanga. Bardzo dobrze naciskał, aby odzyskać piłkę i otworzyć tę sekwencję.
Trudno oceniać trenera wyłącznie na podstawie tego meczu, ponieważ takie spotkania mierzy się inaczej. Czy wyciągnął wnioski? Oczywiście. Czy wolałby więcej pozytywów? Bez wątpienia. Prawdziwym testem będzie jego reakcja przeciwko Portugalii.
Belgia zdobyła pięć bramek przeciwko USA, co pokazuje ich siłę ofensywną.


