Patrick Vieira, niegdyś serce defensywy Arsenalu i ikona francuskiej piłki, ujawnił coś, co może zaskoczyć wielu fanów „Kanonierów”. Jego dziewięcioletnia przygoda w Londynie obfitowała w sukcesy, w tym trzy tytuły mistrza Anglii, ale to właśnie wtedy pojawiła się propozycja, która do dziś spędza mu sen z powiek. Mowa o Realu Madryt, klubie-marzeniu, który w erze „Galacticos” kusił największe gwiazdy futbolu.
Żal za białym trykotem
Vieira, dziś uznawany za jednego z najlepszych defensywnych pomocników swojego pokolenia, nie ukrywa, że brak przeprowadzki do stolicy Hiszpanii jest jego jedynym, wielkim żalem.
Żałuję tylko jednej rzeczy. Tego, że nie poszedłem do Realu Madryt– wyznał szczerze w rozmowie z La Gazzetta dello Sport. Jak się okazuje, „Królewscy” zabiegali o jego względy przez cztery lata z rzędu.
Ostatniego roku powiedziałem tak, wszystkie ustalenia były dogadane, ale potem jeszcze raz się zastanowiłem. Zbyt bardzo kochałem Arsenal– tłumaczy swoją decyzję były reprezentant Francji. Florentino Pérez, ówczesny prezydent Realu, bardzo chciał wzmocnić swój gwiazdorski skład o Vieirę. Dowodem na to, jak blisko było tego transferu, jest anegdota z późniejszych lat. Kiedy Vieira odwiedził Madryt jako ambasador Manchesteru City, Pérez wręczył mu wycinek z „Marki” o planowanym transferze, mówiąc:
Byłeś jedynym zawodnikiem, który odmówił Realowi Madryt. To podkreśla, jak rzadko zdarzało się wtedy odrzucać propozycję gry w tak prestiżowym klubie.
Mourinho i lekcja pokory
Patrick Vieira nie tylko wspomina przeszłość, ale także dzieli się spostrzeżeniami na temat współczesnego futbolu i legendarnych trenerów. Wypowiedział się na temat potencjalnego powrotu José Mourinho do Realu Madryt, twierdząc, że Portugalczyk mógłby być odpowiednim człowiekiem do zarządzania skomplikowanymi charakterami na Santiago Bernabéu.
Może być właściwym człowiekiem; wie, jak radzić sobie z mistrzami– ocenił Vieira. Sam miał okazję doświadczyć metody Mourinho na własnej skórze. W marcu 2009 roku, podczas meczu Manchester United – Inter, Vieira grał pod wodzą Mourinho. Po kontuzji miał wystąpić przez 60 minut, ale po zaledwie czterech minutach popełnił błąd, który doprowadził do bramki dla rywali. Na przerwę został zmieniony. Następnego dnia, konfrontując się z trenerem, usłyszał:
Nie grałeś dobrze; muszę robić to, co najlepsze dla drużyny. Vieira przyznaje, że dziś, jako trener, rozumie jego decyzję.
Włochy kuszą, a Rice inspiruje
Obecnie Patrick Vieira szuka swojego miejsca w świecie trenerskim i wyraża silne pragnienie powrotu do Serie A, czując tam „niedokończone sprawy”. Nie zapomina jednak o swoim byłym klubie. Z uznaniem wypowiada się o Declanie Rice'u, obecnej gwieździe Arsenalu, dostrzegając w jego stylu gry podobieństwo do własnego podejścia do roli pomocnika.
Kiedy wygraliśmy, 22 lata temu, nigdy nie myślałem, że będę musiał tak długo czekać. I powiem ci, Declan Rice jest jak ja: gra dla drużyny, nie dla siebie– zauważył francuski pomocnik. Patrząc na nadchodzący finał Ligi Mistrzów, Vieira przewiduje emocjonujące widowisko, choć zmienił swoje zdanie co do wyniku.
Myślę, że będą bramki, ale nie 1-0. Jeśli PSG zagrają tak otwarcie, jak przeciwko Bayernowi, zaryzykują. I zmieniłem zdanie: teraz będę kibicować Arsenalowi.


