W starciu Brazylii z Marokiem, fani spodziewali się festiwalu ofensywnej gry, a otrzymali zaskakująco ospały spektakl, w którym indywidualne błyski musiały ratować sytuację. Młoda gwiazda Vinicius Jr pokazała swoje nieprzeciętne umiejętności, ale defensywna nieporadność i senna postawa doświadczonego Casemiro rzuciły cień na występ Selecao, stawiając pytanie o dalsze losy zespołu pod wodzą Carlo Ancelottiego.
Maroko zaskakuje, Brazylia budzi się z letargu
Od pierwszych minut spotkania Brazylia miała problem ze znalezieniem swojego rytmu. Maroko, grające z polotem i determinacją, szybko wykorzystało chwilowe rozluźnienie w szeregach rywala. Bramka dla Lwów Atlasu była dziełem sztuki taktycznej i wykonawczej. Brahim Diaz, który przez cały mecz prezentował się znakomicie, zagrał prostopadłą piłkę między środkowych obrońców Brazylii. Ismael Saibari, snajper PSV z 15 bramkami na koncie w tym sezonie, popędził na złamanie karku i z zimną krwią przerzucił piłkę nad bezradnym Alissonem.
Niespodziewanie jednak, Brazylia odpowiedziała w swoim stylu. Vinicius Jr, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, pokazał, dlaczego jest jednym z najbardziej elektryzujących zawodników na świecie. Maroko dało mu odrobinę zbyt wiele swobody, a skrzydłowy Realu Madryt, z charakterystycznym dla siebie zwodem, ściął do środka na swoją mocniejszą, prawą nogę i posłał piłkę pod poprzeczkę, ożywiając tym samym zaskakująco senny stadion.
Druga połowa – obietnice bez pokrycia
Druga część gry zapowiadała się obiecująco, chociaż ostatecznie dostarczyła znacznie mniej wrażeń, niż można było oczekiwać. Carlo Ancelotti, widząc problemy swojego zespołu, zdecydował się na zmianę. Z boiska zszedł wyraźnie przytłoczony Casemiro, a jego miejsce zajął Matheus Cunha, mający wnieść nową jakość do ofensywy. Jednak Manchester United nie dostarczył oczekiwanej iskry. Nawet mimo dalszych prób Viniciusa Jr, który wciąż potrafił być groźny, drugiego gola dla Brazylii nie udało się zdobyć. Maroko z kolei, zadowolone z remisu, skupiło się na defensywie. Obie drużyny, zdając się na siebie wzajemnie, zdawały się akceptować podział punktów, patrząc na potencjalnie słabszych rywali w kolejnych fazach turnieju.
Ocena poszczególnych zawodników Brazylii, według GOAL, na stadionie w Nowym Jorku/New Jersey:
* Alisson Becker (bramkarz): Kilka dobrych interwencji. Przy bramce nie miał szans. * Danilo (obrońca): Koszmarna pierwsza połowa. Całe skrzydło oddane rywalowi. * Marquinhos (obrońca): Poza pozycją przy bramce dla Maroka, poza tym nieco niepewny. * Gabriel Magalhães (obrońca): Równie współwinny pierwszej bramki dla Maroka, ale potem odbudował się w miarę dobrze. * Alex Telles (obrońca): Słaby występ. Wyglądał na zmęczonego i bez pomysłu. * Casemiro (pomocnik): Prawdziwy koszmar w środku pola. Nie nadążał za tempem gry, dostał żółtą kartkę przed przerwą i został zmieniony w przerwie. * Bruno Guimarães (pomocnik): Lepszy z dwójki pomocników. Asystował przy bramce Vini'ego i pokrywał więcej przestrzeni. * Vinicius Jr (skrzydłowy): Przez długie fragmenty pierwszej połowy był praktycznie nieobecny, ale potem wykreował kilka okazji i zmusił bramkarza do imponującej interwencji. Zakończył mecz z największą liczbą defensywnych działań spośród wszystkich graczy Brazylii. * Antony (skrzydłowy): W pierwszej połowie grał nieco chaotycznie, ale w drugiej stworzył kilka sytuacji. Solidny występ, choć mógł dać więcej. * Richarlison (napastnik): W pewnych momentach dobrze utrzymywał piłkę. Oddał strzał na bramkę, ale poza tym był rzadko zaangażowany. * Rodrygo (skrzydłowy): Zdobył bramkę z pierwszej okazji i od tego momentu wyglądał groźnie. Miał pecha, że nie zdobył jednej lub dwóch bramek więcej.
Rezerwowi:
* Éder Militão (obrońca): Solidny występ na boku obrony, pomimo swojego wieku. * Joelinton (pomocnik): Wykonywał dużo "brudnej roboty" i pokrywał przestrzenie, ale mało widoczny z piłką przy nodze. * Matheus Cunha (napastnik): Wniósł dodatkową energię, ale niewiele jakości ofensywnej. * Gabriel Jesus (napastnik): Zaledwie 14 kontaktów z piłką w 30 dość przeciętnych minutach. * Pedro (napastnik): Nie miał czasu, by zrobić wrażenie.
Debiut trenerski w Pucharze Świata był mieszany. Maroko nie jest złym zespołem, ale Brazylia z pewnością powinna zrobić więcej.