Wyścig po bramkostrzelnego napastnika nabiera rumieńców, a Besiktas właśnie rzucił rękawicę! Prezydent tureckiego giganta, Serdal Adali, otwarcie przyznał, że klub ma na oku byłego zawodnika Juventusu, Dušana Vlahovicia. To informacja, która z pewnością rozgrzeje emocje fanów na całym świecie, a zwłaszcza tych na Old Trafford.
Besiktas gra głośno o Vlahovicia. Co na to Manchester United?
Serdal Adali, w rozmowie z tureckim portalem Fanatik, nie owijał w bawełnę. Potwierdził, że Vlahović jest jednym z głównych celów transferowych dla klubu z Süper Lig. "Pracujemy nad tym, Dusanem Vlahoviciem, dyskutujemy na ten temat," powiedział Adali, podkreślając metodyczne podejście klubu do wzmacniania składu. Wyjaśnił również, że pewne transfery, jak np. Brahim Diaz, nie są obecnie w ich planach. To odważne stwierdzenie, które stawia Besiktas w roli poważnego gracza na rynku transferowym.
Tymczasem Manchester United nadal jest mocno łączony z serbskim napastnikiem, widząc w nim potencjalne rozwiązanie swoich problemów w ataku. Czerwone Diabły borykają się z niepewną formą Joshuy Zirkzee, który od momentu dołączenia do klubu, ma problemy z regularnym graniem. Spekuluje się, że Holender może opuścić klub zaledwie rok po przyjściu, a Juventus jawi się jako najbardziej prawdopodobny kierunek jego powrotu do Włoch. Jeśli Zirkzee faktycznie odejdzie, United staną przed pilną potrzebą uzupełnienia luki w linii ataku. Vlahović wydaje się być idealnym kandydatem dla angielskiego potentata, choć oficjalne zainteresowanie wciąż nie zostało sformalizowane, czekając na rozwój sytuacji z Zirkzee.
Mohamed Salah, czyli lekcja pokory dla wielkich klubów
Adali, broniąc reputacji Besiktas na rynku transferowym, stanowczo odrzucił sugestie, że sprowadzenie Mohameda Salaha przez rywala, Trabzonspor, było porażką klubu z Stambułu. Prezydent podkreślił, że każda decyzja zarządu jest przemyślana, a Besiktas pozostaje miejscem, od którego gracze nie odchodzą łatwo. "W tamtym czasie nie słyszałem, co krzyczeli fani. To nie było w naszych planach ani w naszym programie," wyjaśnił Adali. "Potrzebowaliśmy czasu, aby dostosować plan. Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, pewne rzeczy staną się znacznie jaśniejsze. Wtedy ludzie bardzo dobrze zrozumieją, dlaczego ten transfer nie doszedł do skutku. Mówimy o zawodniku, którego nie podpisaliśmy, a nie o takim, którego nie udało nam się zdobyć," dodał. "Życzę mu wszystkiego najlepszego. To nieprawda, że nastąpił dramatyczny zwrot wydarzeń lub że nie mogliśmy go zdobyć. Nie ma nic z tego. Odkąd jestem na czele, nikt nie zdołał odebrać zawodnika Besiktas."
Poza potencjalnym przybyciem Vlahovicia, Besiktas już zdążył aktywnie działać, sprowadzając do Stambułu talenty z Premier League. Leandro Trossard z Arsenalu był jak dotąd największym nabytkiem lata. Pomimo niewielkich opóźnień administracyjnych związanych z jego rejestracją, Adali szybko uspokoił kibiców, zapewniając, że wszechstronny napastnik będzie dostępny do gry w najbliższym czasie, co stanowi ogromne wzmocnienie ofensywnych opcji zespołu. Odnosząc się do obaw dotyczących papierkowej roboty Trossarda, Adali potwierdził: "Będzie na boisku w drugim meczu. Niech nikt się nie zniechęca."


