Ostatni weekend na europejskich boiskach to prawdziwy rollercoaster emocji, a dla amerykańskich piłkarzy grających na Starym Kontynencie był to czas pełen zwrotów akcji, sukcesów i pewnych wyzwań. Od niespodziewanych porażek gigantów takich jak Liverpool czy Manchester United, po powrót futbolu na najwyższym poziomie – działo się naprawdę wiele. Szczególnie interesująco zaprezentowali się nasi rodacy poza granicami kraju.
Weah jako nowy lider Marsylii. Czy to jego czas?
Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy Folarin Balogun chce opuścić Monako, fani reprezentacji USA dostali jasną odpowiedź. Striker, o którego zabiegały liczne kluby, został pominięty w kadrze meczowej na wygraną 1:0 z Le Havre. Z kolei Gio Reyna zadebiutował w barwach Strasburga, który niestety poniósł wysoką porażkę z Marsylią, której barw bronił Tim Weah. Czy Yunus Musah, po latach niepewności w AC Milan, wreszcie znalazł stabilizację pod wodzą Rubena Amorima? To tylko niektóre z pytań, które nasuwają się po ostatnich wydarzeniach.
Tim Weah, który zaliczył trudne Mistrzostwa Świata, rozpoczął sezon Ligue 1 od zwycięstwa z Marsylią. Po letnich zmaganiach, gdzie był jedną z gwiazd turnieju, ale pod wodzą Mauricio Pochettino zanotował zaledwie jeden strzał w 77 minut, pojawiły się pytania o jego przyszłość w reprezentacji. Jednak klubowa piłka często pozwala zapomnieć o międzynarodowych niepowodzeniach i błyszczeć w nowym otoczeniu. Dokładnie tak stało się w miniony weekend. Weah, mając 26 lat, pokonał niemal każdą ławkę rezerwową dla OM na pozycji prawego wahadłowego, notując trzy odzyskania piłki i dwa udane wybicia głową. Co ważniejsze, był to jego pierwszy występ od momentu, gdy został mianowany kapitanem, i nie zawiódł. W wygranym 4:0 meczu z Estrasburgiem, Weah udowodnił, dlaczego klub pokłada w nim tak duże zaufanie.
Reyna w cieniu porażki, Musah budzi nadzieję
Zupełnie inaczej potoczył się debiut Gio Reyny. Młody Amerykanin pojawił się na boisku na zaledwie 21 minut, ale nie uchronił swojej drużyny przed druzgocącą porażką. To już drugi sezon z rzędu, kiedy jego pierwszy mecz w nowym klubie kończy się wysoką przegraną. Reyna potrzebuje zespołu nastawionego na cierpliwą budowę akcji i posiadanie piłki. Jeśli znajdzie się w sytuacji, gdzie jego drużyna ciągle goni wynik, jak miało to miejsce w Gladbach, może to być kolejny sezon, w którym będzie na marginesie. Choć na dzwonki alarmowe jest jeszcze za wcześnie, to z pewnością jest to historia, którą warto śledzić w początkowej fazie sezonu.
Po burzliwym poprzednim sezonie i niekonsekwentnej formie od przybycia do Serie A, Musah może wreszcie odnaleźć stabilizację w Milanie. AC Milan rozpoczął sezon od mocnego uderzenia, pokonując Torino 2:1, a jednego z Amerykanów można podziękować. Mowa o Musahu, który rozegrał pełne 90 minut, prezentując solidną grę w ofensywie i defensywie. Nie był to może spektakularny występ, ale był skuteczny. Wprowadził trzy podania w ostatnią tercję boiska, zanotował trzy udane długie piłki i trzy kluczowe interwencje w obronie. Od sierpnia 2024 roku Musah rozegrał pełny mecz zaledwie sześć razy. Chociaż jest za wcześnie, by stwierdzić, czy Amorim będzie nadal na niego stawiał, niedzielny występ kontynuuje pozytywny trend dla 23-latka, który grał także sporo w preseason pod wodzą portugalskiego trenera. Sugeruje to, że Musah będzie miał swoją rolę w Milanie w tym sezonie. Dodatkowo, kibice reprezentacji USA mogą odetchnąć z ulgą, widząc Christiana Pulisica w kadrze meczowej na niedzielne starcie, choć nie pojawił się na boisku.
Chris Richards, mimo solidnego występu, nie zdołał zapobiec porażce Crystal Palace z Evertonem. Orły przegrały 2:0, a mimo że był to mecz otwarcia dla Toffees, który charakteryzował się dużą energią, Palace, które w poprzednim sezonie grało w europejskich pucharach, miało nadzieję na lepszy początek. Zamiast tego, ponownie pojawiają się pytania o potencjał zespołu do unikania dolnych rejonów tabeli. Richards zanotował imponujące 16 interwencji defensywnych, co było jednym z najlepszych wyników w meczu, ale nie uchronił swojej drużyny przed utratą obu bramek.
Weston McKennie i Juventus co prawda nie wysłali ostrzeżenia swoim rywalom w Serie A, ale z pewnością cieszą się z trzech punktów zdobytych w meczu z Frosinone. Jedyną bramkę spotkania zdobył stoper Bremer, a McKennie, choć nie błyszczał, przyczynił się do zwycięstwa. To wczesna faza sezonu i zarówno McKennie, jak i Juventus mają pole do poprawy, ale najważniejsze jest zwycięskie otwarcie.
Sergiño Dest i Ricardo Pepi zaprezentowali się znakomicie w wygranym przez PSV 5:1 meczu z FC Groningen. Dest strzelił bramkę, był groźny w dryblingu i zanotował cztery interwencje defensywne. Pepi z kolei wykorzystał rzut karny. Obaj zawodnicy są jednak łączony z transferami z holenderskiego klubu. Tyler Adams wszedł na boisko na ostatnie 15 minut w meczu Bournemouth z Manchesterem City, który zakończył się porażką 2:1. Middlesbrough z trio Amerykanów - Sebastianem Berhalterem, Maxem Arfstenem i Aidanem Morrisem - doznało pierwszej porażki w sezonie, przegrywając z Blackburn Rovers. Benjamin Cremaschi rozegrał zaledwie sześć minut dla Parmy w przegranym 1:0 meczu otwarcia sezonu. Brenden Aaronson grał przez 82 minuty na lewym skrzydle w imponującym zwycięstwie Leeds nad Nottingham Forest 1:0. Gianluca Busio, jako kapitan Venezii, rozegrał pełne 90 minut, ale jego drużyna przegrała 2:0 z Lecce. George Campbell kontynuuje swój cichy, ale imponujący początek sezonu, pomagając West Bromowi w zwycięstwie 3:1. Johnny Cardoso i Alex Freeman nie dostąpili zaszczytu gry w meczu Atlético Madryt z Villarreal, który zakończył się remisem 2:2.
To właśnie w takich momentach, gdy zawodnicy muszą zmierzyć się z presją i oczekiwaniami, kształtuje się prawdziwa siła charakteru.


