Wszystkie aktualności

Wilson błyszczy, ale obrona USA martwi. Hayes ma problem.

7 czerwca 2026 04:00 2 godz. temu
Wilson błyszczy, ale obrona USA martwi. Hayes ma problem.
Źródło: goal.com

Powrót Wilson to dla USA świetna wiadomość, ale niska forma obrony i niepewność wokół kontuzji Rodman stawiają pod znakiem zapytania plany na przyszłość.

Choć Sophia Wilson udowodniła, że jest w znakomitej formie, Emma Hayes musi zmierzyć się z poważnymi problemami w defensywie, po tym jak reprezentacja USA (USWNT) zanotowała nieoczekiwane załamanie przeciwko Brazylii. Czy to zapowiedź trudnych czasów dla amerykańskiej piłki nożnej kobiet?

Powrót Wilson po przerwie macierzyńskiej okazał się strzałem w dziesiątkę, przynajmniej w jej wykonaniu. Od pierwszych minut pokazywała ten swój firmowy dryg, jakość gry na małej przestrzeni i zabójczą precyzję, która uczyniła z niej jedną z najlepszych napastniczek świata, zanim zdecydowała się na przerwę. Przez cały mecz była solą w oku brazylijskiej obrony, a w drugiej połowie niemal podwoiła swój dorobek bramkowy. Jej gra to czysta poezja, która z pewnością podbudowała morale kibiców.

Wilson: Gwiazda na ratunek, ale czy to wystarczy?

Niestety, poza Wilson, reszta amerykańskiej drużyny prezentowała się poniżej oczekiwań, niemal od pierwszego gwizdka. Miał to być przecież przedsmak tego, co może nas czekać na Mistrzostwach Świata Kobiet w 2027 roku, a tymczasem Brazylia szybko odpowiedziała na gorącym terenie Neo Química Arena. Taina Maranhão wyrównała stan meczu w jedenastej minucie, trafiając głową w dalszy słupek po tym, jak amerykańska defensywa nie potrafiła skutecznie poradzić sobie z zagrożeniem. Niedługo potem Zaneratto podwyższyła na 2-1, wykorzystując podanie od Dudinhy i precyzyjnie lobując bramkarkę Mandy McGlynn. Hayes, która miała wprowadzić nową jakość, zamiast tego zobaczyła zespół grający poniżej swoich możliwości. Drużyna USA znalazła się na deskach już do przerwy, mimo że wcześniej, po raz pierwszy od 2002 roku, zdołała wyjść na prowadzenie. Żadnej ze stron nie udało się już strzelić bramki w drugiej połowie, a Amerykanki miały ogromne problemy z przebiciem się przez zdeterminowaną brazylijską obronę. Mallory Swanson, po raz pierwszy od powrotu z urlopu rodzicielskiego, była w składzie USWNT, podobnie jak legendarna Marta w barwach Brazylii, ale obie panie pozostały na ławkach rezerwowych. Porażka ta przedłużyła serię meczów bez zwycięstwa reprezentacji USA w Brazylii do czterech spotkań, licząc od 1997 roku, i była drugą z rzędu przegraną z Brazylijkami.

Problemy w defensywie i niepewność wokół Rodman

Mimo wyniku, kibice reprezentacji USA mogą być optymistycznie nastawieni do tego, co pokazali w Portland. Jeśli Swanson zdoła pójść w ślady Wilson i wrócić do swojej najlepszej formy, USWNT wciąż będzie mogło czuć się pewnie co do swoich szans na stanie się jedną z sił napędowych Mistrzostw Świata Kobiet w 2027 roku. Jednakże, pojawiają się też poważne wątpliwości. Trinity Rodman, mimo że zeszła z boiska z powodu kontuzji pod koniec spotkania, miała problemy z wywarciem swojego zwykłego wpływu na grę. Gwiazda Washington Spirit była niemal niewidoczna przez 88 minut, a w dniu, w którym USWNT przewyższało Brazylię pod względem liczby strzałów i posiadania piłki, atak drużyny nigdy nie przekształcił tej kontroli w wystarczające zagrożenie. Rodman była częścią tej frustracji, nie była w stanie konsekwentnie tworzyć okazji dla siebie ani dla innych. Co ważniejsze jednak, jest jej status w przyszłości. Pozostaje mieć nadzieję, że kontuzja jest niewielka i nie wyeliminuje jej z drugiego meczu przeciwko Brazylii, który odbędzie się za trzy dni. Sytuacja obronna USA, która zawiodła w kluczowych momentach, wymaga natychmiastowej analizy i poprawy, aby marzenia o dominacji w 2027 roku nie okazały się płonne. Brazylijki pokazały, że potrafią wykorzystać słabości rywalek, a USA musi pilnie znaleźć antidotum na takie sytuacje.

Źródło: goal.com

Zobacz również