Niesamowity weekend dla amerykańskich piłkarzy za granicą! Haji Wright świętuje awans do Premier League, a Folarin Balogun pisze własną historię w Ligue 1, dołączając do grona tych, którzy na stałe zapisują się w annałach europejskiej piłki.
Wright – z łowcy do snajpera w drodze na szczyt
Haji Wright nie zawsze błyszczał przez cały sezon. Nie była to kampania zdominowana przez jego indywidualne akcje, dryblingi i nieustanne nękanie obrońców. Zamiast tego, Wright ewoluował w coś znacznie groźniejszego – w prawdziwego łowcę bramek. Jego pole działania ogranicza się głównie do szesnastki, a największą skuteczność osiąga, wślizgując się w wolne przestrzenie. Trener Coventry, Frank Lampard, przekształcił go w wyrafinowanego napastnika numer dziewięć, a wszystkie jego 16 bramek padło właśnie z pola karnego.
Jego wartość tkwi właśnie w tej specjalizacji. Przez całą karierę Wright był kimś pomiędzy napastnikiem a skrzydłowym. Wielu menedżerów nie potrafiło w pełni wykorzystać jego potencjału, ale Lampard dostrzegł w nim prawdziwy talent. Mając wokół siebie wystarczająco kreatywnych zawodników, by napędzać jego grę, Wright odgrywa kluczową rolę w najlepszym sezonie Coventry od lat. Awans do Premier League stał się faktem po zaciętym remisie 1:1 z Blackburn. Wright nie pojawił się w podstawowym składzie, ale to nie miało znaczenia. Drużyna z Coventry zagra w przyszłym roku w najwyższej lidze angielskiej, a Amerykanin był absolutnie niezbędny w ich drodze na szczyt.
On jest kluczowy dla naszej ofensywy– mówił niedawno jeden z komentatorów, podkreślając jego znaczenie.
Balogun – maszyna do zdobywania bramek, która może pisać historię
Liczby mówią same za siebie, a te dotyczące Folarina Baloguna malują bardzo wyraźny obraz. Obecnie nie ma napastnika w Europie w lepszej formie niż ten zawodnik reprezentacji USA, a miniony weekend tylko potwierdził tę tezę.
Jego gol przeciwko Auxerre kontynuował serię, która obejmuje już osiem kolejnych meczów Ligue 1 z bramką. Łącznie zdobył 10 bramek w ostatnich 10 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach. Przez ostatnie kilka miesięcy był praktycznie nie do zatrzymania. Nawet jeśli ten weekendowy gol, zdobyty z rzutu karnego, nie był jego najbardziej spektakularnym, to i tak był niezwykle ważny.
Pomógł Monaco zdobyć cenny punkt. Drużyna przegrywała 0:2 z Auxerre, ale dzięki bramce Baloguna, a także trafieniu Ansu Fatiego trzy minuty wcześniej, Monaco zdołało odrobić straty i zremisować. Choć z pewnością liczyli na więcej, biorąc pod uwagę zaciętą walkę o europejskie puchary w Ligue 1, docenili to, co udało im się osiągnąć po pierwszej połowie niedzielnego meczu. Jeśli Balogun będzie nadal tak strzelał, Monaco ma szansę, a co ważniejsze, on sam może zapisać się w historii. Jeśli zdobędzie bramkę w kolejnym meczu, wyrówna rekord Ligue 1 ustanowiony przez Vahid Halilhodzicia (sezon 1984/85) i Zlatana Ibrahimovicia (sezon 2015/16). Biorąc pod uwagę jego ostatnią formę, Balogun z pewnością będzie walczył o pobicie tego osiągnięcia.
Jego pewność siebie rośnie z każdym meczem– ocenił jego grę jeden z ekspertów.
Nie tylko Balogun potwierdził swoją wartość strzelecką. Kilku jego kolegów z drużyny również wpisało się na listę strzelców lub zaliczyło asysty. Brenden Aaronson pomógł Leeds zbliżyć się do zapewnienia sobie miejsca w Premier League, a jego kluczowe podanie otworzyło drogę do zwycięstwa 3:0 nad Wolves. Weston McKennie zanotował swoją szóstą asystę w Serie A, przyczyniając się do zwycięstwa Juventusu. Joe Scally, obrońca Borussii Mönchengladbach, strzelił bramkę w remisie 1:1 z Mainz, notując swoje piąte trafienie w sezonie.
Swoją cegiełkę dołożył również Pellegrino Matarazzo, który jako pierwszy amerykański trener zdobył trofeum w jednej z pięciu najlepszych lig europejskich, prowadząc Real Sociedad do zwycięstwa w Copa del Rey. Po bramce strzelonej już po 14 sekundach, drużyna Matarazzo musiała walczyć do końca, wygrywając ostatecznie w rzutach karnych. To kolejny sukces dla Matarazzo, który w grudniu objął drużynę znajdującą się na 16. miejscu, a teraz poprowadził ją do siódmej pozycji i zdobył prestiżowe trofeum.
Milan, dzięki skromnemu zwycięstwu 1:0 nad Hellas Verona, odetchnął z ulgą. Christian Pulisic, choć nie brał bezpośredniego udziału w zdobyciu bramki, był częścią tej kluczowej dla zespołu wygranej. Z tym wynikiem Milan umocnił się na drugiej pozycji w tabeli, zbliżając się do celu, jakim jest awans do Ligi Mistrzów.
W innych spotkaniach Antonee Robinson rozegrał solidne 25 minut w bezbramkowym remisie Brentford z Fulham. Tyler Adams był kluczowy w środku pola, pomagając Bournemouth wygrać 2:1 z Newcastle. Tanner Tessmann pojawił się na boisku, by pomóc Lyonowi pokonać lidera Ligue 1, PSG. Daryl Dike strzelił swój pierwszy gol w sezonie przeciwko Preston North End. Malik Tillman zagrał 10 minut w przegranym meczu Bayeru Leverkusen. Tim Weah wszedł na boisko w przerwie, ale nie zdołał odmienić losów spotkania dla Marsylii. Yunus Musah nie wystąpił w meczu Atalanty. Rokas Pukstas rozegrał 83 minuty w remisie Hajduk Split. Aidan Morris zanotował dobry występ w środku pola, ale Middlesbrough straciło punkty po rzucie karnym w końcówce.


