Amerykański sen angielskich fanów w Teksasie
Kowbojskie kapelusze, dźwięk stada krów i nieoczekiwane melodie Neila Diamonda – tak wyglądało zanurzenie się angielskich fanów w sercu Teksasu. To niecodzienne połączenie, które na chwilę wywróciło stereotypowe wyobrażenia o angielskich kibicach na świecie do góry nogami. Zazwyczaj kojarzeni z negatywnymi incydentami, tym razem za sprawą amerykańskiego klimatu turnieju, sami stworzyli równie amerykańskie doświadczenie. Howard Taylor, jeden z zagorzałych fanów, opisuje swoją przygodę:
Wynająłem wielkiego Dodgea Rama, dwuipółlitrowego. To największa rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem. Jeżdżę tym po Teksasie. Czułem się naprawdę, naprawdę amerykańsko. Ta podróż to coś więcej niż tylko kibicowanie – to przygoda życia, która dla wielu stała się wymówką do przedłużonych wakacji.
Więcej niż tylko piłka nożna: podróż przez kontynent
Dla takich fanów jak Howard Taylor, turnieje to nie tylko mecze. To okazja do przeżycia czegoś niezwykłego. Jego podróż rozpoczęła się już pod koniec maja, od pobytu na Florydzie z rodziną. Krótka przerwa na obejrzenie meczu ukochanej drużyny Crystal Palace w Lipsku, która zdziwiła amerykańskich urzędników imigracyjnych, była tylko wstępem do dalszych eskapad. Od Key Largo po Miami, a teraz Dallas – każdy etap to nowe doświadczenia. Howard, który od 2007 roku opuścił tylko jeden wyjazdowy mecz reprezentacji, planuje zostać w Ameryce tak długo, jak długo jego drużyna będzie w grze, nawet jeśli oznacza to loty do ostatniej chwili. Jego historie, od przebierania się za Freda Flinstone'a po wygrany quiz z selekcjonerem Gareth'em Southgate'em, pokazują, że dla takich fanów podróż jest równie ważna, jak sam cel.
Tanya Sweeney podąża podobną ścieżką, choć jej motywacje są nieco inne. Dla niej to okazja do spędzenia czasu z synem, Joshem, który właśnie skończył 18 lat. Wspólna podróż po Europie, w tym na Euro 2024 w Niemczech, zaowocowała planem na amerykański turniej. Dallas, Nowy Jork, Boston – to nowe miasta, które z ekscytacją odkrywa.
To właściwie stało się hobby, które robimy razem z Joshem, mówi Tanya.
Nie zabieram go na paintball czy tym podobne rzeczy. Nie wyobrażam sobie nic gorszego. Ich plan obejmuje nie tylko mecze, ale także rodeo, wizytę na Martha's Vineyard i koncert zespołu The Human League. Choć Tanya była już w Ameryce, nadal czuje jej nieodparty urok i traktuje to jako idealną wymówkę na wakacje.
Wyzwania i rzeczywistość podróży po USA
Podróżowanie po Stanach Zjednoczonych w 2026 roku stawia przed fanami pewne wyzwania. Globalna percepcja Ameryki jest mieszana, a kwestie społeczne i polityczne nie pozostają niezauważone. Howard Taylor podkreśla potrzebę ostrożności:
Trzeba być sprytnym i starać się nikogo nie obrazić. Jestem bardzo ostrożny. Nie opublikowałem niczego od czasu, gdy tu jestem. Tanya Sweeney, mimo że podróżowała po USA wielokrotnie, przyznaje, że jest świadoma pewnych obaw:
Ludzie mówią: Nie mogę uwierzyć, że to się tu odbywa, albo Dlaczego chcesz jechać do USA? Uważaj na ICE. Ale podróżowałam po USA sporo i szczerze mówiąc, to nic, co przychodzi mi na myśl. Oba podejścia pokazują, że świadomość otoczenia jest kluczowa.
Kwestia finansowa to kolejny istotny aspekt. Howard Taylor, dzięki członkostwu w grupie England Traveling Supporters’ Group, uzyskał preferencyjne bilety od FIFA, co znacznie obniżyło jego koszty. Szacuje, że jeśli Anglia dotrze do finału, zapłaci niecałe 600 dolarów, z możliwością zwrotu za mecze, w których jego drużyna nie wystąpi. Tanya Sweeney poniosła znacznie większe wydatki – około 30 000 dolarów, obejmujące bilety, zakwaterowanie i podróż, a także loty klasą biznes. Dodatkowo szacuje, że potrzebuje kolejnych 5 000 funtów na jedzenie i napoje.
Nie będę szaleć. Będę jadła na mieście, kiedy będę miała ochotę, mówi, podkreślając swoją dbałość o zdrowie i figurę, co stawia pytanie, gdzie w Teksasie można znaleźć zdrową kuchnię. Czasem jedynym rozwiązaniem okazuje się sałatka z 7-Eleven.
Kulturowy kalejdoskop w Teksasie
Na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem, Arlington, główna arteria miasta, tętniła spokojem, oferując jedynie kilka barów, restauracji i kawiarni. Jednak w miarę zbliżania się dnia meczu, atmosfera zaczęła gęstnieć. Koszulki z nazwiskami takich legend jak Kane, Beckham czy Gerrard zaczęły pojawiać się na ulicach, a dźwięki stawały się głośniejsze. Popularność zyskały kowbojskie kapelusze ozdobione angielską flagą, noszone z przymrużeniem oka.
Moja córka mi to kupiła, powiedział jeden z fanów przed stadionem, trzymając w ręku kufel jasnego piwa. Mimo doniesień o incydentach, dominowała przyjazna atmosfera kulturowego zderzenia, gdzie kapelusze i lekkie piwo mieszały się z muzyką Oasis płynącą z pickupów.
Po wyjściu zawodników na boisko, stadionem wstrząsnęły dźwięki muzyki towarzyszącej kiedyś legendarnym Chicago Bulls. Publiczność wstała, a atmosfera była niesamowita. Mecz, choć początkowo trudny dla Anglii, zakończył się zwycięstwem 4:2, co było zasłużonym wynikiem. Po ostatnim gwizdku, gdy piłkarze stali na boisku, patrząc na dopingujących ich kibiców, z trybun rozbrzmiewały piosenki Oasis, a na głowach wielu fanów nadal spoczywały kowbojskie kapelusze. W nadchodzących tygodniach ci kibice będą nie tylko śledzić poczynania swojej drużyny, ale także odwiedzać rodeo, koncerty, jeździć pickupami i spędzać długie godziny w samolotach. To wyjątkowy turniej, pełen wyzwań i niepewności, ale Ameryka wciąż ma swój urok. A wczesne sygnały sugerują, że amerykański mundial może zostać naprawdę doceniony przez angielskich fanów.
Porozmawiaj z jakimkolwiek podróżującym fanem Anglii, a powie ci, że piłka nożna to bardzo mała część podróży. To wszystko inne, co się dzieje wokół, podsumowuje Tanya Sweeney.